KAI: Kościół - i podkreślał to Jan Paweł II - ma być równocześnie „znakiem sprzeciwu”, sumieniem demokracji. Jak i na ile ta rola jest dziś realizowana?
Odczytuję to inaczej. Symeon mówi o Jezusie, że jest On znakiem „któremu sprzeciwiać się będą”. A kiedy się Jezusowi sprzeciwiają, to trzeba być z Jezusem w tym jego odrzuceniu.
KAI: A jeśli w życiu publiczno-politycznym dzieje się coś ewidentnie złego? Czy pasterze Kościoła nie powinni alarmować?
Zasady są proste, pytanie tylko na ile my mamy odwagę, żeby je stosować. Kościół ma prawo się odezwać – jak to mówiono w średniowieczu - ratione peccati. Kiedy jest problem na poziomie moralności czy etyki, głos Kościoła jest potrzebny. Ewangelia mówiąca o potrzebie płacenia podatków Cezarowi zawiera dwa elementy odpowiedzi jakiej udzielił Jezus. Pierwszy, że nie zrobicie ze mnie polityka i nie wmontujecie mnie w wasz mesjanizm polityczny. A drugi to przypomnienie, że kiedy spieramy się o politykę, to nie zapominajmy, że Bóg jest pierwszy.
KAI: A jak Ksiądz Arcybiskup odbiera to, co się dzieje we Francji w związku z wyrokiem sądu nakazującym usunięcie krzyża z pomnika Jan Pawła II?
Problem odczułem na własnej skórze, gdy kiedyś w Jerozolimie wraz z księżmi szliśmy na Wzgórze Świątynne. Musieliśmy powyjmować Biblie i krzyże i zostawić je w budce strażnika. Zasada jest taka, że mogę wejść na Wzgórze Świątynne ale pod warunkiem, że stanę się „nikim”, bez własnej tożsamości religijnej. Paradoks polega na tym, że jest to święte miejsce dla Żydów, chrześcijan i muzułmanów. Mogłoby być miejscem spotkania i jedności, ale wówczas, gdybyśmy przychodzili tam jako chrześcijanin, Żyd i muzułmanin. Jedność możliwa jest, kiedy jestem sobą i mam na tyle ugruntowaną tożsamość, że nie boję się spotkania z drugim.
Próba budowania społeczeństwa, które się „czyści” ze znaków tożsamości – a z tym mamy do czynienia w laickiej Francji - jest szaleństwem.
KAI: W Polsce trwa dyskusja o wprowadzeniu niedziel wolnych od pracy. Sejm proponuje dwie a Kościół twardo obstaje przy czterech. Skąd ta determinacja?
Dla chrześcijanina niedziela jest cotygodniową Wielkanocą - tak mówił Jan Paweł II. Nie chodzi tylko o odpoczynek. Kiedy człowiek wstrzymuje się od działania, otwiera przestrzeń Panu Bogu. Dlatego ja nie działam, żeby On mógł we mnie działać.
KAI: Episkopat przygotowuje na bazie adhortacji „Amoris laetitia” specjalne vademecum duszpasterstwa rodzin. Jak należy czytać ten papieski dokument?
