Obawiam się, że debata w sprawie aborcji może być mało merytoryczna i wykorzystywana politycznie przez lewicę do odbudowywania swojej pozycji – uważa senator Antoni Szymański.

Wiceprzewodniczący senackiej komisji rodziny, polityki senioralnej i społecznej zastanawia się, czy dziecko poczęte jest w obecnym sporze bezpieczne. Uważa też, że środowiska prorodzinne powinny swoją inicjatywę oprzeć głównie na postulatach o zwiększeniu wsparcia dla kobiet w ciąży problemowej.

Poniżej tekst rozmowy z sen. Antonim Szymańskim, socjologiem, wiceprzewodniczącym senackiej komisji rodziny, polityki senioralnej i społecznej:

Temat aborcji wraca cyklicznie w każdej kadencji parlamentarnej. Tak stało się i tym razem. Jak Pan ocenia przebieg debaty publicznej w tej kwestii?

Antoni Szymański: Proponuję, byśmy nie rozmawiali tylko o samej aborcji, gdyż jest to tylko fragment działań przeciwko życiu człowieka w jego prenatalnej fazie. Dużo więcej istnień ludzkich pochłaniają środki poronne czy procedura in vitro. W tym kontekście nieproporcjonalnie wielka uwaga jest przywiązywana do kwestii wyjątków w ustawie o planowaniu rodziny. Trzeba o tym przypominać, ale należy pamiętać o całym spektrum problemu. Debata dopiero się zaczyna. Obawiam się, że może być mało merytoryczna i wykorzystywana politycznie przez lewicę do odbudowywania swojej pozycji. Zauważmy, że z postulatem aborcji pierwsze wystąpiły organizacje feministyczne na Manifie 8 marca. Wyraźnie było widać, że pragną wywołać konfrontację na ten temat. Świadczy o tym także szybkość, z jaką zorganizowano manifestacje i inne akcje przeciwko inicjatywie obywatelskiej dotyczącej ochrony życia, a także usilne sugerowanie, że za tym stoi partia rządząca, chociaż tak nie jest. Zapowiedziano także inicjatywę referendalną w tej sprawie, pojawiają się też pierwsze głosy krytyczne z Parlamentu Europejskiego. Trzeba zatem brać pod uwagę konfrontację społeczną w miejsce merytorycznej dyskusji.

Nowa sytuacja polityczna po wyborach w 2015 roku skłoniła środowiska pro-life do powrotu do inicjatywy na rzecz pełnej ochrony życia. Jakie były wspólne postulaty w tej kwestii?

Podwójna wygrana Prawa i Sprawiedliwości, które otwarcie wyraża swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich, narodowych i stawiających rodzinę w centrum zainteresowania, w sposób naturalny wzbudziło nadzieję na możliwość wzmocnienia ochrony ludzkiego życia w jego prenatalnej fazie. Najczęściej pojawiającymi się postulatami było zapewnienie ochrony prawnej dzieciom prenatalnie chorym oraz poczętym w wyniku czynu zabronionego. Skala takich zdarzeń to w ostatnim roku to ok. 900 przypadków, najczęściej po wykryciu u dziecka w okresie prenatalnym trisomii 21, nazywanej Zespołem Downa. Jestem za wzmacnianiem ochrony ludzkiego życia od jego poczęcia, ale można to robić różnie. Pozytywnym przykładem jest niedawna decyzja Ministra Zdrowia, który skierował ponad 200 mln zł z in vitro na autentyczny program leczenia niepłodności. Zrobił to bez wielkiego rozgłosu, chroniąc tym samym życie dzieci poczętych na wielką skalę.

Jednak w wyniku rozmów ujawniły się także różnice zdań pomiędzy obrońcami życia. Czego dotyczyły?

Wiem, że podziały pomiędzy różnymi organizacjami przygotowującymi inicjatywę obywatelską dotyczyły: kwestii karalności kobiet za aborcję oraz czasu jej podjęcia. Termin późniejszy był uzasadniany potrzebą sformułowania pozytywnego przekazu społecznego w tej sprawie i przeprowadzenia kampanii społecznej afirmującej ludzkie życie bez zastrzeżeń. Jednak Fundacja PRO, Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Stowarzyszanie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi i kilka innych organizacji zdecydowały się na samodzielne przeprowadzenie inicjatywy obywatelskiej rozpoczynając akcję pod koniec marca br. W tej sytuacji większość, w tym Polska Federacja Ruchów Obrony Życia (PFROŻ), podjęła własną inicjatywę, którą jest zbieranie podpisów pod Apelem do Parlamentarzystów o wprowadzenie prawa do życia dla każdego poczętego dziecka oraz wzmocnienie wsparcia przez państwo kobiet w trudnej sytuacji i w ciąży problemowej w zakresie socjalnym, medycznym czy prawnym. Organizatorzy liczą, że parlament uwzględni ich Apel i podejmie prace zgodnie z ich intencją.

Nie jest tak, że swoistym radykalizmem przekazu i działania Fundacja PRO stała się w przestrzeni publicznej dominującym środowiskiem pro-life? Oni mają wolontariuszy, organizują pikiety przed szpitalami, zbierają podpisy. PFROŻ takich działań nie prowadzi.

