Znana stacja telewizyjna poszukuje wielopokoleniowych rodzin do programu pt. «Idealna opiekunka osób starszych». Wymagania:
min. 1 osoba w wieku emerytalnym
miejsce zamieszkania dom lub szeregowiec
Warszawa i okolice
Udział w programie będzie honorowany. Chętnych zapraszamy do kontaktu mailowego”.
Czy takie ogłoszenie i program telewizyjny reklamowany jako „wstrząsające reality show o kulisach pracy osób opiekujących się osobami starszymi” i przedstawiający negatywne zachowania opiekunek wobec ich podopiecznych – nagrywanych we własnych prywatnych domach i na potrzeby show zmuszanych np. do wdychania dymu papierosowego – stanowiłyby uprzedmiotowienie seniorów i pogwałcenie praw człowieka?
Na szczęście nie musimy się nad tym zastanawiać, bo żadna telewizja w Polsce nie produkuje – jeszcze – takich programów. Możemy i powinniśmy natomiast pochylić się nad problemem udziału dzieci w podobnych produkcjach. Powyższe ogłoszenie nie jest bowiem żadnym wymysłem, lecz parafrazą anonsu producentów programu „Idealna niania”, którzy szukają mieszkających w domach lub szeregowcach w Warszawie i okolicach rodzin z „min. 1 dzieckiem w wieku od kilku miesięcy do kilku lat”.
Możemy i powinniśmy, a jednak niewiele osób to robi.
Dzieci w reality show jak ryby? Karpie mają więcej obrońców
Ponad rok temu grupa psychologów i psychoterapeutów wyszczególniła i dokładnie opisała konkretne przykłady łamania praw człowieka (gwarantowanych przez Konstytucję RP) w programie „Surowi rodzice”, który mimo to jest do dziś produkowany i emitowany. I choć powstają kolejne odcinki, a kolejne „bestie” są cudownie „zmieniane” (lub nie) w ciągu zaledwie jednego tygodnia pobytu u obcych ludzi, niewiele osób zastanawia się nad konsekwencjami udziału nastolatków w takim programie. Kogo obchodzi np. czy nie utrudni im to znalezienia pracy (niebawem przecież wszyscy ci młodzi ludzie staną się dorośli, a odcinki programu, podobnie jak innych produkcji tego rodzaju, nadal będą powtarzane w telewizji i dostępne w Internecie)?
Negatywnymi skutkami udziału dzieci w programie „Superniania” – podobnie jak łamaniem praw dzieci do prywatności i godności na planie tej popularnej produkcji – również mało kto zawraca sobie głowę. Kogo obchodzi jakaś sześciolatka „klasycznie histeryzująca” w wannie czy inne „rozwydrzone bachory” tak skutecznie „temperowane” w telewizji przez znaną (właśnie dzięki temu reality show) panią psycholog? Po chwilowej aferze wokół okładki pewnego tygodnika wszyscy zapomną o całej sprawie. Być może jednak niektóre z tych dzieci (albo wszystkie?), kiedy dorosną i ich głos zacznie się w końcu liczyć, postanowią dochodzić swoich praw i napiszą parę pozwów. Póki co dzieci-rekwizyty jak ryby głosu nie mają, a obrońcy ich praw nabierają wody w usta. W grudniu więcej osób broni karpi.
Sprawdzone superprodukcje
Większość produkowanych w Polsce programów tego rodzaju to – jak zapewnia rzecznik emitującej je obecnie stacji – „międzynarodowe, sprawdzone formaty produkcyjne”. Warto przypomnieć, że wśród „sprawdzonych” (a więc bezpiecznych dla uczestników, czy może dochodowych dla telewizji?) formatów znajdują się na przykład reality show o małych miss – kilkuletnich dziewczynkach startujących w wyborach maleńkich piękności i na wszelkie sposoby (m.in. za pomocą botoksu) „upiększanych”. Dlaczego tej mody i takiego programu nie ma jeszcze w Polsce? Toż to murowany hit! W naszym kraju nie brakuje ludzi, którzy zrobią wszystko – w tym lalkę z własnej córki – dla pieniędzy. Znajdą się też psychologowie, którzy obejmą program swoim „nadzorem” i po konsultacji z producentem będą zapewniać, że produkcja nie przynosi uczestniczkom żadnych negatywnych skutków, a dziewczynki powinny być wdrażane do dbałości o urodę od maleńkości. Wszyscy (dorośli) będą zadowoleni, a dziećmi i tak nikt się przecież nie przejmuje.
A jeśli widzowie znudzą się oglądaniem uprzedmiotowionych dzieci, będzie można wykorzystać kolejne „sprawdzone formaty produkcyjne”. Na przykład „The Sex Inspectors”, w którym pary mające problemy w pożyciu intymnym korzystają z porad ekspertów od udanego życia seksualnego i uprawiają seks na wizji (eksperci muszą przecież wskazać popełniane podczas gry wstępnej i stosunku błędy, aby pomóc w ich naprawieniu – pamiętajmy, że podobnie jak w „Superniani” czy „Surowych rodzicach” chodzi, tj. widzowie i kandydaci na uczestników mają wierzyć, że chodzi o „pomoc”).
W Polsce nie pojawiły się jeszcze ogłoszenia o treści:
Macie problemy w łóżku? Jeśli chcecie poprawić jakość swojego życia seksualnego, zgłoście się do programu «Superkochankowie». Wysoko wykwalifikowani eksperci pomogą Wam rozwiązać wasze problemy, a udział w programie będzie honorowany. Wymagania: dom lub szeregowiec w Warszawie i okolicach, duża sypialnia.
Bardzo możliwe jednak, że niebawem się pojawią – chętnych na pewno nie zabraknie, oglądalność być może przewyższy sukces „Superniani”, reklamodawcy prezerwatyw i środków do higieny intymnej będą w siódmym niebie. Uczestnicy natomiast – w przeciwieństwie do dzieci, biorących udział w bardzo podobnych produkcjach – będą uprzedmiotawiać się na własne życzenie i własną odpowiedzialność, a ewentualne negatywne konsekwencje będą ponosić sami.
Anna Golus
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/70382-karpie-maja-wiecej-obroncow-niz-dzieci