„Amoris laetitia” trzeba czytać w kontekście tego, co Franciszek mówił o zmianach jakie są potrzebne w Kościele. Mówi, że najważniejszą z nich jest „zmiana odniesienia”. Nie ma być to zmiana normy - małżeństwo chrześcijańskie jest nierozerwalne - Franciszkowi nie chodzi o zmianę doktryny, tylko o to, abyśmy prowadzili człowieka do życia Ewangelią poprzez towarzyszenie mu w drodze, zaczynając od nierzadko trudnego punktu, w którym on się dzisiaj znajduje. Wyzwaniem duszpasterskim jest towarzyszenie narzeczonym, a także osobom porzuconym, pozostającym w separacji i rozwiedzionym. W Polsce nie jesteśmy do tego przygotowani. A żeby komuś towarzyszyć – i są to kolejne „słowa klucze” Franciszka – trzeba umieć rozeznawać. A chodzi o rozeznanie nie tylko sytuacji w jakiej dany człowiek się znalazł, ale i darów duchowych, które są mu dane. Dopiero wówczas można iść naprzód. Tymczasem nasze podejście do „Amoris aetitia” jest takie: Dajcie nam wyraźne wskazówki, kogo rozgrzeszyć, a komu rozgrzeszenia odmówić! Któryś z gorliwych księży mówił mi, że bardzo pracuje nad tym, aby życzliwie się z człowiekiem pożegnać, odmówiwszy mu rozgrzeszenia. A ja pytam: A dlaczego ksiądz chce się z tym człowiekiem żegnać? Można odmówić rozgrzeszenia, ale powinien ksiądz zaproponować spotkanie na wspólnej modlitwie, a za tydzień w grupie formacyjnej. Porządek sakramentalny w Kościele, choć jest najważniejszy, nie jest jedynym porządkiem łaski. Człowiek taki nie jest wykluczony z Kościoła. Trzeba się odważyć, aby mu towarzyszyć, wiedząc jaka jest Dobra Nowina o małżeństwie i o rodzinie. Wśród polskich księży spotykamy tendencję do automatycznego namawiania do małżeństwa par żyjących razem, jeśli tylko nie mają przeszkód. A gdzie jest pytanie o wiarę? Jeśli nie ma wiary, jakie będzie rozumienie małżeńskiej przysięgi? Nie należy chodzić na skróty. Jest to przeciwieństwo tego, co mówi Franciszek: Towarzyszyć człowiekowi!
KAI: Główną osią sporu wokół „Amoris laetitia” jest jej 8 rozdział, mówiący o związkach niesakramentalnych osób rozwiedzionych. Chodzi o możliwość dopuszczenia ich do Komunii św. Czy zdaniem Księdza Arcybiskupa jest to możliwe?
Tu jest właśnie miejsce na owo towarzyszenie i rozeznawanie, do którego wzywa Franciszek. I ono musi mieć bardzo indywidualny charakter.
KAI: Czy dokument polskiego Episkopatu będzie próbą reinterpretacji adhortacji?
Będzie próbą wejścia w jej ducha, inaczej nie byłoby sensu go pisać.
KAI: Ksiądz Arcybiskup przewodniczy Zespołowi Episkopatu ds. Nowej Ewangelizacji. Jaki jest jego główny cel i jaką pracę wykonuje?
Zespół utworzony został w tym samym „kluczu”, w jakim w Rzymie powstała Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Benedykt XVI stworzył ją po to, aby nurt nowej ewangelizacji pokazać jako kluczowy. Chodzi też o to, by stworzyć płaszczyznę współpracy środowisk nowej ewangelizacji. A w Polsce są to już setki tysięcy zaangażowanych ludzi. Jesteśmy w przeddzień czwartego Kongresu Nowej Ewangelizacji. Drugą taką inicjatywą jest Ogólnopolska Szkoła Ewangelizatorów - dla osób już zaangażowanych w to dzieło. W Polsce działa też kilkadziesiąt szerzej lub bardziej lokalnie znanych szkół. Każda z nich proponuje dziesiątki inicjatyw ewangelizacyjnych. Wspólnym ich mianownikiem jest wyjście poza swoje środowisko, ruch czy parafię. Dzieje się dużo pięknych rzeczy. Jest to jedna z największych radości, jaka mnie spotkała jako biskupa, choć Duch Święty uruchamia w Kościele procesy, z którymi czasem nie jest łatwo ani wygodnie.
Czytaj dalej na następnej stronie
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
KAI: Kościół - i podkreślał to Jan Paweł II - ma być równocześnie „znakiem sprzeciwu”, sumieniem demokracji. Jak i na ile ta rola jest dziś realizowana?
