Albo symbolem polityki rodzinnej Polski XXI wieku będą dosercowe zastrzyki z fenolu do serc niemowląt, albo siła naszej miłości do dzieci umocni naszą wspólnotę w tych niespokojnych czasach
To trzeba nieustannie powtarzać, trąbić o tym, aby wbiło się w pamięć i świadomość obywateli i wyczuliło na ten problem rządzących - jest nas za mało, jest nas ciągle mniej, zbyt mało, by państwo polskie utrzymało w nieodległej przyszłości swoją pozycję polityczną, gospodarczą, społeczną w Unii Europejskiej.
Marna to dla nas pociecha, że jesteśmy w czołówce „nadganiania gospodarek zachodnich”, skoro zostaliśmy prawdziwymi prymusami zachodniej, liberalnej obyczajowości, co znalazło odbicie w niechlubnej demografii.
Warto wspomnieć, że nie tak dawno, nawet media współodpowiedzialne za relatywizowanie macierzyństwa, lansujące za to przeróżne dziwaczne postawy i wybory alternatywne do rodziny, zaczęły przebąkiwać o niebezpieczeństwie utraty ciągłości demograficznej. Przy chwalbie „niewinnej” różnorodności seksualnej, nie czując się ani trochę za to odpowiedzialne, całkowicie odcinając się od plonów sianych przez siebie idei.
O tym jak trudno walczyć z propagandą antyrodzinną przekonaliśmy się przy okazji włączania programów 500 i 800 plus. Nagonka na pomysłodawców, dzięki którym zlikwidowano ubóstwo dzieci, nagonka na rodziny wielodzietne, nagonka na rodziny mniej życiowo zaradne!A przecież chcemy, aby nasze dzieci kochała i pomagała wychowywać cała wioska.
A przecież art. 68 Konstytucji mówi, że ”władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym”.
To cenne i potrzebne że redaktor Jacek Karnowski i socjolog Marek Grabowski podjęli ten temat. U podstaw tej swoistej petycji narodowej – zatrważające, pogarszające się statystki dzietności, z których wprost wynika nieuchronne osłabiania potencjału społecznego naszego państwa. Mniej nas w Polsce, mniej Polski w Europie rozbieżnych interesów i emocji. A to już wyzwanie polityczne, wobec którego milczenie rządu i parlamentu trudno akceptować.
Dobrze, że na stole pojawiła się konkretna propozycja rozwiązań w postaci Dekalogu Narodowego Przetrwania, 10 punktów trafnych, bardzo trafnych, ale też kontrowersyjnych , w których przewija się dobra emocja do podjęcia natychmiastowego działania w celu naprawiania tak złego stanu rzeczy. Ale czy można to tak wprowadzić od ręki? To 10 propozycji, które jeszcze warto „przegadać” i uzupełnić , aby trafiały do serc, do umysłów, a może też do kieszeni Polek i Polaków. Może przede wszystkim?
Chętnie biorę udział w dyskusji na ten temat z nadzieją, że wniosę jakąś ciekawą, możliwą do wykorzystania myśl, dołączając się do postulatów Jacka Karnowskiego i Marka Grabowskiego.
Znając cokolwiek naturę ludzką z racji wykształcenia i praktyki zawodowej, mając za sobą 30 lat prowadzenia warsztatów z rozwoju osobistego dla osób w kryzysie, wiem, że trudno uogólnić i dotrzeć z takim przesłaniem jak Dekalog Narodowego Przetrwania do wszystkich obywateli niezależnie od wieku czy wykształcenia, zaczęłabym od tego co moim zdaniem możliwe, co może być skuteczne.
Postulowałabym, zamiast zakazywać propagandy przeciwrodzinnej, konsekwentnie i z odwagą propagować wartości rodzinne. Zamiast zakazu, który rodzi opór, ukazywać rodzinę jako najbardziej pożądaną i właściwą możliwość współżycia społecznego, dającą radość, siłę, poczucie sensu. O tym też mówią wszystkie statystyki badające długość i satysfakcję z życia. Czynić to można od zaraz we wszystkich możliwych dostępnych mediach. Ich krajobraz bardzo się zmienił, silne konserwatywne stacje i czasopisma pozwalają na więcej optymizmu…
Zadaniem politycznym byłoby natomiast przemówić do portfela rodziców, do ekonomii młodej rodziny z dziećmi. Ubezpieczenie jej sytuacji bytowej, podstaw jej egzystencji to nie wydatek – to inwestycja w siłę państwa polskiego, jego przyszłość.
