#UwolnićMaćka! Państwo policyjne w praktyce. Kibic Legii rozpoczął dziś CZTERDZIESTY MIESIĄC "tymczasowego aresztu" - bez żadnych dowodów i rozprawy. Niech żyją sądy III RP!

Fot. legia.com
Fot. legia.com

Sąd Apelacyjny w Warszawie podjął w czwartek decyzję, by przedłużyć „tymczasowy areszt” dla Macieja Dobrowolskiego o kolejne trzy miesiące. Ujmuję słowo „tymczasowy” w cudzysłów, bo kibic Legii siedzi już w areszcie 39 miesięcy. Dziś - na wniosek pani sędzi Aleksandry Kussyk - rozpoczął miesiąc czterdziesty. Posiedzi zatem przynajmniej do listopada. A pewnie i dłużej, bo pani sędzia, jak widać, ma spore wpływy i możliwości nacisku na Sąd Apelacyjny.

Dla tych z państwa, którzy nie słyszeli o całej sprawie, telegraficzny skrót. Maciej Dobrowolski to kibic Legii, który oskarżony jest o udział w przewożeniu z Holandii do Polski marihuany. Brzmi poważnie, prawda? Ale to tylko teoria. W praktyce oskarżenie fana Legii jest oparte wyłącznie na zeznaniach Marka H., ps. „Hanior” - członka gangu, dilera narkotykowego, niegdyś stałego bywalca Żylety. Zeznań obciążających Dobrowolskiego nie potwierdzają żadne fakty, żadne dowody, żadne przesłanki, żadne inne zeznania świadków (także koronnych w tej samej sprawie). Obrońcy chcieli, by oskarżony dostał zakaz wyjazdu z kraju, dozór policyjny pięć razy w tygodniu - byle tylko mógł opuścić areszt. Nie przekonało to sądu. Sprawa jest najwyraźniej prosta - prokuratura i sąd chcą, by kolejne przedłużenie aresztu złamało Dobrowolskiego, a ten potwierdził słowa koronnego. Ale ten potwierdzić nie chce.

O Maćka upomniała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka - instytucja lewicowa, nieznana przecież z zamiłowania do kibiców. Za Dobrowolskiego ręczyli parlamentarzyści, w Sejmie składali oświadczenia posłowie. Pod hasłem #UwolnićMaćka na stadionach piłkarskich w całej Polsce (niezależnie od animozji klubowych) kibice wywieszają transparent domagający się uwolnienia kibica. Efekt? Przedłużenie aresztu o kolejne trzy miesiące.

W tej sprawie nie chodzi nawet o to, czy Maciek jest winny. Jeśli tak jest, niech prokuratura znajdzie obciążające go dowody, niech sąd rozpocznie rozprawę i wyda skazujący go wyrok. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że czas, który Dobrowolski spędza w „tymczasowym” areszcie jest zapewne dłuższy od wyroku, jaki mógłby otrzymać. Nie ma też możliwości utrudniania sprawy, czyli na przykład wpływania na zeznania świadków, bowiem „Hanior” jest pod policyjną ochroną. Nic się w tej sprawie nie zgadza, nic się nie spina. Zgadza się tylko ślepy wyrok trzyosobowego sądu, który co trzy miesiące beznamiętnie zaklepuje kolejny wniosek pani sędzi Kussyk (o areszcie dla osoby siedzącej dłużej niż dwa lata musi wypowiedzieć się Sąd Apelacyjny).

Jeśli obecne akcje i poręczenia nie poskutkowały, to znaczy, że areszt Maćka nie zakończy się ani 30 listopada, ani 30 marca. Zawzięli się

— napisał dziś na Twitterze Krzysztof Stanowski z serwisu weszlo.com.

Nie zgadzam się z tym. W moim przekonaniu Sąd Apelacyjny nie mógł podjąć innej decyzji, ponieważ zwolnienie dziś Maćka z aresztu byłoby de facto przyznaniem się do błędu i potwierdzeniem tezy, że presja (społeczna, instytucjonalna, kibicowska, medialna) ma sens i wywołuje efekt w „niezależnym” sądzie. W sprawie Maćka Dobrowolskiego sędzia była łaskawa poskarżyć się, że postępowanie utrudniają jej… Helsińska Fundacja, media i opinia publiczna.

Sędziowie (na czele z sędzią Rafałem Kaniokiem), idę o zakład, pomyśleli - skoro tak mocno sprawa rezonuje w mediach, to nie możemy dać się złamać. W dodatku podważyłoby to obowiązującą praktykę wyroków na podstawie zeznań koronnego w innych sprawach. I areszt przedłużyli. Licznik w listopadzie dobije Maćkowi do 42 miesięcy.

Rzadko piszę o takich pojedynczych i konkretnych sprawach (często są złożone i wymagające rozwagi), ale czasem trzeba kwestię postawić jednoznacznie - by uzmysłowić sobie, w jak chorym (punktowo) państwie żyjemy. Mniej lub bardziej domniemani szefowie grup przestępczych wychodzą na wolność za śmiesznie niskimi kaucjami. Pruszków, Wołomin, prawdziwi gangsterzy, o korupcyjnych aferach polityków nie mówiąc. Tymczasem w jednostkowym przykładzie nic nieznaczącego kibica - widzimy potęgę instytucji III RP. I jej opresyjność.

Państwo polskie potrafi prężyć muskuły - jest ogromnie silne wobec słabych i kapituluje wobec silnych. Przykład Dobrowolskiego to jeszcze jedno potwierdzenie tej tezy. A na odszkodowanie za przewlekłość postępowania i tak długi areszt złożymy się wszyscy…

Co dalej? Presja społeczna musi się tylko zwiększyć, pani sędzia Kussyk i skład sądu apelacyjnego powinien wiedzieć, że rażąco mocno nagina przepisy (które, nawiasem mówiąc, powinny zostać zmienione). Trzeba przemyśleć nagłośnienie sprawy na forum międzynarodowym. W listopadzie kibic Legii musi wyjść na wolność.

#UwolnićMaćka!

PS. W taki sposób sędzia uzasadniał wniosek. Brak słów.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...