"Państwo Islamskie coraz sprawniej się rozprzestrzenia" - arabista o przyczynach nieskuteczności koalicji antyterrorystycznej

fot.PAP/EPA
fot.PAP/EPA

Żyjemy w bardzo niespokojnych czasach, o wiele bardziej niespokojnych niż w okresie zimnej wojny, ponieważ wtedy cały system światowy był jednak bardziej ustabilizowany i przewidywalny

—mówi arabista, ekspert ds. Biskiego Wschodu dr Jan Bury w rozmowie z tygodnikiem „Niedziela”.

Wyraża on też obawę, że Bliski Wschód może stać się zarzewiem III wojny światowej.

Dziś możemy już nawet mówić o nowej, bardziej skomplikowanej „Zimnej wojnie”. Została ona wzniecona w czasie arabskiej wiosny w 2011 r., a potem przez wydarzenia na Ukrainie na przełomie 2013 i 2014 r. Mamy też swego rodzaju „wojnę zastępczą” w Syrii, podsycaną przez wielkie mocarstwa z obu stron

—zaznacza i podkreśla, że żadnemu z mocarstw - ani Rosji, ani Stanom Zjednoczonym nie zależy na odpowiednio mocnym uderzeniu w matecznik terroryzmu. Każda ze stron broni swoich wpływów i interesów.

Arabista tłumaczy rolę jaką na Bliskim Wschodzie odgrywa Państwo Islamskie.

Są dwie teorie dotyczące genezy i celu jego powstania. Pierwsza - że wywodzi się z siatki irackiej Al-Kaidy i jest produktem stworzonym m.in. przez byłych oficerów Saddama Husajna, po to, by opierać się wpływom Zachodu. Jednak jest to mało prawdopodobne, gdyż w takim przypadku byłby to raczej tylko niewielki ruch islamistyczny. Według drugiej wersji, obecne Państwo Islamskie jest bezpośrednio wspierane finansowo, logistycznie i militarnie przez bogate kraje arabskie znad Zatoki Perskiej. (…) Moim zdaniem, ISIS jest na rękę Zachodowi i znakomicie wpisuje się w neokonserwatywne plany kontroli Bliskiego Wschodu, gdzie wpływy Iranu są dość silne i gdzie jest ropa naftowa, która wciąż powoduje, że wszyscy skaczą sobie do gardeł.

Cały czas dużo mówi się o wielkiej światowej koalicji, która ma położyć kres arabskiemu terroryzmowi. Jednak wszyscy są zaskakująco nieudolni w walce z Państwem Islamskim.

ISIS powstało w 2014 r. i zaraz potem do walki z nim ruszyła wielka koalicja kilkudziesięciu państw, jednak bardzo nieudolna, ponieważ Państwo Islamskie coraz sprawniej się rozprzestrzenia, pozyskuje coraz więcej broni, coraz więcej ośrodków z nielegalnego handlu ropą naftową

—zaznacza dr Bury.

Taka koalicja jest fikcją, po prostu nie jest możliwa, skoro ponad 50 państw przez 1,5 roku w tej sprawie nie zrobiło praktycznie nic, a Państwo Islamskie rozwijało się, rosło w siłę!

—mówi arabista i tłumaczy kto najbardziej korzysta na  tym, że Europa jest sparaliżowana przez strach przed terroryzmem arabskim.

Moim zdaniem najsilniejsi - przede wszystkim Stany Zjednoczone. Żyjemy w czasach bezwzględności polityki, sterowanej przez bardzo wąskie grupy interesu, które nie przestrzegają ani praw wewnętrznych własnych państw, ani prawa międzynarodowego. I to prowadzi do tragedii. Do wszystkiego rodzaju wojen zastępczych, jak ta w Syrii, w której ścierają się się wielkie wpływy Wschodu i Zachodu. A to już jest naprawdę niebezpieczne, bo dzięki takim wojnom także Państwo Islamskie rośnie w siłę

—podkreśla.

ann/”Niedziela”

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...