Nie zginęłaś Polsko! Nie zginęłaś, bo nie umarł Bóg. Bóg nie umarł i w swym czasie wkroczy w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi. Z Jego woli, w chwale i potędze zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz, najdroższa Polsko – męczennico

— mówił Prymas Polski kard. August Hlond na antenie Radia Watykańskiego we wrześniu 1939 roku.

Święta Zmartwychwstania Pańskiego to nie tylko moment indywidualnej zadumy nad sensem życia. To czas wyjątkowej narodowej refleksji. Przypomina, że nawet największe kłamstwo nie jest w stanie pokonać prawdy, że nienawiść nie jest silniejsza od miłości, a śmierć wcale nie jest końcem. Tajemnica Zmartwychwstania była naszemu narodowi zawsze bardzo bliska. Dawała nadzieję w najkrwawszych momentach dziejów. I choć wiele było dramatycznych chwil, mających zwiastować kres, odradzaliśmy się na nowo – jeszcze silniejsi.

Prymas Hlond, który prowadził polski Kościół w przez najtrudniejsze czasy II wojny światowej, odważnie mówił o sensie śmierci, prowadzącej do zmartwychwstania. Miał głęboką świadomość duchowego potencjału, zakorzenionego w polskich duszach. W swoich notatkach z lat wojennych zawarł program „Nowej Polski”. Miał on służyć odrodzeniu duchowemu, społecznemu, politycznemu, gospodarczemu i kulturalnemu.

Trzeba przywrócić narodowi nowy kapitał religijny, bez obciążenia, bez hipotek, bez serwitutów na rzecz liberalizmu, trzeba wnieść w naród potężny ferment duchowy, który by odbudował wartości duchowe i moralne, które znikły w ostatnich latach w niektórych sferach, wyrażając się fasonem i formą bez treści w duszy

— pisał, podkreślając że jednym z „najpilniejszych zadań katolicyzmu jest odlaicyzowanie państwa i oddanie go Chrystusowi Królowi”. Zaznaczał, że sumienie chrześcijańskie nie może być podzielone – bo „to prowadzi do zaniku charakterów, do anarchii moralnej i do katastrof”.

Podkreślał, że plan odbudowy Polski to misja z długoletnią perspektywą. Podkreślał, że musi być zakorzeniony w chrześcijańskim dziedzictwie narodu. Zawierzał Ojczyznę Matce Bożej i apelował o codzienną modlitwę różańcową w intencji Polski. Podczas swojego pobytu w Lourdes w 1940 roku notował swoje rozważania o Polsce, która miotana była wówczas dramatem wojny.

Zbawiciel umiłował wielce Polskę i uczyni ją matką wielkiego pokolenia. Państwo zostanie rozbite i jak słabe niemowlę błagać będzie o pomoc i opiekę Matki swojej. Zgubne jest dla Polski naśladowanie bezbożnych w ich czynach grzesznych i złach. Polska ma zachować swą wiarę, czystość obyczajów, szczere i gorące nabożeństwo do Matki Bożej i całkowite zerwanie wszelkich stosunków, które przeszkadzają jej w dążeniu do prawdziwej wielkości. Polska nie powinna chcieć stać się narodem modnym, bo moda postępowa to fałsz i obłuda w stosunku do Boga. Codziennie, we wszystkich kościołach ma być odmawiany różaniec za Ojczyznę. Jedyna broń, której Polska używając, odniesie zwycięstwo, jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi inne narody będą karane za swą niewierność wobec Boga…

— pisał Prymas Polski.

Rzucał też jasne światło na życie gospodarcze i społeczno-polityczne. Wzywał do uruchomienia przemysłu i przystosowania go do potrzeb Polski. Podkreślał, że wszystkie interesy państwa muszą być podporządkowane interesowi narodu, a żeby tak się stało, muszą spoczywać w rękach ludzi kompetentnych, czystych i pilnujących surowo, by bałagan, bezkarność, spekulacja i wyzysk nie podkopywały życia ekonomicznego narodu. Wzywał do tworzenia małych i średnich przedsiębiorstw oraz warsztatów rzemieślniczych, aby ograniczyć import. Przestrzegał przed pożyczaniem pieniędzy z zagranicy. Podkreślał znaczenie rolnictwa, nakazywał sprawiedliwość społeczną, by „wysokie ceny przemysłowe nie skazywały na nędzę wieśniaków, którym się nędznie płaci za produkty rolne”.

Potencjał powojennej Polski został zmiażdżony przez kolejny zbrodniczy system. Wydawało się, że z tej śmierci naród już nie powstanie. Prymas Hlond do końca swoich dni mówił jednak o zwycięstwie.

Nie ma sytuacji, w której by chrześcijanin musiał przyznać, że wszystko stracone. Wiecznie rodzi się cud nowego życia. Ośrodek ciężkości świata przesuwa się stanowczo, mimo pozorów, ku sferze ducha. Ludy zmęczone gorączką doczesności pragną prawdy i ukojenia z góry. Pokolenia dźwigają się z poziomości. Idą ku zmartwychwstaniu. Na czele kroczy Polska, skupiona w swych tajemnicach bólu i pokuty. Idzie ku swej Wielkanocy, ku najświetniejszemu okresowi swych dziejów, który może zbiegnie się z Piotrowym nowym niebem i nową ziemią, gdzie mieszkać będzie sprawiedliwość

— mówił w orędziu wielkanocnym w 1948 roku.

Życzmy więc sobie, za Prymasem Hlondem, prawdziwego zmartwychwstania narodu. Niech zarysowany przez niego program „Nowej Polski” zostanie zrealizowany przez ludzi, dla których władza jest służbą i misją. Życzmy sobie Polski wolnej, silnej, suwerennej, mądrej, prawej i sprawiedliwej. Polski, kroczącej na czele narodów, idących ku zmartwychwstaniu.

Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!