Odczytuję to inaczej. Symeon mówi o Jezusie, że jest On znakiem „któremu sprzeciwiać się będą”. A kiedy się Jezusowi sprzeciwiają, to trzeba być z Jezusem w tym jego odrzuceniu.
KAI: A jeśli w życiu publiczno-politycznym dzieje się coś ewidentnie złego? Czy pasterze Kościoła nie powinni alarmować?
Zasady są proste, pytanie tylko na ile my mamy odwagę, żeby je stosować. Kościół ma prawo się odezwać – jak to mówiono w średniowieczu - ratione peccati. Kiedy jest problem na poziomie moralności czy etyki, głos Kościoła jest potrzebny. Ewangelia mówiąca o potrzebie płacenia podatków Cezarowi zawiera dwa elementy odpowiedzi jakiej udzielił Jezus. Pierwszy, że nie zrobicie ze mnie polityka i nie wmontujecie mnie w wasz mesjanizm polityczny. A drugi to przypomnienie, że kiedy spieramy się o politykę, to nie zapominajmy, że Bóg jest pierwszy.
KAI: A jak Ksiądz Arcybiskup odbiera to, co się dzieje we Francji w związku z wyrokiem sądu nakazującym usunięcie krzyża z pomnika Jan Pawła II?
Problem odczułem na własnej skórze, gdy kiedyś w Jerozolimie wraz z księżmi szliśmy na Wzgórze Świątynne. Musieliśmy powyjmować Biblie i krzyże i zostawić je w budce strażnika. Zasada jest taka, że mogę wejść na Wzgórze Świątynne ale pod warunkiem, że stanę się „nikim”, bez własnej tożsamości religijnej. Paradoks polega na tym, że jest to święte miejsce dla Żydów, chrześcijan i muzułmanów. Mogłoby być miejscem spotkania i jedności, ale wówczas, gdybyśmy przychodzili tam jako chrześcijanin, Żyd i muzułmanin. Jedność możliwa jest, kiedy jestem sobą i mam na tyle ugruntowaną tożsamość, że nie boję się spotkania z drugim.
Próba budowania społeczeństwa, które się „czyści” ze znaków tożsamości – a z tym mamy do czynienia w laickiej Francji - jest szaleństwem.
KAI: W Polsce trwa dyskusja o wprowadzeniu niedziel wolnych od pracy. Sejm proponuje dwie a Kościół twardo obstaje przy czterech. Skąd ta determinacja?
Dla chrześcijanina niedziela jest cotygodniową Wielkanocą - tak mówił Jan Paweł II. Nie chodzi tylko o odpoczynek. Kiedy człowiek wstrzymuje się od działania, otwiera przestrzeń Panu Bogu. Dlatego ja nie działam, żeby On mógł we mnie działać.
KAI: Episkopat przygotowuje na bazie adhortacji „Amoris laetitia” specjalne vademecum duszpasterstwa rodzin. Jak należy czytać ten papieski dokument?
