Teraz, co by ksiądz nie powiedział na kazaniu, od razu jest „politykowaniem”. Co by nie zrobił w parafii, to od razu wtrącanie się do polityki. W końcu nie aż tak dawno słyszeliśmy słowa: „Nie będę klękał przed księdzem”, co pokazało nie tylko ignorancję w tak ważnej sferze, jaką jest sfera religijna. Ale również to, że religię należy zamknąć w kościele i nie wpuszczać w życie publiczne.
Jak to dobrze, że przed 224 latami, takie myślenie było obce w społeczeństwie. Zjawiskiem pożądanym było czynne włączanie się duchownych w życie społeczne, publiczne Ojczyzny.
Ostatnio przeprowadzałam wywiad z prof. Zofią Zielińską, wybitnym historykiem z Uniwersytetu Warszawskiego, która w pracy naukowej specjalizuje się w dziejach politycznych XVIII w. Stwierdziła jednoznacznie, że Konstytucja 3 Maja bez Kościoła byłaby uboższa dosłownie o wszystko.
Nie da się w XVIII w. oddzielić Kościoła od tego, co działo się w Rzeczypospolitej. Polak był na każdym niemal kroku integralnie związany z Kościołem i religią
— zaznaczyła prof. Zielińska.
I dalej dokumentowała:
Duchowni, zwłaszcza biskupi, stanowili warstwę najlepiej wykształconą, znającą Europę. Już z tej racji ich głos w refleksji nad potrzebami państwa musiał być istotny. Przypomnijmy choć kilka nazwisk. Wybitnie inteligentnym i wykształconym człowiekiem był prymas Michał Poniatowski, wieloletni prezes Komisji Edukacji Narodowej oraz przywódca stronnictwa królewskiego w Koronie. W połowie 1789 r. wyjechał za granicę, bo nie pogodził się ze zwycięstwem w sejmie pruskiej orientacji, ale wrócił w końcu lata 1791 r., by pracować nad nowym urządzeniem państwa po „rewolucji” 3 Maja 1791 r. Najbardziej chyba znanym duchownym czterolecia 1788-1792 był ksiądz Hugo Kołłątaj. Zasłużony jako reformator Akademii Krakowskiej, w 1788 r. opublikował traktat „Listy Anonima”, zawierający projekt reform Rzeczypospolitej. We wrześniu 1789 r. Kołłątaj wytyczył ideowe podstawy dla przyszłej konstytucji („Odezwa do Deputacji Konstytucyjnej” - wolność osobista dla chłopów i sojusz szlachecko-mieszczański). W czerwcu 1791 r. Kołłątaj – jeden z współautorów Konstytucji 3 Maja – został podkanclerzym koronnym. Duchownym był także ksiądz Stanisław Staszic, który swymi „Uwagami nad życiem Jana Zamoyskiego” rozpoczął już na początku 1787 r. wielką dyskusję o zmianach niezbędnych dla Rzeczpospolitej.
Kto dziś przypomina, że oprócz przekazywania Ewangelii, Kościół sprawdzał się w znakomity sposób w rolach społecznych? Przecież to biskupi wchodzili w skład senatu i podejmowali szczególną odpowiedzialność za państwo, stanowił również fundament szkolnictwa. I także na Kościele spoczywała opieka społeczna nad najuboższymi.
Dziś z Konstytucji każdy z nas jest dumny. Bo rzeczywiście można. Dumni są nawet rządzący- i to mnie dziwi. Skoro tak boją się głosu duchownych, to dlaczego świętują coś, co powstało głównie dzięki Kościołowi i duchownym?
Uchwalenie Konstytucji 3 Maja zwieńczyły uroczystości kościelne a jako wotum sejm obiecał postawić Świątynię Opatrzności Bożej. Był to wynik przekonania, że Opatrzność Boża dała Polsce wyjątkową szansę dźwignięcia się z upadku
— wspominała prof. Zofia Zielińska.
Może i dzisiaj potrzeba większego zawierzenia Polski Panu Bogu? I może powrotu do czasu, gdy Kościół był tą pierwszą dla Ojczyzny ostoją? Kościół nigdy nie zawiódł Polaków, a rządzący czynią to cały czas.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/243106-wtedy-mogli-wtracac-sie-do-polityki-a-dzisiaj-juz-nie-to-duchownym-w-ogromnej-mierze-zawdzieczamy-konstytucje-3-maja
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.