Walentynki to współczesny element pop-kultury i wydarzenie komercyjne. W III wieku żył jednak św. Walenty, męczennik, który czczony jest jako patron zakochanych, ale także małżeństw, ludzi chorych na epilepsję i choroby nerwowe.
W kontekście wydarzeń walentynkowych proponuję kilka myśli o miłości, myśli inspirowanych nauczaniem Karola Wojtyły/św. Jana Pawła II.
I. Płciowość człowieka
Człowiek jest płciowo określony jako mężczyzna lub kobieta. Płeć jest przez człowieka zastana. Cielesnego aspektu płciowości nie można ignorować, skoro ciało nie jest dodatkiem do człowieka czy więzieniem duszy, ale jest współczynnikiem osoby ludzkiej. Z tego powodu ciało ludzkie nie może być traktowane instrumentalnie, nie jest materiałem podlegającym dowolnej manipulacji, nie może być przedmiotem dowolnych ingerencji, na przykład tranzycji płciowej. To prawda, że mogą istnieć defekty w sferze męskiej lub żeńskiej cielesności, mogą być defekty i zaburzenia w sferze ludzkiej psychiki, w sferze subiektywnych odczuć i pragnień. Odpowiedzią na defekty jest jednak leczenie, a nie okaleczanie hormonalne czy chirurgiczne. Istnieje już sporo fachowych informacji na temat negatywnych skutków, fizycznych i psychicznych, procedur tranzycji.
Zróżnicowanie płciowe ma wymiar cielesny i psychiczny. Mężczyzna i kobieta, równi w osobowej godności, ale płciowo różni, wzajemnie się dopełniają. Widać to szczególnie wyraźnie w dziedzinie macierzyństwa i ojcostwa.
Na bazie zróżnicowania płciowego wyrasta popęd płciowy, który jest orientacją człowieka ku osobie drugiej płci. Nie jest zwierzęcym instynktem. Przeciwnie, będąc popędem osoby, ze swej natury poddany jest kierownictwu rozumu i woli. Popęd ten jest tworzywem dla miłości mężczyzny i kobiety, i obiektywnie jest ukierunkowany na prokreację. Nie da się go zmieścić w kategorii potrzeby, którą trzeba by zaspokoić.
Popęd płciowy podlega wychowaniu, ale integralnemu wychowaniu w perspektywie swojej celowości, czyli miłości małżeńskiej oraz zrodzenia i wychowania potomstwa. Wychowanie popędu to nie uczenie szukania przyjemności ze swego lub cudzego ciała, i to takiego szukania, aby nie zajść w ciążę i nie złapać choroby wenerycznej.
II. Miłość
Miłość męsko-damska jest rzeczywistością złożoną, wielowymiarową. Składają się na nią:
1. Miłość upodobania. „Ona/on mi się podoba”. Na bazie zróżnicowania płci i popędu płciowego kobieta w polu widzenie mężczyzny (i vice versa) jawi się jako dobro, które angażuje wolę do dalszego zainteresowania się nią/nim. Ale pojawiające się uczucie miłości nieraz zamazuje prawdę o osobie (idealizacja obiektu miłości). Gdy uczucie minie, zdarza się, że pojawia się nienawiść. Prawda uczuć (to, że jest uczucie) nie jest jeszcze prawdą miłości. A dalej, upodobanie winno się rodzić przede wszystkim z piękna osoby, jej/jego wnętrza, a dopiero na drugim miejscu z piękna zmysłowego.
2. Miłość pożądania (nie mylić z pożądliwością). Mężczyzna potrzebuje kobiety, a kobieta mężczyzny niejako dla „uzupełnienia swojego bytu”. W pożądaniu, zwłaszcza zmysłowym, osoba zostaje potraktowana użytkowo, jako środek do zaspokojenia pożądania. Natomiast miłość pożądania to coś innego, niż samo pożądanie. Jest to pragnienie osoby. „Chcę Ciebie, bo Ty jesteś kimś cennym dla mnie”.
3. Miłość życzliwości. Nie wystarczy tylko pragnąć osoby jako dobra dla siebie. Przede wszystkim trzeba pragnąć jej dobra. „Pragnę Twego dobra”. „Pragnę tego, co jest dobrem dla Ciebie”.