„Amoris laetitia” trzeba czytać w kontekście tego, co Franciszek mówił o zmianach jakie są potrzebne w Kościele. Mówi, że najważniejszą z nich jest „zmiana odniesienia”. Nie ma być to zmiana normy - małżeństwo chrześcijańskie jest nierozerwalne - Franciszkowi nie chodzi o zmianę doktryny, tylko o to, abyśmy prowadzili człowieka do życia Ewangelią poprzez towarzyszenie mu w drodze, zaczynając od nierzadko trudnego punktu, w którym on się dzisiaj znajduje. Wyzwaniem duszpasterskim jest towarzyszenie narzeczonym, a także osobom porzuconym, pozostającym w separacji i rozwiedzionym. W Polsce nie jesteśmy do tego przygotowani. A żeby komuś towarzyszyć – i są to kolejne „słowa klucze” Franciszka – trzeba umieć rozeznawać. A chodzi o rozeznanie nie tylko sytuacji w jakiej dany człowiek się znalazł, ale i darów duchowych, które są mu dane. Dopiero wówczas można iść naprzód. Tymczasem nasze podejście do „Amoris aetitia” jest takie: Dajcie nam wyraźne wskazówki, kogo rozgrzeszyć, a komu rozgrzeszenia odmówić! Któryś z gorliwych księży mówił mi, że bardzo pracuje nad tym, aby życzliwie się z człowiekiem pożegnać, odmówiwszy mu rozgrzeszenia. A ja pytam: A dlaczego ksiądz chce się z tym człowiekiem żegnać? Można odmówić rozgrzeszenia, ale powinien ksiądz zaproponować spotkanie na wspólnej modlitwie, a za tydzień w grupie formacyjnej. Porządek sakramentalny w Kościele, choć jest najważniejszy, nie jest jedynym porządkiem łaski. Człowiek taki nie jest wykluczony z Kościoła. Trzeba się odważyć, aby mu towarzyszyć, wiedząc jaka jest Dobra Nowina o małżeństwie i o rodzinie. Wśród polskich księży spotykamy tendencję do automatycznego namawiania do małżeństwa par żyjących razem, jeśli tylko nie mają przeszkód. A gdzie jest pytanie o wiarę? Jeśli nie ma wiary, jakie będzie rozumienie małżeńskiej przysięgi? Nie należy chodzić na skróty. Jest to przeciwieństwo tego, co mówi Franciszek: Towarzyszyć człowiekowi!
KAI: Główną osią sporu wokół „Amoris laetitia” jest jej 8 rozdział, mówiący o związkach niesakramentalnych osób rozwiedzionych. Chodzi o możliwość dopuszczenia ich do Komunii św. Czy zdaniem Księdza Arcybiskupa jest to możliwe?
Tu jest właśnie miejsce na owo towarzyszenie i rozeznawanie, do którego wzywa Franciszek. I ono musi mieć bardzo indywidualny charakter.
KAI: Czy dokument polskiego Episkopatu będzie próbą reinterpretacji adhortacji?
Będzie próbą wejścia w jej ducha, inaczej nie byłoby sensu go pisać.
KAI: Ksiądz Arcybiskup przewodniczy Zespołowi Episkopatu ds. Nowej Ewangelizacji. Jaki jest jego główny cel i jaką pracę wykonuje?
Zespół utworzony został w tym samym „kluczu”, w jakim w Rzymie powstała Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Benedykt XVI stworzył ją po to, aby nurt nowej ewangelizacji pokazać jako kluczowy. Chodzi też o to, by stworzyć płaszczyznę współpracy środowisk nowej ewangelizacji. A w Polsce są to już setki tysięcy zaangażowanych ludzi. Jesteśmy w przeddzień czwartego Kongresu Nowej Ewangelizacji. Drugą taką inicjatywą jest Ogólnopolska Szkoła Ewangelizatorów - dla osób już zaangażowanych w to dzieło. W Polsce działa też kilkadziesiąt szerzej lub bardziej lokalnie znanych szkół. Każda z nich proponuje dziesiątki inicjatyw ewangelizacyjnych. Wspólnym ich mianownikiem jest wyjście poza swoje środowisko, ruch czy parafię. Dzieje się dużo pięknych rzeczy. Jest to jedna z największych radości, jaka mnie spotkała jako biskupa, choć Duch Święty uruchamia w Kościele procesy, z którymi czasem nie jest łatwo ani wygodnie.
Czytaj dalej na następnej stronie
Strona 2 z 3
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/365477-dzis-ingres-ks-abp-rysia-do-lodzkiej-katedry-dla-politykow-niezbednym-minimum-winno-byc-przekonanie-ze-drugiej-stronie-takze-idzie-o-polske-wywiad?strona=2
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.