Oto pojechał do Niemiec, kraj to duży i dość zamożny, a w telewizji na pierwszym miejscu przylot naszych młociarzy i młociarek, na drugim susza, na trzecim wreszcie prezydent państewka lub prezydencik państwa i tylko tyle dali , że dobre wrażenie zrobił na tamtejszym prezydencie.

No pewnie – gospodarz, czytając szczere aż do bólu myśli polskich żurnalistów, spodziewać się mógł nieokrzesanego, niedemokraty, z nieeuropejskim w głowie zamętem, młodzianka z buszu, głupszego od Michnika – jak zadeklarował sam Michnik Adam.

Oto pojechał prezydent do Szczecina na rocznicę Solidarności organizowane przez „Solidarność” W relacji na plan pierwszy wybito, że nie zaproszono Pani premier, marszałków Sejmu i Senatu.

A dlaczego „Solidarność” nie zaprosiła? A dlaczego miała zaprosić? To dobre pytanie. Na odpowiedź czasu nie było, bo czas zajął problem, czy tego, czy tamtego wpiszą nam na listy, byśmy go mogli wybrać lub  nie wybrać, jak nie będzie wpisany. Pomnik demokracji.

Żal tylko Pani premier, kobiety, przecież najlepszej, najmądrzejszej i przenikliwej najbardziej  w swojej formacji, bo jako taka została wskazana, a tak zapracowanej, żal, że nie pojechała

Jeździ po kraju jak szalona, popłoch budząc w pociągach, aż strach kanapkę wyjąć, więc i do Szczecina by pojechała, ale nie chcieli. Nie to nie, kadry Pani premier sobie umacnia, do boju się szykuje, wsparta przez obóz demokracji. Jest rekomendacja dla Kamińskiego Michała zwanego Misiem oraz i sam Giertych Roman wielki wzrostem, obaj patrioci szczerzy, lojalni aż strach, nowe twarze, nowe siły, obaj rekomendowani. Jeden ozdobi listę do Sejmu, drugiemu w samodzielnym i niezależnym wyborze Pani premier usilnie nie przeszkadza. A wszystko dla Polski i młodzieży kształcenia – jak być i jakim być. Najkrócej mówiąc – ludzie „Solidarności”.

Żarty, żarty, żarty… Pani premier wybiera, my patrzymy. Pani premier spot wyborczy Platformy zamówiła, co go przed „Dziennikiem” pokazali, gdzie nawet hymn przekręcają śpiewając : „póki my żyjemy”, choć jest w tej sprawie nawet ustawa z prawidłowym tekstem – „kiedy my żyjemy”. Czy komuś wpadło do głowy, że póki Platformy, póty Polski?

Czy aż takimi kretynami jesteśmy? Pani premier zamawia – my słuchamy. Pani premier ludzi wybiera, którzy Jej są bliscy, boć przecie łączenie się ludzi o braterskim do siebie stosunku jest cechą każdej wspólnoty, prawda, że dobrej i złej. I dziwnie się robi i przykro.

Porządki w Platformie na całego, najlepsi na pierwszą linię, a Duda jakby sam, jak palec. I po co to i komu mówi w tym Szczecinie, że „niestety, Polska nie jest dzisiaj krajem, o którym można by było powiedzieć, że jest państwem sprawiedliwym.” Największy problem jest właśnie z tym pytaniem, zadawanym przez Dudę jeszcze zanim Go wybrali. A może dlatego właśnie wybrali?

Samemu Danielowi Passentowi w trakcie „Loży prasowej” puszczono fragment tego przemówienia i niewątpliwa ozdoba „obozu demokracji”, którą niewątpliwie będzie Daniel Passent, uznała, że było to przemówienie wyborcze i nie dla wszystkich.

Jak by było dla wszystkich, to Passent  i inni z obozu demokratycznego byliby w Szczecinie, jak to mają w zwyczaju.

To taki żart, prawda, że ponury. W zwyczaju miał też Tusk Donald, ale został wygwizdany pięć lat temu na Zjeździe „Solidarności” i się obraził, a za nim cały obóz demokracji. Są jeszcze zdjęcia z tego Zjazdu sprzed lat pięciu, są też zdjęcia Wałęsy jak wcześniej do kąta sztandar „Solidarności” odstawił.

Doprawdy nie wiadomo – czemu „Solidarność” jednych zaprosiła, a drugich nie? To tak to miało być ćwierć wieku temu, to o tych brzemionach do wspólnego noszenia mówił wówczas Papież? Czy to wszystko wówczas było dla „niewidzialnej ręki rynku”, która wymiotła kogo trzeba, lecz nie tych, lecz nie tych…

Nikt, ale to nikt w zreformowanych mediach nie przypomniał jak prezydent 15 sierpnia oddawał honor tym,” którzy o Polskę walczyli swoją niezłomnością i odwagą w czasach „Solidarności” a postawieni zostali przez mówcę w jednym rzędzie z bohaterskimi żołnierzami kilku pokoleń.

A to dla nich, dla ich bliskich jest ta rocznica, także dla tych dziewięciu milionów, których Tusk Donald poszukiwał w Gdańsku, co się mu rozpierzchli i zniknęli, a mimo to gwizdali.

Są więc, czy ich nie ma?. Mówi do kogoś Duda, czy w powietrze tylko, bo braw w relacji rządowej słychać nie było, choć były? Czy skończyły się już marzenia sprzed ćwierćwiecza, że będzie sprawiedliwie,  czy też właśnie wracają i stąd jest Duda?

Nikt nie przypomni, o czym Duda mówi, nikt go nie wesprze w tym co trafnie przypomina, nikt nie powie, że to honor dobre wrażenie zrobić na Joachimie Gaucku, to zdaje się pierwszy polski polityk, któremu Gauck tak powiedział.

Małe, a cieszy, wszak nie wszystkich. I zostaje zagadką – ile stacji nadało apel Dudy – „bądźmy wreszcie razem”, niechciany przez obóz władzy i Misia Kamińskiego i wielkiego wzrostem mecenasa Giertycha z nowymi kolegami i koleżankami. W pytaniu jest odpowiedź. Ale to denerwuje. Tak nie powinno być. Widać, że czas porządków się zaczął przed wyborami, wokół których i śmieszno i straszno jest, aż mogą ludzie nie pójść, jeśli po każdej stronie, po każdej powtórzmy, nie będzie jasnych odpowiedzi na niejasne dla Daniela Passenta pytania Andrzeja Dudy. Jeśli nie ma zgody, jeśli wszystko jest „póki”, to czas na porządki. Jak mówi poeta:

„Więc nie dość gościa czekać, nie dość i zaprosić,

Trzeba czeladkę zebrać i stoły pownosić,

A przed ucztą potrzeba dom oczyścić z śmieci,

Oczyścić dom, powtarzam, oczyścić dom, dzieci!”


wSieci”: UJAWNIAMY taśmy brudnej kampanii. POZNAJ kulisy prowokacji przeciwko Andrzejowi Dudzie.

E-wydania tygodnika dostępne na:http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html. Zapraszamy do czytania!