Istotnie, Fundacja PRO dominuje w zakresie podejmowanych inicjatyw obywatelskich, których kilka już przeprowadziła, a także akcji protestacyjnych z wykorzystaniem banerów z fotografiami zabitych dzieci. Ochrona życia to jednak nieporównanie szersze spektrum działań pomocowych, edukacyjnych i wychowawczych. Tutaj zdecydowanie dominuje Polska Federacja Ruchów Obrony Życia zrzeszająca 87 organizacji prorodzinnych oraz inne organizacje o podobnych celach. Ich działania dotyczą wychowania do odpowiedzialnego rodzicielstwa poprzez szkolenia, konferencje, wykłady czy wydawanie i upowszechnianie licznych materiałów edukacji pro-life. Udzielają one także bezpośredniej pomocy socjalnej, prawnej czy psychologicznej na rzecz kobiet i rodzin w trudnej sytuacji. Wpływają na samorządy i organa państwowe, aby małżeństwo i rodzina były chronione i otaczane szacunkiem. Na przykład Bractwo Małych Stópek ze Szczecina to tysiące młodych ludzi propagujących w różnorodnych działaniach wartość ludzkiego życia, czy wartości rodzinne, a także podejmujących działania pomocowe. Katolickie poradnictwo rodzinne to także tysiące ludzi zaangażowanych na co dzień w przygotowanie do małżeństwa, w tym również do odpowiedzialnego rodzicielstwa. To jest konkretne działanie na rzecz ochrony życia. Podobne są działania wielotysięcznej organizacji Caritas i wielu, wielu innych.

W obliczu niespójności stanowisk zwolennicy liberalizacji aborcji będą chcieli się pokazać jako „głos rozsądku”?

Nie wydaje się, aby zwolennicy liberalizacji prawa aborcyjnego zważali na różnice, jakie wystąpiły pomiędzy organizacjami stojącymi na gruncie poszanowania ludzkiego życia. Sam fakt podjęcia tego tematu już wykorzystują jako okazję do uderzenia tak w Kościół, jak i w układ rządzący, gdyż są przekonani, że zmiana ustawy w proponowanym kierunku nie będzie akceptowana przez większość społeczeństwa. W razie ewentualnej zmiany władzy prawdopodobnie będą starali się wykorzystać tę sytuację do zaproponowania swojego, w pełni liberalnego rozwiązania, czyli pełnej swobody w dostępie do tzw. usług aborcyjnych. Teraz będą argumentować, że Polska zmierza w kierunku państwa religijnego, kontrolującego prywatną sferę życia obywateli. Obawiam się wpływu tej propagandy zwłaszcza na młodych, szczególnie przy wykorzystaniu współczesnych mediów, co może zahamować proces zwiększania się liczby osób opowiadających się za poszanowaniem życia. Według badań opinii publicznej to właśnie polska młodzież jest obecnie najbardziej przeciwna aborcji, szczególnie z powodu trudnych warunków materialnych kobiety w ciąży. Znacznie bardziej liberalne są ich poglądy odnośnie do stosowania środków poronnych czy in vitro. Otwartym pozostawiam pytanie czy inicjatywa obywatelska i jej przekaz medialny będzie się cieszył poparciem społecznym, zważywszy na zawartą w nim propozycję karalności kobiety umyślne dokonującej aborcji (z której sąd mógłby zwolnić). Radykalizacja projektu w tej kwestii tylko pozornie służy ochronie dzieci, w odbiorze społecznym jest przyjmowana źle, dlatego będzie wykorzystywana przeciw projektowi.

W ciągu kilku ostatnich dni przez większe miasta przeszły marsze przeciwko inicjatywie obywatelskiej oraz na rzecz liberalizacji ustawy. Czy jest to reprezentatywny głos polskiego społeczeństwa?

To oczywiste, że manifestuje mniejszość, ale przez swoją aktywność usiłuje ona wpłynąć na opinię społeczną. Z badań socjologicznych wiemy, jak kształtują się poglądy w tej sprawie. Aby wzrastało poparcie dla ochrony życia, potrzebny jest atrakcyjny przekaz informacyjny. Merytoryczny, ale życzliwy, pełen zrozumienia dla osób w trudnych sytuacjach życiowych. Nie wystarczy mieć rację, żeby przekonać do niej innych. Sytuacja może rozwijać się dynamicznie nie tylko w kierunku ochrony życia, ale także w stronę przeciwną.

Co można dzisiaj zrobić, by poprawić opiekę nad dziećmi poczętymi i ich matkami oraz sytuację rodzin wychowujących dzieci, które urodziły się z upośledzeniem umysłowym, fizycznym lub w wyniku czynu zabronionego?

Jestem przekonany, że środowiska prorodzinne powinny swoją inicjatywę oprzeć głównie na postulatach o zwiększeniu wsparcia dla kobiet w ciąży problemowej. W ten sposób zniknęłoby wiele przyczyn, które powodują poczucie zagrożenia i skłaniają do aborcji. Taka pomoc jest bardzo potrzebna i powszechnie akceptowana. Wychowywanie i opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym nie może prowadzić do skrajnego ubóstwa na skutek braku wystarczającego wsparcia. Przy okazji chcę poddać w wątpliwość czy obecnie obowiązująca ustawa pozwala na aborcję z powodu Zespołu Downa – to tylko interpretacja ustawy, która jak najpilniej winna być zweryfikowana. Ci ludzie żyją wśród nas i chociaż potrzebują naszej pomocy, dobrze funkcjonują w życiu społecznym.

Rozmowa przeprowadzona przez Katolicką Agencje Informacyjną