Wtedy mogli "wtrącać się" do polityki a dzisiaj już nie? To duchownym w ogromnej mierze zawdzięczamy Konstytucję 3 Maja

Fot. Wikimedia Commons
Fot. Wikimedia Commons

Teraz, co by ksiądz nie powiedział na kazaniu, od razu jest „politykowaniem”. Co by nie zrobił w parafii, to od razu wtrącanie się do polityki. W końcu nie aż  tak dawno słyszeliśmy słowa: „Nie będę klękał przed księdzem”, co pokazało nie tylko ignorancję w tak ważnej sferze, jaką jest sfera religijna. Ale również to, że religię należy zamknąć w kościele i nie wpuszczać w życie publiczne.

Jak to dobrze, że przed 224 latami, takie myślenie było obce w społeczeństwie. Zjawiskiem pożądanym było czynne włączanie się duchownych w życie społeczne, publiczne Ojczyzny.

Ostatnio przeprowadzałam wywiad z prof. Zofią Zielińską, wybitnym historykiem z Uniwersytetu Warszawskiego, która w pracy naukowej specjalizuje się w dziejach politycznych XVIII w. Stwierdziła jednoznacznie, że Konstytucja 3 Maja bez Kościoła byłaby uboższa dosłownie o wszystko.

Nie da się w XVIII w. oddzielić Kościoła od tego, co działo się w Rzeczypospolitej. Polak był na każdym niemal kroku integralnie związany z Kościołem i religią

— zaznaczyła prof. Zielińska.

I dalej dokumentowała:

Duchowni, zwłaszcza biskupi, stanowili warstwę najlepiej wykształconą, znającą Europę. Już z tej racji ich głos w refleksji nad potrzebami państwa musiał być istotny. Przypomnijmy choć kilka nazwisk. Wybitnie inteligentnym i wykształconym człowiekiem był prymas Michał Poniatowski, wieloletni prezes Komisji Edukacji Narodowej oraz przywódca stronnictwa królewskiego w Koronie. W połowie 1789 r. wyjechał za granicę, bo nie pogodził się ze zwycięstwem w sejmie pruskiej orientacji, ale wrócił w końcu lata 1791 r., by pracować nad nowym urządzeniem państwa po „rewolucji” 3 Maja 1791 r. Najbardziej chyba znanym duchownym czterolecia 1788-1792 był ksiądz Hugo Kołłątaj. Zasłużony jako reformator Akademii Krakowskiej, w 1788 r. opublikował traktat „Listy Anonima”, zawierający projekt reform Rzeczypospolitej. We wrześniu 1789 r. Kołłątaj wytyczył ideowe podstawy dla przyszłej konstytucji („Odezwa do Deputacji Konstytucyjnej” - wolność osobista dla chłopów i sojusz szlachecko-mieszczański). W czerwcu 1791 r. Kołłątaj – jeden z współautorów Konstytucji 3 Maja – został podkanclerzym koronnym. Duchownym był także ksiądz Stanisław Staszic, który swymi „Uwagami nad życiem Jana Zamoyskiego” rozpoczął już na początku 1787 r. wielką dyskusję o zmianach niezbędnych dla Rzeczpospolitej.

Kto dziś przypomina, że oprócz przekazywania Ewangelii, Kościół sprawdzał się w znakomity sposób w rolach społecznych? Przecież to biskupi wchodzili w skład senatu i podejmowali szczególną odpowiedzialność za państwo, stanowił również fundament szkolnictwa. I także na Kościele spoczywała opieka społeczna nad najuboższymi.

Dziś z Konstytucji każdy z nas jest dumny. Bo rzeczywiście można. Dumni są nawet rządzący- i to mnie dziwi. Skoro tak boją się głosu duchownych, to dlaczego świętują coś, co powstało głównie dzięki Kościołowi i duchownym?

Uchwalenie Konstytucji 3 Maja zwieńczyły uroczystości kościelne a jako wotum sejm obiecał postawić Świątynię Opatrzności Bożej. Był to wynik przekonania, że Opatrzność Boża dała Polsce wyjątkową szansę dźwignięcia się z upadku

— wspominała prof. Zofia Zielińska.

Może i dzisiaj potrzeba większego zawierzenia Polski Panu Bogu? I może powrotu do czasu, gdy Kościół był tą pierwszą dla Ojczyzny ostoją? Kościół nigdy nie zawiódł Polaków, a rządzący czynią to cały czas.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych