Wielu z Państwa, zwłaszcza tych, którzy śledzą media społecznościowe, widziało zapewne szeroko kolportowane zdjęcia z pokazów najnowszej mody męskiej: panowie w butach na obcasach, w sukniach i rajstopach. Te obrazki, poza tym że budzą – zależnie od wrażliwości oglądającego – zdumienie, śmiech lub niesmak, są przejawem przybierającego znów na sile procesu, który nazwałbym kastracją męskości.
To jasne, że pokazy, o których mowa, nie spowodują, że wiosną zobaczymy na naszych ulicach licznych panów przebranych w damskie ubrania. Cel jest inny: chodzi o oswojenie nas z umownością pojęcia płci, o to, abyśmy nie reagowali, gdy w końcu rzeczywiście zobaczymy dziwaka w szpilkach i z brodą. Bo i jak tu reagować? Przegonić, pogrozić palcem? W końcu to nie nasza sprawa, że ktoś robi z siebie idiotę. Jednak gdy takich idiotów będzie coraz więcej, nagle może okazać się, że jesteśmy – może nie tyle w mniejszości – co w zdominowanej przez szaleńców większości. W ten właśnie sposób zachodnie społeczeństwa uległy terrorowi liberalno-lewicowej ideologii. Niby stukamy się w czoło, ale milczymy.
Nie namawiam tu, broń Boże, do jakiejkolwiek przemocy fizycznej. Namawiam do czego innego. Do protestowania przeciwko kulturowej agresji mniejszości. Bo zmuszanie każdego do oglądania na ulicy takich obrazków, jak choćby pan w szpilkach jest właśnie formą agresji. Podobnie jak opluskwianie uczuć religijnych (casus „Klątwy”), czy dążenie do uprzedmiotowienia człowieka poprzez wulgarną promocję seksualności. Musimy głośno i otwarcie informować, że nie życzymy sobie tego. Dotarliśmy chyba do momentu, w którym przemoc kulturowa stała się tak silna i niebezpieczna, że powinna stać się przedmiotem zainteresowania prawodawcy. Jako obywatele mamy prawo domagać się tego od naszych posłów i senatorów.
Lewaccy hunwejbini postrzegają męskość jako zagrożenie. Widzą w nim ostoję patriarchalnego społeczeństwa i źródło agresji wobec innych kultur. Patriarchalizm nie jest wymysłem, on rzeczywiście przez dziesiątki lat panował w szczególności w protestanckich (co chcę podkreślić) społeczeństwach Zachodu, przyznając mężczyznom dominującą pozycję i jego pozostałości są widoczne gdzieniegdzie do dziś. Jednak walcząc z brakiem równouprawnienia poprzez kulturową kastrację mężczyzn wylewa się – w najlepszym razie – dziecko z kąpielą. To kolejny przejaw obłędu, w którym z jednego ekstermizmu przenosimy się w drugi, być może bardziej niebezpieczny, bo wystawiający nas na ataki ze strony innych kultur, tych które nie wyrzekły się agresji.
Gdybym był cyniczny, życzyłbym sobie, aby lewaccy specjaliści od walki z męskością wzięli się najpierw za inne, znacznie bardziej patriarchalne, kultury. Aby walczyli z męską agresją, przebierając w sukienki dżihadystów. Aby agitowali wśród muzułmanów za seksem bez ograniczeń i aby gromko naśmiewali się z Koranu na arabskich ulicach. Aby promowali aborcję, rozbrajając tym samym demograficzną przewagę ludów islamskich nad Zachodem. W ten sposób udałoby się natychmiast unieszkodliwić islam i doprowadzić go do upadku. Problem w tym, że muzułmanie naprawdę są przywiązani do swojej kultury i religii. Każdy, kto próbowałby ich w ten sposób „nawracać”, zostałby natychmiast pozbawiony głowy, ewentualnie przewiercony wiertarką na wylot.
My jednak coraz częściej odwracamy się od własnej kultury. Stajemy się barbarzyńcami, którzy – gdy już dojdzie do ostatecznej bitwy o przetrwanie – wystawią do boju groteskową armię panów w szpilkach.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/365613-dotarlismy-chyba-do-momentu-w-ktorym-przemoc-kulturowa-zaczela-zagrazac-naszej-przyszlosci
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.