Z listów do przyjaciół. I znajomych. Precz z czarnymi!

rys. Andrzej Krauze
rys. Andrzej Krauze

Nie, nie! Powstrzymaj postępowy gniew Kolego. To nie akt rasowej nienawiści ciemnogrodu do naszych Afrobraci. Jeszcze by! Przecie już modernizowane maluchy wiedzą, że takie cóś jest wstrętne, karygodne a wszystkich ludzi powinno się kochać. Bez względu na płeć! Bez dzielenia na starych i młodych. Bez zaściankowej pruderii. Z każdej, rzec można, strony. Wszystkich!

…No, może z wyjątkiem tych, którzy nie entuzjazmują się wystarczająco wezwaniami Nowej Epoki. Wiesz, make love not war, gender, filopedo, gejohomo - te radosne, wolne związki…

I money, money!

I władza!

Dlatego wsteczniakom utrudniającym ruch lokomotywy dziejów, trzeba mówić coraz bardziej zdecydowane rewolucyjne NIE!

Ale i nie śpiesz się z pochwałą – tytuł listu nie niesie owego postępowo-radykalnego sprzeciwu przeciw panoszeniu się kleru – szczególnie dotkliwie w Radiu Maryja - w coraz intensywniej modernizowanej ojczyźnie…zresztą jakiej tam „ojczyźnie”, oczywiście - „w tym kraju”! Chciałbym Ci po prostu ponownie zwrócić uwagę na wybory… O! Przepraszam –ze względu na ciszę nad urnami – powiedzmy inaczej: „Na decyzje”. Na nasze człecze decyzje, które niosą skutki nie tylko tu i teraz. Sięgając po mądrość Jana od Krzyża należy przypomnieć, iż pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości (nie myl zbereźniku z waszym gorączkowo wolnym dowolnym sexem; o czym było wyżej).

Ponieważ jednak ten wątek (sądu nie seksu) zawsze wprowadzał Ciebie w drżączkę, więc go, póki co, pomińmy. Chyba, że już dojrzałeś do swoich lat?…

Pamiętasz ten stary dowcip o wizycie Ważnej i Poważnej Osobistości (w skrócie PO) na Bardzo Ważnej Budowie, kiedy zasuwający z pustą taczką pracownik, przekonywał, że robocie nadane zostało takie tempo, iż taczki nie ma czasu załadować.

No i mamy Polskę w budowie. Co tam Polskę! – Glob! Postępowy świat jest w modernizacji tak intensywnej, że nie ma czasu na „załadowanie” podstawowych pojęć i zrozumienia: Skąd? Dokąd? I w jakim celu ta…budowa?…

Pisałem Ci już o tym. I jakoś nie mogę doczekać się odpowiedzi, co zrobić z owymi pryncypiami? Wolisz jakieś wygibasy w pogoni za bieżączką, nie zawsze mające merytoryczne, logiczne uzasadnienie i puentę. Takie tempo… Dlatego nasze sprzeczki – no dobrze – dyskusje, nie potrafią zazwyczaj przejść na poziom inny, niż owe lemingowe schematy, tak charakterystyczne dla setek internetowych wynurzeń. Wpisów, które tak często demaskują frustracje, czarne dziury w wiedzy, woli, sumieniu, bądź wykonywanie zadań zleconych.

Spoko! Nie twierdzę, że nie dostarczają również dobrych informacji o faktach i poważnym, logicznym, rozwinięciu argumentów w dyspucie. Internet niesie przeróżne obrazy. I nimi handluje, kształtując „kupujących”. Tylko brać! Reklama jest dźwignią handlu!

Czuję, że zaczynasz się niecierpliwić - oto kolejne „kazanie”, a Ty i tak wiesz swoje. - Pragmatyzm, pragmatyzm!

Zmierzajmy zatem do konkluzji. Niepokoi mnie – jako bliźniego – ta postępowa nierównowaga, prowadząca jednak do mniej lub bardziej widocznych lęków ( a przez to reakcji), chciałbym wrócić, tym razem bardziej serio niż w dwu pierwszych akapitach, do tytułu listu ze sprzeciwem wobec „czarnych”. I do pryncypiów, których są strażnikami.

Wsączanie niechęci czy nawet nienawiści do duchownych, zwanych przez was czarnymi, jest praktykowane od wieków. Niszczenie, „reformowanie”… Oni wszak – nasi kapłani, siostry i bracia zakonni, biskupi – następcy Apostołów - niosąc trud przekazywania wiedzy i wiary, są szczególnie narażeni na agresję Zła. Pisałem Ci już o tym (Dostałeś przecież „Jeźdźców Tolerancji”). Zapomniałeś? Jeżeli będzie potrzeba, przypomnę. Tymczasem sięgnij po mego ulubionego Vittorio Messoriego, np. „Czarne karty historii Kościoła”.

I owi czarni - mimo ludzkich niedoskonałości, mimo zamętu czynionego przez nielicznych z obowiązku służbowego, bądź osłabionych przez próby przekupstwa i chwilowe koniunkturalne oszołomienia - może jednak będą Ci potrzebni? Wspomnij chociażby świeży ( a przecie nie jedyny) casus gen. Jaruzelskiego. Może jednak dojrzejesz do sensu i Sensu. O co staram się i staram, niedoskonale, jako życzliwy Ci bliźni.

Wydobądź, we własnym przecie interesie, zepchniętą gdzieś - może w części do podświadomości – wiedzę o świecie, o fałszach „pragmatyzmu”, o sobie samym, i przestań panicznie lękać się tego co nieuchronne. Kiedyś MUSI przyjść kres naszego TU.

Zatem: Precz z czarnymi…myślami!

I decyzjami z nich wypływającymi.

Czego Tobie i sobie życzę!

Amen.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...