Mecenas Pluta po wyroku w sprawie Kopacz kontra "w Sieci": "Ten wyrok chroni wolność słowa. Także wolność słowa byłej pani premier"

wPolityce.pl Panie Mecenasie, Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew Kopacz o ochronę dóbr osobistych wobec Jacka Karnowskiego, naczelnego „wSieci” oraz wydawcy tego tygodnika wytoczony po zamieszczeniu na okładce kolażu przedstawiającego zagrożenie islamskim terroryzmem związane z falą imigracyjną. Reprezentował pan w tym procesie pozwanych. Jakie było Pana podejście do tego pozwu - jakby nie patrzeć - byłej pani premier?

MECENAS DARIUSZ PLUTA, REPREZENTUJĄCYPROCESIE WYDAWCĘ I REDAKCJĘ TYGODNIKA „W SIECI : Dla mnie decyzja urzędującego polskiego premiera, aby wnieść pozew przeciwko tygodnikowi opinii, dlatego że w gorącej i fundamentalnej debacie publicznej użył „okładkowej” karykatury politycznej była i pozostaje (mówiąc najoględniej) zaskakująca. Tygodniki opinii na całym świecie – a w Europie w szczególności – korzystają z tego typu formy wypowiedzi i jest to po prostu oczywisty standard.

Na potrzeby tej sprawy zebraliśmy i przedstawiliśmy Sądowi zestaw około 100 przykładowych polskich oraz zagranicznych okładek tygodników opinii, aby wobec twierdzeń i żądań pozwu byłej pani premier wykazać oczywistość a mianowicie, że polityczna karykatura okładkowa jest standardem światowym i europejskim. Niewątpliwie tym pozwem była pani premier chciała, aby Sąd udzielił odpowiedzi, jakie wartości w ramach debaty publicznej i korzystania z wolności słowa zasługują na ochronę i uzyskała jasną i jednoznaczną chociaż – co należy podkreślić – nieprawomocną odpowiedź.

Pani sędzia Marzena Wyrembak-Gastoł uzasadnieniu podkreśliła, że „Mamy tu do czynienia z kolizją dwóch wartości: wolności słowa i dóbr osobistych; na większą ochronę zasługuje wolność słowa” oraz że o naruszeniu dóbr można byłoby mówić, gdyby okładka z komentarzem były oderwane od debaty publicznej oraz publicznej funkcji powódki. Dodała też, że „Sąd nie może pełnić roli swoistego cenzora”. Te ostatnie słowa mogą być dla wolności słowa w Polsce bardzo ważne?

To są rzeczywiście bardzo ważne słowa i bardzo ważne jest to, że wypowiada je Sąd w takiej sprawie. Ja miałem okazję wysłuchać całości ustnego uzasadnienia Sądu i było ono bardzo wyczerpujące, wyważone i po prostu mądre. Kolizja dwóch wartości w postaci dóbr osobistych polityków (w szczególności tych, którzy sprawują władzę) oraz wolności słowa czy debaty publicznej to stan naturalny i permanentny.

Ktoś kto tego nie dostrzega czy nie rozumie, nie rozumie istoty demokracji i fundamentów europejskiej aksjologii. Jak widać czasami politycy nie mogą się oprzeć pokusie i podejmują próby wykorzystywania procesów sądowych do swoistego „pogrożenia” palcem mediom, co bywa określane próbą uzyskania „efektu mrożącego”.

Z tego punktu widzenia jasna i jednoznaczna wypowiedź Sądu budzi nie tylko szacunek ale może mieć charakter edukacyjny dla samych polityków w tym sensie, że każdy z nich, zanim uzna za stosowne złożyć podobny pozew, zechce jednak wziąć pod uwagę stanowisko Sądu w niniejszej sprawie.

Jak Pan sądzi, dlaczego politycy, zwłaszcza obozu rządzącego Polską do 2015 roku i prominentni przedstawiciele mediów związanych z tym obozem, tak często sięgają po pozwy sądowe w kwestiach będących ocennymi, w starciu opinii? Mają przecież ogrom możliwości obrony swojego stanowiska w polemikach, dyskusjach.

Nie potrafię racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie, natomiast mogę potwierdzić, że takie pozwy rzeczywiście mają miejsce. Kiedy jestem proszony przez osobę publiczną o analizę konkretnej publikacji prasowej pod kątem wytoczenia ewentualnego powództwa o ochronę dóbr osobistych, to bardzo często moja ocena jest negatywna, jeżeli sprawa dotyczy wypowiedzi opinii.

Wynika to z mojego głębokiego przekonania, że miejscem prowadzenia debaty publicznej nie powinna być sala sądowa ale łamy gazet, portali internetowych, telewizje, radia etc., do których takie osoby publicznie, jak Pan słusznie zauważa, mają stały i bardzo szeroki dostęp. Osobiście uważam, że odpowiedzią osoby publicznej na krytykę jej działalności (nawet bardzo ostrą, brutalną czy szokującą) powinna być w pierwszej kolejności adekwatna reakcja mająca formę publicznej wypowiedzi a nie pozew sądowy. Co więcej, im ostrzejsza jest krytyka (w formie i treści), tym ostrzejsza może być publiczna replika. Bardzo bym chciał, aby wszystkie osoby publicznej uznały takie postępowanie za powszechny standard, ale praktyka pokazuje, że jest to marzenie nierealne.

Czy spodziewa się Pan apelacji powoda?

Decyzja o wnoszeniu czy zaniechaniu wnoszenia apelacji to zawsze suwerenna decyzja Powoda i nie chciałbym się na ten temat wypowiadać. Natomiast mam nadzieję, w razie wniesienia apelacji wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie oddalający w całości powództwo byłej pani premier zostanie utrzymany w mocy, albowiem ten wyrok chroni wolność słowa i wolność debaty publicznej zarówno powódki jak też pozwanych ale przede wszystkim nas wszystkich.

rozm. gim

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...