Francja przechodzi na islam. Houellebecq w "Uległości" drwi z Francji dumnej ze swego sekularyzmu

mat.prasowe
mat.prasowe

Tekst pochodzi ze strony SDP.PL.

Czy wiecie, że Paryż był najbardziej kreatywnym miastem świata? Mieszkało tutaj 12 procent najważniejszych postaci życia umysłowego ludzkości. Stolica Francji stała się dziś cieniem samej siebie pod względem twórczości a Francja tym, o co ją od dawna podejrzewaliśmy. Rozkraczyła się Niemcom z III Rzeszy a obecnie muzułmanom. Ostatni rozkrok ladaczny penetruje wzrokiem wzgardliwym Michael Houellebecq w najnowszej powieści „Uległość”. Wychodziła we Francji w dniu, gdy islamiści mordowali redakcję „Charlie Hebdo”. Wyszła w Polsce, kiedy szturmują nasze granice w drodze na Zachód. Przez pisarza przemawia duch czasu.

Główny bohater powieści to postać wielce symboliczna. Nosi imię Francois. Jest profesorem Sorbony, najważniejszego uniwersytetu kraju, specjalistą od Huysmansa. Wymownym trafem wybrał sobie tego pisarza dekadenta wyczerpanego rozpustą, który na starość nawrócił się na katolicyzm i został oblatem w najstarszym klasztorze „najstarszej córy Kościoła”. Francois jest jego współczesnym wcieleniem. Bezżenny, bezdzietny, bez odpowiedzialności, zniechęcony do życia oderwanego od realnego świata czepia się nałogowo seksu. Romanse ze studentkami to jego pociecha. Francois wyraża stan umysłów obecnej elity Francji. Po zwycięstwie wyborczym kandydata na prezydenta z Bractwa Muzułmańskiego - przechodzi na islam. Dzięki temu dalej może pracować na Sorbonie za doskonałe pieniądze. A co więcej posiadać kilka żon, każdą do czego innego i dalej romansować ze studentkami.

Jest to proza oschła, dosadna, niezwykle przygnębiająca w podejściu do życia zdzierając zeń wszelkie upiększenia. Depresja Francois łatwo udziela się czytelnikowi. Jednak islam okazuje się wybawieniem dla Francji cofając postęp społeczny i obyczajowy. Kobiety wracają do domu dla rodzenia dzieci. Erotyzm zostaje wycofany z przestrzeni publicznej ściśle do życia prywatnego. Rodzinny biznes ma stać się podstawą gospodarki. Islamski przywódca państwa stawia sobie za cel odbudowę Imperium Rzymskiego. Unia Europejska przyjmuje kraje muzułmańskie położone wokół Morza Śródziemnego, więc bez Izraela. Prezydent Mohammed Ben Abbes jest zręcznym politykiem z wizją, na którą nie stać rdzennych Europejczyków. Pragnie uniknąć wojny domowej  i stanąć na czele Europy zjednoczonej pod półksiężycem.

Zanim Francois przyjmie islam długo kontempluje najstarszy w kraju posążek Matki Boskiej z Synem jako władcą świata, do której pielgrzymowali królowie Francji. Kontemplacja wygląda na pożegnanie europejskiego intelektualisty ze starą wiarą i kulturą skąd wyrosła. Nie jest ateistą, raczej agnostykiem. W kontemplacji osiąga nawet wzniosły stan, który jednak ulatnia się, gdyż Kościół już wyzionął ducha na Zachodzie. Zaś „pozbawione chrześcijaństwa narody europejskie są tylko ciałami bez duszy, jak zombie”, pisze Houellebecq.

Słowo „islam” znaczy uległość wobec Boga. Jednak tytuł powieści „Uległość” odnosi się do uległości wobec islamu politycznego. Francois nie przyjmuje szczerze nowej wiary. Jest zbyt cyniczny a pragnie jedynie uniknąć marginalizacji, gdyż w szkołach publicznych mogą nauczać wyłącznie muzułmanie. Taki jest nieoczekiwany skutek rozdziału Kościoła i państwa w krajach chrześcijańskich.

Autor powieści drwi z Francji dumnej ze swego sekularyzmu. Nie wydaje mi się islamofobem. Po prostu stwierdza z odrazą wyczerpanie się duchowe Europy zachodniej na najświetniejszym przykładzie swego kraju, który do tej pory błyszczał wolną myślą i erotycznym wyrafinowaniem oraz tolerancją. Brać stąd teraz przykład indywidualizmu i permisywizmu? Byłoby to doprawdy dla nas przedwczesnym samobójstwem.

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...