wPolityce.pl: Jak pan ocenia to, co dzieje się z ruchem Pawła Kukiza? Jego lider zdobył 20 proc. w wyborach prezydenckich, teraz sondażowy spadek do kilku procent.

Janusz Korwin-Mikke, europoseł, partia KORWIN: Gdy 3 miesiące temu powiedziałem, że 6 września pan Kukiz będzie poniżej 6 proc., to wszyscy się ze mnie śmiali.

Skąd pan wiedział?

Wiedziałem, bo mam 73 lata i wiem, jak działają procesy polityczne. To było łatwo przewidzieć. Tak samo jak przewidziałem, że zniknie AWS, że zniknie Unia Wolności. Wówczas też się ze mnie śmiano.

Czego w pańskiej ocenie zabrakło Pawłowi Kukizowi?

Programu. Partia musi mieć program. Jeżeli partia nie ma programu, to jedynym kryterium doboru kandydatów do Sejmu jest parcie do żłobu. Innego kryterium nie ma. Jeżeli ja dobieram kandydatów na posłów, to oceniam, czy znają program, czy potrafią go dobrze sprzedawać, czy ładnie wyglądają. Są jakieś kryteria. Jeśli nie ma programu, nie ma żadnych kryteriów.

Sukces Kukiza w wyborach prezydenckich pokazał prawdziwy potencjał środowisk antysystemowych?

Nie było żadnego sukcesu Kukiza. Nie został prezydentem, więc nie było sukcesu.

Jednak zdobył ogromne poparcie, przez moment był drugą siłą polityczną.

I co z tego? Jak widać to nie była dobra trampolina, skoro to się tak kończy. Gdyby miał jakikolwiek program, to rzeczywiście byłaby to siła. A skoro nie ma programu, to nie ma nic.

Jaki będzie pańskim zdaniem wynik wyborów parlamentarnych?

Trudno powiedzieć, kampania dopiero się zaczyna. Referendum pokazało, że PO razem z panem Petru i z panem Kukizem mają  w sumie 5 procent. 5, ponieważ za JOW-ami głosowało 80 proc. spośród głosujących. O pozostałe 95 proc. będzie toczyła się ostra walka.

Zmieniając temat: czym skończy się kryzys związany z wielką falą imigracyjną napływającą do Europy?

Europa już nie żyje. I nie chodzi o to, że przyszli muzułmanie. Europa została zlikwidowana przez najście laicyzmu. Kultura europejska była oparta na wartościach chrześcijańskich, generalnie rzecz biorąc. Można było być ateistą, ale jednak obchodziło się Boże Narodzenie, każdy przeglądał się w chrześcijaństwie. A w chwili obecnej mamy Europę zlaicyzowaną. Nic więc dziwnego, że muzułmanie wierzący z Boga wchodzą w to jak w masło.

Dlaczego?

Bo naród, który wierzy w Boga, wierzy, że po śmierci czeka na człowieka raj, jest gotowy w obronie Ojczyzny umrzeć. A jeżeli ktoś nie wierzy w życie pozagrobowe, to nie będzie ryzykował, nie będzie się narażał. Dlatego musimy z muzułmanami przegrać.

Dlaczego w Europie jest tak mało woli walki? De facto ogłoszono przecież, że granice Unii Europejskiej nie obowiązują.

Nasz protoplasta Stefan Kisielewski już w latach 60. mówił o zaniku ducha wojownika. Znikł duch walki. Co to za naród, w którym nie rodzą się dzieci? Normalnie państwa walczą ze sobą przy pomocy armat. Natomiast narody konkurują ze sobą liczbą dzieci i ich wychowaniem. Ponieważ nie mamy dzieci, to przegrywamy. To normalne.

Jest jakaś nadzieja?

Albo odrodzenie chrześcijaństwa, albo powstanie nowej religii europejskiej, albo przyjdą muzułmanie. I gdy dziś słyszę dyskusję o takim podatku, o innym podatku, to sobie myślę: o czym wy mówicie? Za 7 lat przyjdą muzułmanie, powstanie emirat na południu Francji czy gdzieś tam, i oni zniosą VAT, zniosą PIT i zniosą CIT, bo są sprzeczne z Koranem. I wygrają, Europa pod ich okupacją rozkwitnie. Pod okupacją Unii Europejskiej Europa zdycha.

Można powiedzieć, że Europa ma nową religię: właśnie laicyzm, do którego zdaje się być przywiązana ponad rozsądek, nawet ponad zagrożenie egzystencjalne.

Religią Europy jest dziś przede Holocaust, ale ona nie porwie ludzi do walki. Tak jak nie porwie Unia Europejska. Gdy Grecy powołali Związek Achajski do walki przeciwko Rzymowi, to szybko okazało się, że nikt nie chce walczyć. Grecy chcieli walczyć za Korynt, za Ateny, za Spartę, ale nie za Związek Achajski. Za Unię Europejską młodzi ludzie są gotowi całą noc klikać na komputerze, ale to wszystko, nic więcej.