Angela Merkel i Francois Hollande otwierają ze zdumienia oczy i bezradnie odwiedzają rodziny ofiar zamachów, które w ostatnich dniach dotknęły między innymi Niemcy i Francję. Tworzone są plany awaryjne, opracowywane nowe strategie i procedury dotyczące zagrożenia terrorystycznego. Tymczasem wszystkie działania będą bezskuteczne, dopóki nie dojdzie do zmiany podejścia kulturowego, rozumianego dotąd przez Europejczyków jako zrównanie wszystkich kultur i społeczności.

Przez lata wpajano mieszkańcom Zachodu opinie o równości wszystkich kultur i cywilizacji. W imię równości i fałszywie rozumianego pluralizmu akceptowano swoisty najazd przedstawicieli obcej dla Zachodu kultury islamu. Niewielu polityków europejskich miało odwagę krytykować politykę Angeli Merkel pt. „Herzlich Willkommen”, choć głosy ostrzeżenia przed zbytnią otwartością płynęły nawet z odległych kontynentów. Jasno swoje stanowisko przedstawił były premier Australii Tony Abbott, który na łamach australijskiego „Daily Telegraph” powiedział: „Kultury nie są równe. Zachód powinien ogłosić swoją wyższość nad islamem.” Europejczycy poddawani długoletniej indoktrynacji światopoglądowej, która swoje źródła czerpie z Rewolucji Francuskiej oraz z „Neue Linke”, wystrzegali się słowa „wyższość”. Niemcy najchętniej wykreśliliby to słowo ze słownika Dudena. Tymczasem, rozumienie „wyższości” kultury Zachodu, czerpiącej z chrześcijaństwa, polega między innymi na sprzeciwie wobec zabijania ludzi w imię Boga. Ten aspekt najbardziej dotyka i przeraża mieszkańców Europy. Będąc dziś obserwatorami przerażających scen, dokonujących się u naszych sąsiadów, nie chcemy dać sobie wmówić kłamstw, promowanych choćby przez Sławomira Sierakowskiego w TVN24, że ataki to „nic nadzwyczajnego”, przecież zawsze się tak działo, a telewizja po prostu częściej takie przypadki nagłaśnia. Nie milknął jeszcze głosy, że tak naprawdę nic się nie stało, że jesteśmy zbyt przewrażliwieni i powinniśmy tylko zachować spokój, dalej „głaskając” żyjących pośród nas terrorystów.

Szkodząca i nieprawdziwa byłaby teza o przypisaniu wszystkim wyznawcom islamu pobudek nacechowanych terroryzmem, ale jasno muszą wybrzmieć dziś słowa o różności kultur i zagrożeniu jakie może się wiązać z ich wymieszaniem. Europa nie ma przyszłości w warunkach koegzystencji z islamem, jeśli w ogóle o koegzystencji tak różnych kultur wolno mówić. Przywódcy krajów zachodnich powinny zamknąć meczety i wydalić tych imamów, którzy nawołują do nienawiści i przemocy. Wyznawcy islamu muszą zaakceptować i żyć według zasad określonych przez społeczeństwa europejskie czerpiące z cywilizacji zachodniej. Należy bezwzględnie uszczelnić grancie, nawet kosztem układu z Schengen, ponieważ obecna sytuacja zagraża realnemu bezpieczeństwu obywateli, a gwarancja bezpieczeństwa przez państwo staje się dziś iluzją.

Ostatnie zamachy w Europie w sposób tragiczny wpisują się w obchodzone w Krakowie ŚDM. Są one tak wielkim kontrastem do sposobu myślenia i działania terrorystów, że wywołują pytania o kres ludzkiej nienawiści i ideologii infekującej umysły młodych ludzi. Terroryzm w Europie otworzył się dziś na sacrum, która dotąd była szanowana. Duchowni, pacjenci i pracownicy szpitali, dzieci w szkole, odpoczywający w kawiarni zwykli ludzie nie stanowią przeszkody, aby ogłosić ich niewiernymi i bestialsko wymordować. W wydanym dziś przez Arcybiskupa Diecezji Rouen – Dominique’a Lebruna - komunikacie pojawia się zachęta do wiary w Chrystusa, gwaranta pokoju. Arcybiskup, opuszczając ŚDM w Krakowie, powiedział, że młodzi Kościoła są przyszłością świata. W ich sercach nie ma przemocy, a pokój i miłość są wyznacznikiem każdego działania. Oby tylko Europa chciała się czegoś nauczyć, oby wiedziała, gdzie należy skierować swój wzrok. Bez wartości chrześcijańskich Europa nie ma przyszłości.


Książka, która pozwala zrozumieć współczesny terroryzm i jego korzenie:„Tragarze śmierci” - Przemysław Wojciechowski, Witold Gadowski.