Dobrze pamiętam, czego życzyliśmy sobie przed rokiem – nowej szansy dla Polski, dobrych zmian, poszanowania obywateli, sprawiedliwego prawa, zatrzymania panoszącej się demoralizacji i ratunku dla niszczonej rodziny. Wielu z nas nie wierzyło, że zmiana nadejdzie. Nadeszła tak, jak nadchodziła zawsze, w najtrudniejszych nawet dziejach Polski. Boże Dziecię nie przestaje błogosławić Ojczyzny swoją podniesioną ręką…

W czasie, gdy uzurpatorzy i lobbyści, podburzają przeciwko Polsce międzynarodową opinię publiczną i sieją wewnętrzny zamęt powielając kłamstwa, stańmy ze spokojem przy betlejemskim żłóbku. Niech rodzący się Chrystus rozświetli wszystko światłem Prawdy i Miłości. Niech przyniesie pojednanie i nauczy wybierać prawdziwe dobro. Niech scala rodziny, leczy poturbowane serca, zasypuje podziały i wzbudzi w sercach łaknienie prawdziwej, polskiej jedności.

Wielu rodzinom nie uda się zasiąść wspólnie do wigilijnej wieczerzy. Uniemożliwią to tysiące kilometrów, które musieli pokonać, by zapewnić sobie byt. Oby jak najszybciej mogli dostrzec w Polsce zmiany, które pozwolą im wrócić z zarobkowej tułaczki. W nieco innych warunkach, bo w roku 1934, prymas Polski kard. August Hlond, słał w wigilijny wieczór do polskich emigrantów takie życzenia:

Z polską kolędą mają w tę noc wigilijną popłynąć na polskiej fali życzenia polskiego prymasa. A więc życzenia od gniazda Orła Białego, od kolebki Państwa, od grobu królów mieczem sławnych i chrobrymi czynami, od starej jak Polska bazyliki Prymasów i tylu pamiątek zamierzchłych i nowych dziejów. A są to życzenia przeznaczone dla Polski zupełnie innej, młodej, dążącej z niezawodną mocą ku swym nowym celom, dla Polski, która napięciem i nastawieniem swego ducha raczej do jutra należy, niż do współczesności. Tej Polsce prymas nie może rzucić banalnego frazesu życzeń. Do tej Polski przemówić wolno tylko językiem historycznej rzeczywistości i współczesnego nakazu.

Idźże więc, Polsko mocna, w swą przyszłość, biorąc natchnienie z prawa ni z lewa. Z góry, z intuicji swych przeznaczeń, z bogactwa swego geniuszu. Nie naśladuj obcych, modnych wzorów. Rządź się własną zdolnością kierowniczą, obiektywnie bez goryczy

– mówił kard. Hlond 80 lat temu, a wydaje się, że to przesłanie na dziś.

Kilka lat później, po czasie kataklizmów i dramatycznych walk, kiedy wydawało się, że kolejny raz udało się wyrwać Polskę z gardła wrogów, prymas Hlond budził w Polakach nową nadzieję. W wigilię 1946 roku mówił tak:

Dziś więcej aniżeli kiedykolwiek dla Polski żłóbek to świt, a to Dziecię to wódz, a Chrystus to Król, to Bóg, to droga i zbawienie.

Życzę Polsce, by wielkiej odbudowy dokonała bez przymusów i wstrząsów, w swobodzie i jedności, w świetle Chrystusowych wskazań i w niesłabnącym porywie wspólnego czynu. (…) By obrazu Polski nie ściemniły ani władcza pycha, ani przemoc, ani krzywda. By z duszy polskiej opadły urazy niewoli i bólu. By żadne pokusy nie uwiodły Polski i nie zwichnęły jej przeznaczeń.

Niech i dzisiaj, ten żłóbek będzie świtem, Dziecię wodzem, a Chrystus Królem. Przed nami jubileuszowy rok 1050-lecia Chrztu Polski. Życzmy sobie męstwa i prawdy, które pozwolą nam odkryć katolicką tożsamość narodową i jawnie mówić o swojej przynależności.

W imieniu całego zespołu redakcyjnego portalu wPolityce.pl, życzę Państwu prawdziwych i pięknie przeżytych Świąt Narodzenia Pańskiego. Życzę, by Chrystus wypełnił swoją obecnością wszelkie pragnienia serca, zjednoczył rodziny, wzmocnił przyjaźnie, odnowił wiarę i dodał sił do trudnej walki o to, co najważniejsze. Życzę wiernej miłości, Bożego pokoju, zdolności widzenia prawdy, dumy z Ojczyzny i siły do duchowej walki, do której każdy z nas musi mężnie stanąć. Wielka odbudowa Polski zależy przecież od każdego z nas. Błogosławionych Świąt!