Na Zachodzie członkostwo w Mensie jest sprawą prestiżową, szczycą się nim ludzie zajmujący eksponowane stanowiska. Inaczej jest w Polsce.

Gdybym chciał być w Mensie, zostałoby to odebrane jako jeszcze jeden dowód mojej pretensjonalności. A Mazurek i Zalewski kpiliby w swojej rubryce „wSieci”, że Wipler nie był pewien, czy jest inteligentny i chciał to sprawdzić

— mówi poseł Przemysław Wipler, z którym rozmawiałam, przygotowując tekst „Wzloty i kłopoty mensan”, zamieszczony w świątecznym numerze „wSieci”.

Moje źródła twierdzą jednak, że był na sesji kwalifikacyjnej do Mensy. Są więc dwie opcje - albo zdał  i nie chce tego ujawnić. Albo też nie zdał i jeszcze bardziej  nie chce o tym mówić.

Sam Wipler przyznaje tylko, że robił testy online.

Wyszło mi nawet wyższe IQ niż ma prezes Janusz Korwin-Mikke. On badał swój iloraz inteligencji na studiach i miał wtedy bardzo dobre 135

— mówi Wipler.

Wśród mensan panuje opinia, że jeśli się stara o pracę, nie należy wspominać o Mensie w CV, bo raczej zaszkodzi to niż pomoże .

Ale i w życiu prywatnym niekoniecznie dobrze wychodzi się na ujawnieniu faktu, że ma się IQ co najmniej równe 148 w skali Cattella.

Właśnie taki wynik osiągnięty w teście Mensy uprawnia do wstąpienia do tego stowarzyszenia. Najbardziej powściągliwe powinny być kobiety. Dowodzi tego pewne historia: Małżeństwo poszło razem na sesję testową, Żona ją zaliczyła, a mąż - nie. I chociaż do tego czasu było to bardzo udane małżeństwo, to natychmiast coś zaczęło się w nim psuć. Mężczyzna nie mógł tej sytuacji znieść ambicjonalnie. Epilogiem był rozwód.

W relacjach męsko - damskich okazuje się zazwyczaj, że wysokie IQ kobiety - potwierdzone legitymacją Mensy - jest sporym problemem i stresuje partnera. Warto dodać, że kobiet w Mensie jest znacznie mniej niż mężczyzn. Można to różnie tłumaczyć. Być może wynika to z faktu, że kobiety w mniejszym stopniu odczuwają potrzebę potwierdzenia swej inteligencji?

Wysokie IQ absolutnie nie gwarantuje kariery i życiowego sukcesu. Wśród mensan jest sporo nieudaczników. Są bezrobotni i ludzie, którzy utrzymują się z dorywczych prac. Można przechować w pamięci ciąg kilku tysięcy cyfr, ale nie umieć ugotować jajka

— mówi członek Mensy, prof. Jacek Leluk, autor testów badających inteligencję.

Wybitnie inteligentni ludzie czasem marnują swój potencjał. Mensanie mają IQ, które plasuje ich górnych dwóch procentach populacji, ale wielu nie zdołało skończyć wyższych studiów. Jakoś  po drodze się znudzili, szybko porzucali jeden kierunek, zaczynali nowy i też go nie kończyli. Osiągnęli mniej niż ich mniej zdolni rówieśnicy.

Sama inteligencja to bowiem nie wszystko.

To tak jak z komputerem. Może mieć znakomity system operacyjny i procesor, ale jeśli używa się go tylko do gier, to niewiele z tego wynika. Trzeba załadować bardziej pożyteczne aplikacje. Czyli zdobyć wiedzę. W dodatku system operacyjny działa coraz gorzej. Wszyscy głupiejemy z wiekiem. Wtedy ten ubytek czystej inteligencji trzeba kompensować nabytymi umiejętnościami

— mówi prof. Tomasz Gólczewski z Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN, który sam należał kiedyś do Mensy.

Testy IQ ,stosowane przez Mensę, badają właśnie taki system operacyjny. Są neutralne kulturowo, tak by można je było przejść nie mając wiedzy wyniesionej ze szkoły, nie czytając książek, nie gromadząc doświadczeń życiowych. Z góry można założyć, że członek Mensy będzie fantastycznie rozwiązywał zadania logiczne, znakomicie grał w gry planszowe, w szachach przewidywał wiele ruchów do przodu. Ale niekoniecznie musi olśniewać erudycją, czy prowadzić błyskotliwą konwersację.

Wśród polskich mensan jest pewna osoba, która budzi wielkie kontrowersje. Dorota Rabczewska, czyli Doda, należy do Mensy i nie pozwala o tym zapomnieć. Ten fakt zdumiewa także niektórych mensan. Zgodnie z teoriami spiskowymi, Doda podstępem zdobyła klucz do testów lub skorumpowała osobę, które je sprawdza. Niezwykle wysokie IQ Dody, jak twierdzą złośliwi, jest równie prawdziwe jak jej biust.

Bo jakoś trudno uwierzyć, że blondynka o specyficznym śmiechu miałaby być inteligentniejsza niż Janusz Korwin-Mikke.

Więcej w nowym numerze „wSieci”!