8 września 2015 roku Petra Laszlo, węgierska dziennikarka podczas starć pomiędzy węgierską policją a uchodźcami niedaleko miejscowości Roeszke na południu kraju zaczęła kopać biegnących uchodźców. Kopnęła też mężczyznę z dzieckiem na ręku, który stracił równowagę i upadł na trawę.

Za chwilę wydawałoby się, że wszystko jest jasne: dziennikarka pracowała dla prawicowej telewizji N1TV. To bardzo ważny zlepek: na faszystowskich Węgrzech prawicowi dziennikarze nie tylko nie są obiektywni (co oczywiste), ale są wręcz agresywni, posuwając się do przemocy, by kreować rzeczywistość.

Już 10 września można było się dowiedzieć, że kopnięty mężczyzna to

Osama Al-Ghabad, znany w Syrii piłkarz i trener pierwszoligowej drużyny Al-SC Fotuwa z miasta Dajr az-Zaur, członek lokalnych władz syryjskiego Związku Piłki Nożnej. Brał udział w protestach przeciw reżimowi Asada, za co wsadzono go do więzienia, gdzie był torturowany. Gdy jego miasto zajęli bojownicy Państwa Islamskiego, uciekł z żoną i trójką dzieci do Turcji. W tureckim obozie uchodźców wciąż przebywają żona Al-Ghabada i dwójka jego dzieci, w tym ranny w czasie syryjskiej wojny syn. On sam natomiast przedostał się z innym synem na Węgry - i właśnie tu padł ofiarą Petry László. „Uciekł przed przemocą i spotkała go przemoc” - głosi hasło na stronie syryjskich uchodźców na Facebooku.

Jaki piękny obrazek, chyba wszyscy widzieli zdjęcia uśmiechniętego trenera ze słodko wyglądającym dzieckiem. Pan znalazł schronienie w Hiszpanii, fotografuje się z Cristiano Ronaldo, tymczasem informacja podana 20 września przechodzi na razie bez echa:

Syryjski imigrant, który został podcięty przez węgierską operatorkę kamery, zaangażowany w wymordowanie Kurdów w powstaniu w Qamishlo” - poinformował na Twitterze „Duhokpost” z Kurdystanu. - Kurdyjskie źródła mówią, że był on również członkiem Frontu Al Nusra (syryjski odłam Al-Kaidy) przed opuszczeniem Syrii.

Na portalu gazeta.pl czy tvn24.pl brak oczywiście jakichkolwiek informacji na temat tego fragmentu życiorysu pierwszoligowego syryjskiego trenera, choć terrorystyczne zaangażowanie danej osoby ma jednak wpływ na ocenę faktu swobodnego przebywania w Europie. Na portalu niezalezna.pl brak informacji, że Syryjczyka skopała prawicowa dziennikarka… Jeśli jednak ktoś miałby ochotę podnieść to drugie przemilczenie jako zarzut albo usprawiedliwienie przemilczenia pierwszego, to po pierwsze przemoc jest przemocą i nie ma znaczenia jakie sympatie ma agresor, czyż nie? Po drugie jest jeden mały szkopuł: w przeciwieństwie do kierownictwa np. Polsatu, kierownictwo stacji N1TV natychmiast jeszcze tego samego dnia zwolniło dziennikarkę zaznaczając że takie zachowania są niedopuszczalne.