Lekcje z WDŻ powinny być eksperckie a nie ideologiczne - uważa minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska i zapowiada zmianę podstawy programowej do przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Powołane przez nią grono ekspertów ma także napisać nowe podręczniki.

Prace mają potrwać kilka miesięcy, wiadomo, że 1 września na biurka nauczycieli trafią ministerialne materiały, oparte o wyniki badań IBE (z 18 czerwca br.) na temat „opinii i oczekiwań młodych dorosłych oraz rodziców dzieci w wieku 6-17 lat wobec edukacji dotyczącej rozwoju psychoseksualnego i seksualności”.

W czwartek minister uczestniczyła w prezentacji badań przeprowadzonych na zlecenie MEN przez Instytut Badań Edukacyjnych. Uczestniczyli w nim młodzi dorośli (18-latkowie) i rodzice dzieci w wieku 6-17 lat. Miało ono odpowiedzieć na pytania: skąd młodzi ludzie czerpią wiedzę na temat rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka, jakie są oczekiwania młodych ludzi i dorosłych wobec zajęć z tego obszaru oraz jakie są opinie na temat aktualnie realizowanych zajęć z przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Było to pierwsze tego typu badanie w Polsce.

Nie chcemy, żeby młody człowiek popełniał błędy, np. z niechcianą ciążą czy zakażeniami przenoszonymi drogą płciową, które będą bardzo kosztowne i zaważą na całej jego przyszłości. Wolę, żeby wiedział i nie popełnił tego błędu niż płacił za nie przez całe życie, tylko dlatego, że ktoś go o tym wcześniej nie poinformował

— mówiła minister Joanna Kluzik-Rostkowska podczas spotkania z dziennikarzami.

W tych badaniach bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, że głównym źródłem wiedzy dla młodych ludzi nie jest internet, ale przyjaciele, rówieśnicy oraz rodzina (…). Druga rzecz bardzo ważna: okazuje się, że rodzice uczniów są znacznie bardziej zgodni co do tego, jak ważna jest edukacja seksualna, niż my na sali sejmowej. Myślę, że to też ważna informacja dla wszystkich tych, którzy uważali do tej pory, że edukacja seksualna to nie jest temat, który powinien być podejmowany w szkole. Chciałabym, by wszyscy to zauważyli: zdaniem zdecydowanej większości rodziców to są ważne zajęcia, ważne informacje. Rodzice takiego wsparcia ze strony szkoły oczekują

— powiedziała Kluzik-Rostkowska.

Trzecia rzecz ważna to informacja, że szkoła jest bardzo ważna. Widać, że jest taka część tematów, którą rodzice chętnie przerzucą na szkołę. Wręcz oczekują, żeby to szkoła przekazała ten rodzaj wiedzy

— dodała.

Co wynika z przeprowadzonych przez IBN badań?

Młodzi dorośli, zapytani o źródła, z których czerpią wiedzę na temat seksualności, najczęściej wskazywali na rozmowy w grupach rówieśniczych (76 proc.), poza tym informacje na ten temat czerpią od nauczycieli WDŻ (67 proc.) oraz od rodziców (61 proc.).

Rzadziej nastolatki czerpią takie informacje od swojego chłopaka/dziewczyny (40 proc.), z forów internetowych (36 proc.), portali informacyjnych czy blogów (36 proc.), czasopism (35 proc.). 29 proc. 18-latków wśród źródeł wiedzy o seksualności podało filmy pornograficzne, zaś 8 proc. przyznało, że wiedzę czerpie z czasopism o takim charakterze.

Zdaniem rodziców, głównym źródłem informacji dla ich dzieci jest kolejno rodzina (wg ponad 80 proc. rodziców) nauczyciele WDŻ (w zależności od wieku dziecka, od 16 do 61 proc.) oraz grono rówieśnicze (w zależności od wieku dziecka - im starsze, tym częściej pojawiała się taka odpowiedź).

62 proc. młodych dorosłych, uczestniczących w zajęciach z WDŻ w gimnazjum ocenia je dobrze lub raczej dobrze, w liceach - 71 proc. Niezadowolonych z zajęć było 10 proc. uczniów. WDŻ jest w szkołach przedmiotem nieobowiązkowym. Do tej pory, jak wynika z badań, dostęp do takich lekcji miało 48 proc. uczniów szkół podstawowych, 90 proc. gimnazjalistów i 47 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

W gimnazjach, w których prowadzone są zajęcia z WDŻ, uczestniczyło regularnie 43 proc. uczniów, 33 proc. było na większości lekcji a 12 proc. na kilku. W szkołach ponadgimnazjalnych regularnie na zajęcia uczęszczało 21 proc. uczniów, na większości zajęć było 14 proc. a sporadycznie 10 proc.

Zdaniem minister edukacji, zajęcia z wychowania do życia w rodzinie powinny być dobrowolne, bo „dobrym przykładem i promocją tego, że to jest ważne więcej zdziałamy niż przymusem”.

Jako główny powód nie chodzenia na lekcje WDŻ uczniowie podawali niedogodne dla nich godziny zajęć.

Z badań wynika także, że 51 proc. osiemnastolatków ma już za sobą inicjację seksualną. Dlatego minister Kluzik-Rostkowska uważa, że „człowiek wchodzący w dorosłość powinien być wyposażony w pakiet wiedzy, która mu tę dorosłość ułatwi i uchroni go przed konsekwencjami niewiedzy”.

Uważam, że lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, bo wtedy jest się odpowiedzialnym dorosłym. Edukacja seksualna jako pewien pakiet wiedzy przekazywanej młodej ludziom jest bardzo ważna. Nie jest prawdą, że jeśli dorosły nie powie, to się młody nie dowie. On i tak się dowie, tylko może właśnie ze źródeł, które będą pokazywały tylko część seksualności. Ważne, żeby seksualność była obudowana normami i wartościami, żeby prezentować pełną wiedzę. Więc to, co jest pierwszoplanowe, to przekazywanie tej wiedzy młodym

— powiedziała na spotkaniu z dziennikarzami Kluzik-Rostkowska.

Jak dodała, badanie miało też pokazać, czy rodzice faktycznie oczekują wsparcia w przekazywaniu wiedzy o seksualności ich dzieciom.

Okazuje się, że chcą bardziej, niż mogło nam się wydawać po różnych awanturach, które przy okazji WDŻ miały miejsce, co więcej, oczekują wsparcia

— powiedziała.

Większość nastolatków i rodziców uważa, że zajęcia z WDŻ powinny być prowadzone przez specjalistę spoza szkoły. Wg Kluzik-Rostkowskiej, zajęcia prowadzone przez nauczyciela np. biologii czy katechezy krępują uczniów i blokują przed zadawaniem pytań w obawie, że te nie spodobają się nauczycielowi a uczeń poniesie za to konsekwencje na innej lekcji. Część zajęć byłaby koedukacyjna, część osobna dla dziewcząt i chłopców, pojawił się także postulat spotkań indywidualnych z nauczycielem.

Jestem pozytywnie zbudowana tym, że zajęcia, jeżeli już w szkołach są, są przyjmowane dobrze

Na pytanie o to, czy zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności powinny odbywać się w szkole twierdząco odpowiedziało 87 proc. badanych 18-latków. Wg 7 proc. szkoła nie jest dobrym miejscem na takie zajęcia.

Na pytania zawarte w wypełnianej samodzielnie ankiecie odpowiedziało 1246 młodych dorosłych (18-latków) oraz 2526 rodziców dzieci w wieku 6-17 lat.

bzm/KAI/PAP