Górny Śląsk świętuje dziś 93-rocznicę przyłączenia części Górnego Śląska do Polski po zwycięskich powstaniach śląskich. A co chcą świętować ślązakowcy i miejscowi separatyści? Niemiecki Dzień Wypędzonych.

Dzień Wypędzonych powinniśmy upamiętniać również w Polsce ponieważ podobnie jak miliony Niemców, tak i miliony Polaków zostało wygnanych z własnych domów, z własnej ojczyzny, a tysiące z nich zginęły

— powiedział „Dziennikowi Zachodniemu” eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Marek Plura.

Nawiązał w ten sposób do Dnia Wypędzonych, które obchodzone jest w Niemczech. Za ustanowieniem tego święta u kanclerz Angeli Merkel bardzo lobbował Związek Wypędzonych i Erika Steinbach osobiście. Udało im się i od tego roku jest to niemieckie święto. „Wypędzonym” chodziło o 20 czerwca, bo dziś jest oenzetowski Światowy Dzień Uchodźcy.

Kolejny dramat to los Ślązaków, narodu, który przez wiele stuleci żył harmonijnie łącząc tożsamość słowiańska i germańska. Po 1945 roku zmuszano Ślązaków, by wyrzekli się swej tożsamości, by stali się Polakami pozostającymi w swoich domach, bądź Niemcami wygnanymi w nieznane

— dodał Plura. Nie za bardzo wiadomo, co miał na myśli mówić o „harmonijnym życiu” tożsamości słowiańskiej i germańskiej. Kulturkampf, HAKAT-ę za rządów Ottona Bismarcka? A może o latach jeszcze bardziej „harmonijnych”, czyli 1939-45?

Plura już wcześniej, jako poseł Platformy Obywatelskiej, zasłynął. To on publicznie opowiedział się za wymianą klasycznych polskich lektur na… lektury niemieckie.

Na dzisiejszy apel Plury odpowiedzieli na forum pod artykułem fani tej „harmonijnej” współpracy:

My nie wyrzeknymy sie naszygo heimatu A wy poloki bydziecie jak nasze starzyki w 1945 kofry pakowac ! To za niedugo przidzie - godzina prowdy!

— napisał jakiś Zefel.

Dzień Wypędzonych został ustanowiony przez rząd niemiecki, a tu okazuje się, że ktoś w Polsce chce to świętować. Na dodatek wrzuca się to w dniu, gdy obchodzimy rocznicę przyłączenia części Górnego Śląska do Polski. To przedziwna sytuacja. Ale jak tu się teraz dziwić, że może to wywołać konflikty na Śląsku, które są następnie wykorzystywane do napędzania kolejnych konfliktów przez różne środowiska. Trudno to komentować w spokojny sposób

— mówi dla portalu wPolityce.pl śląski historyk dr Andrzej Krzystyniak.

Bardzo ostro o słowach Plury mówi jego kolega partyjny – Piotr Spyra, wicewojewoda śląski.

Absolutnie nie zgadzam się z tymi słowami! Nie zgadzam się z dwóch powodów. Po pierwsze, że na Śląsku 20 czerwca jest dniem, w którym obchodzimy rocznicę powrotu części Górnego Śląska do Polski. Po drugie dlatego, że wysiedleń Niemców nie można traktować jako element śląskiej specyfiki czy Tragedii Górnośląskiej. To tragedia niemieckiego Wschodu. Dla nas – Górnoślązaków rok 1945 ma wymiar tragiczny, ponieważ „wyzwoliciele” traktowali naszych przodków – mówiących piękną śląską gwarą, jak Niemców. Wielu z nich zamordowano, innych wywieziono do ZSRS. To budziło gorycz, gniew i było powodem wielu nieszczęść w naszych rodzinach

— powiedział nam Piotr Spyra.

Także według niego pomysłodawcom przeniesienia niemieckiego święta na grunt polski chodzi o wywołanie konfliktu narodowościowego na Śląsku.

Jak się wydaje, ci którzy chcą ustanowić śląski „dzień wypędzonych” wywołują świadomy konflikt. Chcą wypchnąć polskość Śląska na margines.

Próżno szukać w dzisiejszym wydaniu „Dziennika Zachodniego” informacji o rocznicy przyłączenia części Górnego Śląska do Polski w 1922 roku. Może gdzieś jest, ale skrzętnie ukryta, aby nie rzucała się w oczy czytelnika. Nie ma się co dziwić, wszak „DZ” jest własnością Verlagsgruppe Passau…