Zupełnie nie rozumiem co środowiska pederastyczno-lesbijskie mają do edukacji dzieci i dlaczego roszczą sobie jakiekolwiek prawo do postulowania czegokolwiek do programów szkolnych? Jakim prawem i z jakiego powodu śmią zabierać głos w kwestii wychowania i nauczania dzieci, które mają swoich rodziców, swoje domy i swoje normy?

Jakim prawem środowiska skazane z definicji na bezdzietność i bezpłodność (dziewczynka+dziewczynka, chłopiec+chłopiec = prokreacja?) zabierają głos w sprawie rodzicielstwa i w ogóle w sprawie rodziny? To tak jakby górnicy wyznaczali standardy rybakom dalekomorskim.

Czy my, z normalnych rodzin, dzietni i „standardowi” zabieramy głos w sprawach waszych konfiguracji cielesnych, waszych popędów i pożądań? Dajcie nam spokój, zajmijcie się sobą częściowo albo w całości. Od nas wara! Co to tak cuchnie…?

CZYTAJ TAKŻE: TVP jest zbyt zajęta atakiem na prezydenta, by dostrzec manifestację tysięcy rodziców! Czego nie dowiedzieli się widzowie „Wiadomości” o planie deprawacji ich dzieci?


Gender - groźna kulturowa inwazja!

Polecamy wSklepiku.pl książkę naszej publicystki Marzeny Nykiel „Pułapka Gender. Karły kontra orły. Wojna cywilizacji”.