Jako ojciec sześcioletniego królika doświadczalnego (i jako były student matematyki), chcąc nie chcąc czytam wydawane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej podręczniki do matematyki dla klas pierwszych i drugich szkół podstawowych. Czytam i nadziwić się nie mogę.

Lekturę zaczynam od końca, bo tam jest lista płac. W licznym gronie wymienionych tam recenzentów uwagę przykuwa nazwisko i funkcja dr Iwony Chmura-Rutkowskiej, recenzent(ki) ds. równościowych. Gdyby w podręczniku do matematyki recenzent(ka) ds. równościowych recenzowała równania – może bym się temu nie dziwił. Ale tak nie jest.

Bo niby co może recenzować w podręcznikach do matematyki autorka pracy doktorskiej zatytułowanej „Kulturowe i społeczne negocjowanie tożsamości współczesnych kobiet i mężczyzn: na przykładzie wybranych czasopism oraz w świadomości młodych dorosłych”?

Co może tam recenzować autorka, z której dorobku baza danych nauki polskiej jako najwybitniejsze pozycje podaje cztery artykuły: „Wyzwolone kobiety, mass media i patriarchalny elementarz” (z tomu „Nowe stulecie dziecka”), „Ojcostwo a przemoc. Doświadczenia współczesnych mężczyzn” (z tomu „Niebieska linia”, „Pułapka prawdziwej męskości” (tamże) oraz „23,3/172,8/88,2/61,4/88,5/54,6, czyli kobiecość w prasie męskiej” (z tomu „Gender - Kultura - Społeczeństwo. Polskie realia po 1989 roku”?

Jest zachowany parytet płci wśród dzieci na ilustracjach w podręcznikach? Sprawdzono. Jest. Są dzieci różnych ras? Sprawdzono. Są.

Aż dziw, że czujnemu oku recenzentki ds. równościowych umknęło, iż nie ma równości (ani nawet parytetu płci i godności) w stopkach redakcyjnych badanych podręczników, gdyż pań jest tam zawsze dużo więcej niż panów. Najnowsza, czwarta część podręcznika do matematyki dla klas drugich wśród osób zaangażowanych w jego wydanie wymienia tylko czterech panów (ale jedynego w tym gronie prof. dr hab.) oraz osiemnaście pań (w tym cztery mgr, jedną dr, jedną dr hab. i zero prof.).

Czytaj też: MEN przejmuje kierownictwo nad e-podręcznikem

*) Królik chodzi do drugiej klasy i ma ponad siedem i pół roku, ale gdy we wrześniu 2014 roku przymusowo posłano go do pierwszej klasy – miał lat sześć.