Manifestacja Stop Deprawacji w Edukacji, która miała miejsce 30 sierpnia w Warszawie była największym tego typu wydarzeniem w ostatnim czasie, bowiem zgromadziła kilkanaście tysięcy osób.

W upalną ostatnią niedzielę wakacji, gdy naturalnym była chęć skorzystania z jej uroku i odpoczynku, tak wiele osób z różnych zakątków Polski przyjechało żeby zamanifestować swój stosunek do zapowiedzi zmian programu w edukacji. Chodzi o przedmiot Wychowanie do Życia w Rodzinie, który jest generalnie pozytywnie oceniany przez rodziców i uczniów, ale którego podstawa programowa nie podoba się skrajnym feministkom, środowiskom lewicowym i LBGT. Postulują one od dawna jak najwcześniejszą edukację seksualną dzieci, pozbawioną odniesienia do małżeństwa i rodziny.

Dlaczego o manifestacji nie poinformowały media głównego nurtu, w tym Telewizja Polska, choć miała taki obowiązek? Odpowiedź jest chyba banalnie prosta. Gdyby na wezwanie organizacji prorodzinnych przyjechało kilkaset osób, a nie kilkanaście tysięcy, gdyby wystąpienia podczas niej były niemądre czy skandalizujące, z pewnością zobaczylibyśmy informacje o tym, jak ktoś próbuje sypać piasek w maszynerię rzekomo nowoczesnej edukacji seksualnej.Ale było inaczej. Wydarzenie zaczynało się od mszy świętej sprawowanej pod przewodnictwem Ks. Bpa Michała Janochy w kościele Św. Anny, wypełnionym do ostatniego miejsca, który nie pomieścił jednak wszystkich uczestników. Następnie przejście na rynek Mariensztacki, który wypełnili rodzice często ze swoimi dziećmi, podobnie jak sąsiedni park.

Do zgromadzonych swoje przesłania wygłosili zaproszeni goście z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji i Włoch ukazując fatalne skutki permisywnej edukacji seksualnej w ich krajach oraz organizowanie się rodziców przeciw niej i zawłaszczania tak ważnej sfery wychowania przez państwo. Potem miał miejsce entuzjastycznie przyjęty występ Dariusza Malejonka z zespołem i wystąpienia organizatorów manifestacji. Wszystko w atmosferze przekonania o znaczeniu rodziny, ważności roli rodziców, których zadaniem jest chronić dzieci przed antywychowawczymi eksperymentami.

Reakcje manifestujących wskazywały wyraźnie na ich świadomość tego, iż jedna czy druga manifestacja nie wystarczy by zabezpieczyć przestrzeń edukacji od genderowych zmian, ale potrzeba stałej uwagi i przeciwdziałania antywychowawczej fali, którą wywołują środowiska chcące ukształtowania nowego człowieka, odciętego od rodziny, swojej płci i tradycji.

Media zamiast ukazywać takie wydarzenia, wrażliwych i racjonalnych rodziców wolały je zamilczeć. Miejmy nadzieję, że rodzice będą stanowczo i wytrwale walczyć o wychowanie swoich dzieci w przestrzeni wolnej od genderowej sex edukacji, a wiedza o tym, że podobnie myśli zdecydowana większość rodziców dotrze do nich mimo obstrukcji mediów.