Prekariat społeczny
Exodus ludności z małych miasteczek i wsi „za pracą” i lepszym życiem do kilku polskich dużych miast, które dzięki migracjom notują przyrost liczby mieszkańców, to jedna z przyczyn hamujących dzietność. Część przybyłych do aglomeracji dzielnie walczy o poprawę swojego statusu materialnego, o prawo do udziału w modnej konsumpcji, jednocześnie twardo broni się przed kwalifikacją do ekonomicznego prekariatu – i niepostrzeżenie tworzy prekariat społeczny: wyspy samotności, egoizmu, dość prowizorycznej sytości lecz pozbawione biologicznej żywotności.
Brak mieszkań, gnieżdżenie się w pokojach z przypadkowymi sublokatorami, brak pewności jutra skutecznie odstrasza od wybiegania w przyszłość i zakładania rodzin. Dobrą inspiracją do zachęcenia młodych kobiet i mężczyzn do zakładania rodzin i rodzenia dzieci byłoby, też zgodnie z konstytucją RP, wzięcie przez państwo większej odpowiedzialności za dostępność do mieszkań komunalnych. Państwo polskie w tej dziedzinie abdykowało wydając budownictwo mieszkaniowe w zarząd firmom komercyjnym. Przy okazji przypomnę, że w l.70.i 80.przy uczelniach powstawały domy i hotele studenckie, w których tworzono warunki dla młodych rodzin z dziećmi. To był czas „baby boom”, wyżu urodzeń. W takich relatywnie komfortowych socjalnie warunkach w l.80. zamieszkiwał i wychowywał dzieci premier Tusk, który ze wsparcia państwa, mimo że liberał, korzystał przez 9 lat.
Pomoc w opiece nad małoletnimi dziećmi
Niektóre więc rozwiązania socjalne z przeszłości warto podpatrzeć i ulepszyć.
Bezpłatne żłobki i przedszkola z elastycznymi godzinami przebywania maluchów, aby rodzice mogli pracować, realizować się nie gorzej niż osoby bezdzietne. Zapewnienie wsparcia rodzicom w tym na przykład przez refundowane ze środków publicznych turnusy wakacyjne. Rozważenia też wymaga kwestia refundowania przez państwo wynagrodzenia mam przez okres 1-3 lat po narodzinach potomka.
Akcje społeczne: będziesz mamą - poczuj się bezpiecznie
Proponuję także rzeczywiście bezpłatną opiekę dla kobiet w ciąży i zapewnienie jej komfortowych warunków rodzenia, a następnie kompleksowej opieki medycznej dla dzieci i ich matek. To powinien być symbol odpowiedzialnej polityki prorodzinnej państwa, zapisanej w art.68 Konstytucji RP, a nie zastrzyki dosercowe z fenolem i uśmiercanie dzieci na podstawie przesłanek letalnych, które nie są na etapie życie płodowego definitywnie sprecyzowane.
Kampanie społeczne: jak fajnie być rodzicem- pieniądze to nie wszystko-dzieci są ok. itp. Z takim przesłaniem można wystąpić do par, do rodzin nie zdecydowanych na dzieci, dziś zamieszkujących na kredyt mniej lub bardziej eleganckie nowe osiedla (bez potępiania i oceniania), którzy obawiają się obniżenia statusu materialnego. Tam placyki zabaw wieją dziś pustkami.
Zacznijmy od zburzenia niemądrego założenia, że dzieci zatruwają planetę i są odpowiedzialne za ocieplenie klimatu. Chyba tylko premier Tusk uważał, że macierzyństwo i dzieci to udręką na lata, ale może to kwestia odrębnej wrażliwości. Podkreślać raczej należy, że dzieci od wieków nadają naszemu życiu sens. Jasno więc sygnalizować, że psiecko to nie dziecko i nawet najwspanialsze psy są tylko przyjaciółmi ludzi (w domach też mruczą koty) i nie daje im szczęścia wożenia w wózkach dla niemowląt. Na pewno mniej niż rzucony patyk. Proponuję szeroką akcję promującą dzietność, w którą powinny włączyć się też samorządy począwszy od wymiany haseł na autobusach, zamiast „nie śpij bo cię przegłosują”- „nie śpij bo będzie za późno na dzieci”. Zamiast jak w Gdańsku „Odpalamy święta” – „kochajmy nasze dzieci”, tylko tak można uratować nasz naród , umocować pozycję naszego państwa w Europie.
Jak wciągnąć w tę akcję media liberalno-lewicowe to jest zagadka, ale zacznijmy od siebie, bo myślenie pozytywne o macierzyństwie powinno być zaraźliwe. W przeciwnym wypadku nawet feministki nie mają przyszłości..
Joanna Formela
Autorka tekstu jest pedagogiem, coachem, trenerem personalnym, współautorem podręcznika MRP i PS dla doradców zawodowych.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/750176-alarm-demograficzny-w-polsce
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.