Instalacja „Tęcza” na Pl. Zbawiciela w Warszawie stała się symbolem schyłku pierwszych rządów Platformy Obywatelskiej i pychy koalicji PO-PSL oraz ówczesnej prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. W czerwcu symbol środowisk LGBT+ powróci na Plac Zbawiciela, a Warszawiacy zapłacą za to 700 tys. zł. „Ten projekt jeszcze nie powstał, a już niektóre środowiska się organizują, żeby go palić” - żalił się w rozmowie z reporterem Telewizji wPolsce24 prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Dla tęczy jest więc miejsce w stolicy, a co z krzyżami z Kopca Powstania Warszawskiego? Przypomnijmy, że w noc poprzedzającą Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych symbole wyrwali i zniszczyli nieznani sprawcy, a pracownicy Zieleni Miejskiej próbowali wynieść do magazynu, lecz zostali przyłapani przez radnego Radosława Sosnowskiego oraz ekipę Telewizji wPolsce24.
Telewizja Polska w likwidacji, która postawiła sobie za cel „zwalczanie manipulacji i dezinformacji” stwierdziła wczoraj, że to Warszawiacy chcieli powrotu „Tęczy” (bo to również tytuł instalacji Julity Wójcik), zgłosili ją do Budżetu Obywatelskiego i wybrali w głosowaniu, a za tą decyzją nie stał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Czy jednak na pewno wszyscy Warszawiacy, czy tylko pewna bardzo konkretna grupa? I czy to, że nie sam prezydent stolicy podjął decyzję, automatycznie odbiera prawo do krytyki tym, którzy chcieliby, aby środki z Budżetu Obywatelskiego były wydatkowane nieco inaczej?
Warszawiacy nie chcą tęczy? „Potrzebujemy spokoju”
Z sondy ulicznej Telewizji wPolsce24 przeprowadzonej właśnie na Pl. Zbawiciela w Warszawie wynika, że nie brakuje mieszkańców stolicy, którym taki pomysł się nie podoba i uważają go za kontrowersyjny czy polaryzujący.
Zły pomysł
— powiedziała mieszkanka Warszawy ekipie naszej stacji.
Tutaj już była ta tęcza palona i po co to komu? My potrzebujemy spokoju. Świat się pali, widzi pani, co się dzieje naokoło. Ludzie potrzebują spokoju
— zwraca uwagę kolejny Warszawiak.
Niech nie wraca. Na niebo!
— mówi inna zapytana osoba.
Kontrowersyjna decyzja, dlatego, że to są środki z budżetu obywatelskiego. Myślę, że jest o wiele więcej potrzebnych rzeczy, na które można by przeznaczyć te pieniądze i które mogłyby pomóc wszystkim obywatelom, a nie tylko jednej konkretnej grupie
— podkreśla kolejna mieszkanka stolicy.
Trzaskowski: To jest bardzo pozytywny symbol
Przypomnijmy, że w latach 2012-2015, kiedy stała na Placu Zbawiciela, „Tęczę” podpalano aż siedmiokrotnie. Ówczesna prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiadała, że symbol będzie odbudowywany do skutku. Zarówno z historii poprzedniej „kadencji” tęczy na Pl. Zbawiciela, jak i zaprezentowanych powyżej opinii Warszawiaków wynika, że pomysł może budzić kontrowersje i polaryzować społeczeństwo.
Czy z odbudowy tęczy cieszy się obecny prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski? To pytanie zadał na konferencji prasowej reporter Telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek.
Ten projekt jeszcze nie powstał, a już niektóre środowiska się organizują, żeby go palić. W związku z tym pytanie jest, czy z tego typu sytuacji ktokolwiek w Polsce się powinien cieszyć, że jakikolwiek powstaje projekt w przestrzeni miasta, to niektórzy się organizują, żeby go niszczyć, zanim on powstanie
— ubolewał Trzaskowski.
Przypominam panu też, że tęcza to nie jest naprawdę nic złego. To jest bardzo pozytywny symbol i to w bardzo różnej ikonografii
— dodał prezydent Warszawy.
Tyle że w tym akurat przypadku symbol ten ma bardzo konkretne znaczenie (i wcale nie chodzi o biblijny symbol Przymierza Boga z Noem i całą istotą ludzką). Twórcą tego projektu zgłoszonego do Budżetu Obywatelskiego jest Linus Lewandowski. To założyciel i lider grupy Homokomando, określający się m.in. jako „Homogenerał”.
Oprócz Lewandowskiego, projekt promowała także inna ciekawa postać. W zespole zaangażowanym w inicjatywę „Nowej Tęczy” zaprezentowanym na stronie internetowej projektu widnieje także… Katarzyna Augustynek - nazywana niesłusznie „Babcią Kasią” wulgarna, agresywna prowokatorka.
