Od SKOK-ów do Podkarpacia. Skandal z używaniem policji przeciw firmie polityka, który nie chciał iść z władzą, to kolejny dowód na układ zamknięty

Gdzieś na marginalnych miejscach gazet i serwisów informacyjnych pojawia się zdarzenie, które jest kolejnym dowodem jakim bagnem jest „projekt” stworzony przez Donalda Tuska, a zarządzany obecnie przez Ewę Kopacz i Bronisława Komorowskiego. Oto wpływowy polityk koalicji rządowej miał nakazać jednemu z najważniejszych policjantów w Polsce by nasłał instytucje państwowe na firmę należącą do rodziny konkurencyjnego polityk. Cytuję depeszę PAP:

Szefowa MSW Teresa Piotrowska zwróciła się do komendanta głównego policji o wyjaśnienia ws. doniesień medialnych dotyczących kontaktów pomiędzy liderem PSL Janem Burym a wiceszefem policji nadinsp. Mirosławem Schosslerem - poinformowała PAP rzeczniczka resortu Małgorzata Woźniak.

RMF FM podało w środę, że z jednego z wątków w śledztwie ws. afery podkarpackiej wynika, że Bury mógł wykorzystywać policję do politycznej walki. Według radia szef klubu parlamentarnego PSL przekazał w połowie 2013 r. Schosslerowi (nadzorującemu w policji pion kryminalny i Centralne Biuro Śledcze Policji, wówczas CBŚ - PAP) informacje dotyczące nieprawidłowości w firmie należącej do rodziny Lucjana Kuźniara, samorządowca, który w maju 2013 r., kiedy jeszcze był związany z PO-PSL, poparł kandydaturę senatora PiS Władysława Ortyla na stanowisko marszałka województwa podkarpackiego. Schossler z rozmowy z Burym miał sporządzić notatkę i przekazać te informacje wiceszefowi CBŚ Rafałowi Derlatce; następnie trafiły one do Zarządu CBŚ w Rzeszowie.

RMF FM zasugerowało ponadto, że Bury nie mógł się pogodzić z tym, że Kuźniar poparł kandydata PiS. Według RMF jest nagranie rozmowy lidera PSL i nadinsp. Schosslera, w którym polityk „najpierw zaczął się żalić na zdrajcę, a potem zasugerował, by znaleźć coś na Kuźniara”.

Pytany o sprawę rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski powiedział PAP, że „z informacji i materiałów, którymi policja dysponuje, nie wynika, by nadinsp. Schossler przekroczył swoje uprawnienia bądź nie dopełnił obowiązków”. „Opis sytuacji przedstawiony w materiale reporterów RMF zawiera spekulacje i insynuacje, które trudno komentować w kontekście prowadzonego postępowania” - dodał.

Zapewne pan rzecznik Sokołowski ma częściowo rację. Spekulacje i insynuacje, a także odczucia i wrażenia, są często ważnymi elementami naszego niepokoju w takich sprawach. Ale nie zawsze. Przypomnijmy, że w kwietniu Marcin Wikło na łamach tygodnika „w Sieci” ujawnił, że wobec przeciwników politycznych obozu władzy są używane instytucje państwa: media publiczne, nadzór finansowy, ABW i prokuratura.

Wikło napisał:

Zajrzeliśmy za kulisy kampanii wyborczej obozu władzy. Kampanii skupionej na dwóch tematach: rzekomej aferze SKOK (choć żadnej afery nie ma) i brutalnych wrzutkach smoleńskich. I w jednym z politykami PO trzeba się zgodzić: w obu sprawach przydałyby się komisje śledcze. Ich zadaniem powinno być jednak zbadanie skali łamania prawa i demokracji przez obóz władzy.

Z zebranych przez nas informacji wyłania się ponury obraz całkowicie zdeprawowanego państwa i cynicznych polityków obozu rządowego, w których głowach kilka miesięcy temu zrodził się perfidny plan zaatakowania całego sektora spółdzielczości finansowej

— pisze Wikło i podaje dwa powody prowadzenia takich działań:

Po pierwsze, uznano, że w ten sposób uderzy się w liderów opozycji. Po drugie, stojący za władzą wielki kapitał czuje kres eldorado. Wciągnięci w pułapkę kredytów frankowych ludzie się buntują, a Trybunał Konstytucyjny właśnie uznał za niezgodny z ustawą zasadniczą przepis o bankowym tytule egzekucyjnym.

Jak więc wygląda atak na SKOK-i? Wikło zastosował wymowne porównanie:

Nagonka na SKOK-i szybko przybrała skalę, którą można porównać chyba tylko z nielegalną inwigilacją prawicy w latach 90., prowadzoną przez wojskowe i postubeckie służby. Metody są bardzo podobne: kampania medialnych kłamstw i dezinformacji, prowokacje, śledztwa stosowane jako represje. Wszystko realizowane jednym frontem, jakby na rozkaz.

Wikło przestawił chronologię wydarzeń i publikacji medialnych dotyczących SKOK-ów, które stanowią kolejne elementy realizacji precyzyjnego planu PR-owców Platformy.

W kontekście informacji z Podkarpacia postulat śledztwa i/albo komisji śledczej, które wyjaśni kiedyś zaangażowanie niektórych najważniejszych osób z KNF, Telewizji Polskiej, ABW i prokuratury w nagonkę na SKOK, nabiera jeszcze większej mocy.

I pokazuje o co toczy się gra w najbliższych wyborach. Albo mafia, albo porządki. Trzeciej drogi nie ma.


Jeśli lubicie i cenicie Państwo nasz portal, to pamiętajcie o regularnym kupowaniu tygodnika „w Sieci” - jedno bez drugiego nie istnieje.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...