Trwa proces legislacyjny, który może w niedługim czasie doprowadzić do ratyfikacji przemocowej konwencji CAHVIO. Konwencja ta wprowadza obowiązek „wykorzeniania” stereotypowych relacji pomiędzy ludźmi. W praktyce oznaczać to może „wykorzenianie” utrwalonych norm i wartości, podważanie znaczenia małżeństwa i rodziny, tradycji i religii. Jej rozwiązań, nie sposób uznać za budujące ład społeczny, wzmacniające wspólnoty podstawowe oraz ich rolę. Przeciwnie są one wyrazem otwartej destrukcji kultury i życia społecznego. Konwencja wprost zobowiązuje strony do „podejmowania niezbędnych działań, aby promować zmianę społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na (…) stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. (R. III, art. 12 pkt 1).”

Przed konwencją ostrzegają polscy Biskupi, Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris, organizacje sfederowane w Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i kilka innych.

26 lutego odbyło posiedzenie senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej opiniujące wprowadzenie konwencji. Oprócz Senatorów uczestniczyli w nim także przedstawiciele organizacji pozarządowych popierających konwencję i jej przeciwni. Nie zawiódł przedstawiciel Ordo Iuris i reprezentant Federacji Życia. Była możliwość wypowiedzi i argumentowania.

Dlaczego większość była reprezentowana śladowo? Dlaczego tysiące organizacji i ruchów społecznych podejmujących tematykę rodzinną i wychowawczą nie uznało za ważne by walczyć o możliwość uczestnictwa w komisji swojego przedstawiciela i przedstawienia wypracowanego stanowiska? Dlaczego nie było tam przedstawiciela Akcji Katolickiej, Duszpasterstwa Prawników, ruchów katolickich, do których należy dziesiątki tysięcy ludzi? Czy zechcą w tych dniach zadzwonić do biur senatorskich i przedstawić swoją opinię w sprawie konwencji?

Dzisiaj, gdy można zapobiec złu dominuje pasywizm, jutro zacznie się narzekanie i kosztowne leczenie skutków nowych rozwiązań prawnych. Miał racje Edmund Burke, gdy mówił: „dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”.