Śp. prof. Wolniewicz starał się służyć mądrości, a przecież prawdziwą mądrością jest Bóg; można więc powiedzieć, że służył też na swój sposób Panu Bogu - mówił o. Andrzej Spławski w homilii podczas Mszy żałobnej w intencji prof. Bogusława Wolniewicza.
Wybitny filozof i logik, publicysta zmarł 5 sierpnia w wieku 89 lat.
W środowym nabożeństwie żałobnym, odprawianym przez ojca Andrzeja Spławskiego SJ w warszawskim kościele pw. św. Andrzeja Boboli, uczestniczyli członkowie rodziny prof. Wolniewicza, jego współpracownicy i mieszkańcy stolicy. Na nabożeństwie był również obecny podsekretarz stanu w MON Wojciech Fałkowski.
Na początku mszy św. o. Spławski podkreślił, że jej uczestnicy chcą podziękować Bogu za dar życia śp. Bogusława Wolniewicza.
Chcemy podziękować za to, że mieliśmy go między sobą, za wszelkie dobro jakiego mogliśmy dzięki niemu doświadczyć. (…)Wszyscy zawdzięczamy mu bardzo wiele w związku z jego twórczością i pracą. Dzisiaj chcemy za to powiedzieć: dziękujemy
— powiedział.
Śp. profesor Wolniewicz starał się służyć mądrości, wpajać ją też swoim uczniom, przekazywać także poprzez swoje pisma. Tak, żeby ta mądrość była szanowana, pielęgnowana, kochana. A pamiętajmy, że tak naprawdę prawdziwą mądrością jest sam Bóg. Więc można powiedzieć, że służył też na swój sposób Panu Bogu
— podkreślił o. Spławski w homilii.
Siostra zmarłego Barbara Wolniewicz-Grzelak wspominała, że mieszkał on, z wyboru, w bardzo skromnie urządzonym mieszkaniu.
Były tam cztery obrazy, które robiły na mnie wrażenie. Dwa przedstawiały uliczki miast, zupełnie puste. Okna były zamknięte, ale nie zasłonięte, nikt z nich nie wyglądał. Poza tym były góry, ale nie było na nich ludzi. I było morze, fale. Na mnie to robiło wrażenie jako metafora - które Bogusław lubił - jako coś co każdy z ludzi może wypełnić własną treścią. Bardzo mnie to przejmowało
— mówiła.
Kiedy byliśmy mali w czasie wojny, mama ciągle pracowała, ojciec zginął w obozie koncentracyjnym, wytwarzaliśmy dużo śmieci. I Bogusław zamiatał i robił przy tym dużo hałasu. I wszystko czego się dotknął tak ożywiał nieprawdopodobnie.(…) Kiedy przychodził do nas do małego domu wiejskiego, na pół wsi było słychać jak śpiewa, drze się nieprawdopodobnie +Mały biały domek w mej pamięci tkwi+. I taki on był, bardzo żywy
— opowiadała Wolniewicz-Grzelak.
W ocenie dr. Pawła Okołowskiego z Instytutu Filozofii UW prof. Wolniewicz był „gigantem ducha, intelektu i charakteru”.
Te lata, które przeżył bardzo go doświadczyły. Kiedy miał 12 lat dopadła go wojna. W obozie koncentracyjnym Niemcy zamordowali mu ojca. W czasach stalinowskich zrezygnował z akademickiej kariery, bo nie chciał w takiej atmosferze pracować. W poststalinowskiej partii, do której wstąpił cierpiał rozmaite szykany (…) kiedy był w sile wieku stracił ukochaną żonę Reginę. Ale profesor nigdy się nie skarżył
— powiedział.
Czytaj dalej na następnej stronie ===>
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Śp. prof. Wolniewicz starał się służyć mądrości, a przecież prawdziwą mądrością jest Bóg; można więc powiedzieć, że służył też na swój sposób Panu Bogu - mówił o. Andrzej Spławski w homilii podczas Mszy żałobnej w intencji prof. Bogusława Wolniewicza.
Wybitny filozof i logik, publicysta zmarł 5 sierpnia w wieku 89 lat.
W środowym nabożeństwie żałobnym, odprawianym przez ojca Andrzeja Spławskiego SJ w warszawskim kościele pw. św. Andrzeja Boboli, uczestniczyli członkowie rodziny prof. Wolniewicza, jego współpracownicy i mieszkańcy stolicy. Na nabożeństwie był również obecny podsekretarz stanu w MON Wojciech Fałkowski.
Na początku mszy św. o. Spławski podkreślił, że jej uczestnicy chcą podziękować Bogu za dar życia śp. Bogusława Wolniewicza.
Chcemy podziękować za to, że mieliśmy go między sobą, za wszelkie dobro jakiego mogliśmy dzięki niemu doświadczyć. (…)Wszyscy zawdzięczamy mu bardzo wiele w związku z jego twórczością i pracą. Dzisiaj chcemy za to powiedzieć: dziękujemy
— powiedział.
Śp. profesor Wolniewicz starał się służyć mądrości, wpajać ją też swoim uczniom, przekazywać także poprzez swoje pisma. Tak, żeby ta mądrość była szanowana, pielęgnowana, kochana. A pamiętajmy, że tak naprawdę prawdziwą mądrością jest sam Bóg. Więc można powiedzieć, że służył też na swój sposób Panu Bogu
— podkreślił o. Spławski w homilii.
Siostra zmarłego Barbara Wolniewicz-Grzelak wspominała, że mieszkał on, z wyboru, w bardzo skromnie urządzonym mieszkaniu.
Były tam cztery obrazy, które robiły na mnie wrażenie. Dwa przedstawiały uliczki miast, zupełnie puste. Okna były zamknięte, ale nie zasłonięte, nikt z nich nie wyglądał. Poza tym były góry, ale nie było na nich ludzi. I było morze, fale. Na mnie to robiło wrażenie jako metafora - które Bogusław lubił - jako coś co każdy z ludzi może wypełnić własną treścią. Bardzo mnie to przejmowało
— mówiła.
Kiedy byliśmy mali w czasie wojny, mama ciągle pracowała, ojciec zginął w obozie koncentracyjnym, wytwarzaliśmy dużo śmieci. I Bogusław zamiatał i robił przy tym dużo hałasu. I wszystko czego się dotknął tak ożywiał nieprawdopodobnie.(…) Kiedy przychodził do nas do małego domu wiejskiego, na pół wsi było słychać jak śpiewa, drze się nieprawdopodobnie +Mały biały domek w mej pamięci tkwi+. I taki on był, bardzo żywy
— opowiadała Wolniewicz-Grzelak.
W ocenie dr. Pawła Okołowskiego z Instytutu Filozofii UW prof. Wolniewicz był „gigantem ducha, intelektu i charakteru”.
Te lata, które przeżył bardzo go doświadczyły. Kiedy miał 12 lat dopadła go wojna. W obozie koncentracyjnym Niemcy zamordowali mu ojca. W czasach stalinowskich zrezygnował z akademickiej kariery, bo nie chciał w takiej atmosferze pracować. W poststalinowskiej partii, do której wstąpił cierpiał rozmaite szykany (…) kiedy był w sile wieku stracił ukochaną żonę Reginę. Ale profesor nigdy się nie skarżył
— powiedział.
Czytaj dalej na następnej stronie ===>
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/352552-msza-zalobna-w-intencji-prof-wolniewicza-staral-sie-sluzyc-madrosci-a-przeciez-prawdziwa-madroscia-jest-bog?strona=1