Warszawa jest dla wszystkich! Ustawmy Łuk LGBT+ na Placu Zbawiciela, i w czerwcu wywieśmy flagi tęczowe we wszystkich dzielnicach Warszawy
— pisali inicjatorzy na stronie Budżetu Obywatelskiego.
„Dla wszystkich”, ale nie dla… krzyża?
Czy aby na pewno dla wszystkich? Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zasłynął m.in. tym, że przeszkadzały mu krzyże w warszawskich urzędach (pod naciskiem opinii publicznej ratusz zmuszony był złagodzić swoje zarządzenie w tej sprawie). Ale kontrowersje wzbudziła także historia z innymi krzyżami - tymi na Kopcu Powstania Warszawskiego.
Krzyże stanęły w tym miejscu jeszcze w 2004 r., kiedy prezydentem stolicy był śp. Lech Kaczyński. Zniknęły w 2023 r., podczas modernizacji parku Akcji „Burza” w 2023 roku. Jak ujawnili posłowie PiS, symbole były przechowywane na paletach w „blaszaku”. Było tak właściwie aż do ubiegłorocznych uroczystości rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. W tym roku, w noc poprzedzającą Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, nieznani sprawcy wyrwali kilka krzyży, a towarzyszące im tabliczki z informacjami o osobach upamiętnionych również zostały uszkodzone. Sprawę nagłośnił radny Radosław Sosnowski, a na miejscu była w zeszłym tygodniu ekipa Telewizji wPolsce24.
Konrad Hryszkiewicz, reporter naszej stacji, przygotowując materiał i rozmawiając z radnym Sosnowskim, był świadkiem sytuacji, gdy dwóch pracowników Zieleni Miejskiej próbowało zabrać gdzieś (prawdopodobnie do magazynu) krzyże wyłamane wcześniej przez nieustalone osoby. Na pytanie Sosnowskiego, co robią w tym miejscu, jeden z mężczyzn odpowiedział: „Mamy zlecenie: wziąć krzyże, zabrać”. W dyskusji z radnym obaj pracownicy ZZM zaprzeczyli, jakoby to oni pod osłoną nocy wyrwali krzyże. Tłumaczyli przy tym, że otrzymali polecenie, aby schować do magazynu te, które leżą na ziemi.
Radosław Sosnowski powiedział wówczas Telewizji wPolsce24, że są podstawy, aby podejrzewać czyjeś celowe działanie.
Większość została, natomiast ok. 10 krzyży było wyrwanych, one leżały tam w krzakach, daleko. Same się nie przemieściły, jest tutaj bardzo gęsta roślinność, dużo drzew, krzaków. Nie ma takiej możliwości, żeby któryś z tych krzyży sam spadł kilka metrów na dół
— zwrócił uwagę.
CZYTAJ TAKŻE: TYLKO U NAS. Krzyże z Kopca PW miały znów trafić do brudnego magazynu?! Szokująca relacja Telewizji wPolsce24
Trzaskowski „podjął decyzję”
Dziś z kolei redaktor Rafał Jarząbek zapytał prezydenta stolicy również o krzyże z Kopca Powstania Warszawskiego i to, na ile, w świetle tej sytuacji, możemy rzeczywiście mówić o „Warszawie dla wszystkich”.
Podjąłem decyzję, żeby te krzyże zostały w tym miejscu, ponieważ one są pewnym symbolem. Natomiast jeżeli zostały usunięte przez osoby trzecie, to od tego jest policja, żeby to wyjaśniać. My też będziemy się przyglądali monitoringowi. Tutaj nie było żadnej decyzji o tym, żeby te wszystkie krzyże usunąć
— powiedział dziś naszemu reporterowi Rafał Trzaskowski.
Czy to oznaczałoby, że nikt w mieście nie liczy się ze stanowiskiem prezydenta Trzaskowskiego?
Czyli tak: Warszawiacy chcieli powrotu „Tęczy” na Pl. Zbawiciela. I choć nie wszyscy chcieli, to wszyscy złożą się na 700 tys. Pojedyncze wpisy różnych osób oznaczają dla prezydenta Warszawy „organizowanie się środowisk”. Co do krzyży na Kopcu Powstania Warszawskiego, to Rafał Trzaskowski „podjął decyzję”, żeby wszystkie zostały w tym miejscu, ale ktoś może sobie przyjść w nocy i je wyrwać, a ktoś inny - pracujący dla miasta i już w biały dzień - przyjść i wrzucić do magazynu, twierdząc, że na czyjeś polecenie? Kto rządzi Warszawą i dla kogo jest to miasto, skoro jednak wcale nie dla wszystkich?
wPolsce24/wPolityce.pl/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/755233-tecza-wraca-na-pl-zbawiciela-a-co-z-krzyzami-z-kopca-pw
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.