4. Sympatia i przyjaźń. Sympatia to to, co „się dzieje” pomiędzy ludźmi w dziedzinie ich uczuć. Sympatia jest przejawem doznawania. Jest to miłość czysto uczuciowa. Nie jest to jeszcze cała miłość. Miłość między kobietą i mężczyzną nie może pozostać na poziomie sympatii. Musi się stać przyjaźnią. „Ja chcę dobra dla Ciebie tak, jak chcę go dla siebie samego, dla mojego własnego ‘ja’”. Trzeba sympatię przekształcić w przyjaźń, a przyjaźń dopełnić sympatią.
5. Miłość oblubieńcza. Miłość będąca podstawą deklaracji małżeństwa, to coś więcej niż przyjaźń. Miłość oblubieńcza to oddanie siebie ukochanej osobie płci przeciwnej. To dar z osoby. Miłość małżeńska to nie tyle sprawa rodzących się uczuć czy przeżywanego pożądania. To nie coś, co „się dzieje” i może wygasnąć, „przestać się dziać”, ale to coś, co człowiek czyni, w co się angażuje; to zaangażowanie woli, ludzkiej wolności; to decyzja, że będę kochał/kochała, nawet jeśli przeminie Twoja fizyczna atrakcyjność oraz sprawność mentalna. „Chcę żyć dla Ciebie, dopóki śmierć nas nie rozdzieli”. Ta oblubieńcza miłość ma swój wymiar cielesny i psychiczny. Współżycie płciowe ma swoją semantykę: jest przejawem, wcale nie jedynym, ale szczególnym, daru z osoby: ktoś się komuś oddaje. Ma sens tylko jako akt miłości małżeńskiej. Poza małżeństwem jest poważnym nadużyciem.
III. Etyka miłości
1. Afirmacja wartości osoby. Każda osoba drugiej płci posiada wartość przede wszystkim dlatego, że jest osobą, a dopiero potem dlatego, że posiada jakąś wartość seksualną. Trzeba, aby cała zmysłowo-uczuciowa reakcja na człowieka drugiej płci była podciągnięta do tej prawdy, że człowiek jest osobą. Nie chodzi o to, żeby zatrzeć wartość seksualną, na którą reagują zmysły i uczucia. Chodzi o to, żeby wartość seksualną mocno związać z wartością osoby, skoro miłość zwraca się nie do samego ciała, ale właśnie do osoby. A osoby nie godzi się traktować instrumentalnie, jako źródła przyjemności seksualnej. Miłość to nie tylko uczucie, ani tym bardziej tylko podniecenie zmysłów. Dojrzała miłość jest cnotą. Jako taka żyje ona w woli i kieruje się poznaną prawdą o godności człowieka. Zmysłowość i uczuciowość muszą być podniesione do poziomu rozumu i wolności.
2. Przynależność osoby do osoby. Nie obustronne używanie seksualne, aby zaznać maksimum zmysłowej rozkoszy, ale wzajemne oddanie się i wzajemne przynależenie do siebie osób. Wyrazem tej przynależności, wcale nie jedynym, jest pełne współżycie płciowe. Wpierw jednak zjednoczenie osób. Miarą wielkości oddania seksualnego jest wartość osoby, która daje siebie, a nie tylko i nie przede wszystkim skala rozkoszy, która z tym oddaniem się łączy.
3. Wybór i odpowiedzialność. Wybór osoby musi w pewnym stopniu opierać się na wartości seksualnej drugiej osoby, ale ta wartość nie może być motywem ani jedynym, ani głównym. Poza tym, przynależeć do siebie mogą tylko takie osoby, którym dobrze jest być ze sobą. Z miłością wiąże się odpowiedzialność: odpowiedzialność za osobę, której przysięga się dozgonną i wyłączną miłość oraz odpowiedzialność za własną miłość. Miłość sama się nie dzieje. Trzeba ją ciągle budować.
4. Miłość a inne cnoty. Miłość jest ostateczną doskonałością cnót kardynalnych i zakłada ich posiadanie przez człowieka. Nie ma miłości bez roztropności, męstwa, powściągliwości i sprawiedliwości. Dlaczego rozpadają się małżeństwa? Bo ludziom brak cnót, które warunkują życie miłości. Nieroztropnie wchodzą w relacje pozamałżeńskie, brak im męstwa w podejmowaniu życiowych wyzwań, nie panują nad popędem płciowym, wpadają w różne nałogi (alkoholizm, narkomania, hazard, pornografia itd.), nie dbają o wymogi estetyki (piękna), nie starają się o to, by być dla siebie atrakcyjni, brak im wyczucia sprawiedliwości, gdy chodzi o obowiązki życia małżeńskiego i rodzinnego.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/753095-walentynki-czyli-kilka-mysli-o-milosci
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.