Niemal w jednym czasie pojawia się wiele projektów prawnych i działań radykalnie uderzających w rodzinę i ład społeczny. Jak na nie reagujemy? Deklarujemy przecież przywiązanie do wartości rodzinnych i w większości do wiary katolickiej, w której rodzina jest centralną wspólnotą społeczną.

Przyzwolenie na upadek rodziny

Oto przyjmowana jest konwencja Rady Europy CAHVIO (pod pozorem przeciwdziałania przemocy wobec kobiet) będąca dyktatem radykalnego feminizmu, która marginalizuje religię, tradycję, małżeństwo i rodzinę oraz wpływ rodziców na wychowanie dzieci. Kwestionuje się normalną rodzinę, jako fundament ładu konstytucyjnego.

Zapowiada się nadania takiego samego statusu jaki ma małżeństwo, wszelkim związkom, w tym osób tej samej płci, poprzez wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich. Jej oczywistym skutkiem będzie zmniejszenie atrakcyjności małżeństwa.

Nie towarzyszy tym projektom dyskusja jaką winny spowodować. Brak jest głosu tysięcy organizacji rodzinnych, które przecież istnieją. Zadziwiająca jest martwota w tej sprawie, naukowców, szczególnie z katedr prawa, socjologii, pedagogiki czy psychologii. Brak wyraźnego głosu szeregu organizacji katolickich, Rzecznika Praw Obywatelskich, innych osób i instytucji, które powinny bronić przed demontażem rodziny.

Przyzwolenie na nieodpowiedzialny seksualizm

Do wolnej sprzedaży kierowany jest środek ellaOne (tzw. „pigułka dzień po”), który niczego nie leczy, ma szereg negatywnych skutków ubocznych, a jednym z jego efektów jest działanie embriotoksycznie i wczesnoporonnie. Ma trafić także do 15 letnich dziewcząt (a za ich pośrednictwem bez trudu także do młodszych). Gdzie jest w tej sprawie głos obrony Rzecznika Praw Dziecka, organizacji prorodzinnych i młodzieżowych ZHP czy ZHR, - czy to nie ich sprawa?

Systematycznie atakowanie jest wychowanie prorodzinne w szkołach, aby w jego miejsce wprowadzić permisywną edukację seksualną bez odniesienia do małżeństwa i rodziny. Gdzie jest głos Rad Rodziców, rodziców i dziadków przeciw takim planom?

Przyzwolenie na kontynuację demograficznej zapaści

Dlaczego nie domagamy się upowszechnienia mediacji w sprawach rozwodowych szczególnie, gdy rozwodzący się małżonkowie mają małoletnie dzieci? Czy nie ma znaczenia ile dzieci będzie wychowywanych przez matkę i ojca? Gdzie są w tej sprawie opinie psychologów, pedagogów, instytucji deklarujących ochronę rodziny? Gdzie programy przeciwdziałania zjawisku samotnego wychowywania dzieci, które staje się coraz powszechniejsze?

Społeczny letarg wobec ofensywy cieplej wody w kranie jest zastanawiający. Czy wygaszony został nasz instynkt samozachowawczy, że nie dociera do nas to, że z naszym wskaźnikiem dzietności, jesteśmy światową czerwoną latarnią od końca, a każde osłabienie rodziny, zmniejsza nasze szanse na zmianę tego trendu? Że niszcząc więzi społeczne, system spójnych norm i wartości, prowadzimy  w konsekwencji  do osamotnienia ludzi i anomii społecznej.