wPolityce.pl: Sejm będzie podejmował decyzję dotyczącą tzw. konwencji antyprzemocowej. Choć wywołuje ona wiele kontrowersji i krytycznych uwag - ma jednak poparcie władz. Dlaczego w Pana ocenie lobby w tej sprawie jest tak silne?

Prof. Andrzej Zoll: Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, nie chciałbym spekulować. Oceniam jedynie treść tych zapisów. A treść tej konwencji po prostu mi nie odpowiada. I to nawet nie ze względu na język, jakiego ona używa, ale ze względu na to, jakim interpretacjom mogą podlegać jej zapisy. Ta interpretacja może być obca naszej kulturze, naszym wartościom. Mam w tej mierze poważne wątpliwości. One dotyczą przede wszystkim rozróżnienia, czy wręcz przeciwstawienia sobie, płci biologicznej oraz kulturowo-społecznej. Nie rozumiem, czym jest ta płeć kulturowo-społeczna, jako alternatywa do płci biologicznej. Boję się, że pod tym kryje się coś negatywnego, jakieś inne cele społeczne.

CZYTAJ TAKŻE: Antoni Mężydło: Prezydent ma coraz większą rolę w Platformie. (…) Mam zagłosować przeciwko konwencji i okazać się zwolennikiem przemocy? NASZ WYWIAD

Dlaczego to tak ważne?

To będzie miało swoje przełożenie na model rodziny, na rozumienie ról społecznych. Zapisy konwencji są w mojej ocenie zerwaniem z tradycją. Sprzeciwiam się również drugiemu zapisowi. Mowa, że nie można tłumaczyć przemocy ze względu na tradycję czy religię. Niby nieszkodliwy zapis, ale znów budzi w Polsce wątpliwości. Konwencja ma obowiązywać nie tylko u nas, ale w wielu różnych krajach, ma dotyczyć wielu różnych nacji. A dziś kraje europejskie są wielokulturowe. Zapewne w niektórych społecznościach wywodzących się np. z kultury islamskiej przemoc może być usprawiedliwiana względami religijnymi. Wiemy przecież o okaleczaniu młodych dziewczyn itd. W takich przypadkach, w takich społecznościach to może być zrozumiałe stwierdzenie.

W czym w takim razie problem? Dlaczego te zapisy Pana niepokoją?

Bowiem przy tej okazji słyszałem wypowiedzi, przypisujące Kościołowi katolickiemu, katolicyzmowi odpowiedzialność za przemoc w polskich rodzinach. To jest niepokojące, ponieważ model rodziny, który oparty jest na naszej tradycji, na katolicyzmie, właśnie odrzuca przemoc. Przemoc nie jest w Polsce warunkowana względami religijnymi, ale złym wychowaniem, złym wdrażaniem ludzi w życie, bez względu na ich religię czy bezwyznaniowość. Przemoc rodzi się z braku szacunku do drugiej osoby.

Wiemy, że często przepisy międzynarodowe są martwe, nawet po ich ratyfikacji. Może z konwencją też tak będzie?

W tej konwencji jest bardzo wiele mądrych rzeczy. Chodzi tam również o ochronę, zabezpieczenie ośrodków dla ofiar przemocy, kontrolę państwa nad nimi i zobowiązanie państwa do takiej ochrony. Jednak przecież do tego nie jest nam potrzebna żadna konwencja. My to powinniśmy robić bez względu na Konwencję. Bardzo namawiam więc, by ten dokument przeanalizować ponownie i zmienić go. Niedobrze, że wprowadzono do tego dokumentu odniesienia mocno ideologiczne, które mi przeszkadzają.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

CZYTAJ TAKŻE: Prof. Zoll: Konwencja ds. przemocy to zamach na naszą cywilizację. WYWIAD