Pan Zdzisław mieszka w Katowicach. Mimo że ma 90 lat, jest samodzielny, aktywny fizycznie, spotyka się ze znajomymi i wyjeżdża. Przez bezduszność komornika i urzędnicze procedury nie mógł dostać się do swojego domu.

To bezduszność, która mogła zakończyć się tragedią

—mówiła w rozmowie z portalem katowice.gazeta.pl, rodzina 90-latka.

Komornik wymienił zamki w drzwiach mieszkania staruszka i w nocy musiał on szukać pomocy.

Skąd wzięły się problemy pana Zdzisława?

Kilka miesięcy temu dostał on pismo z gazowni. Informowało ono, że w związku z zadłużeniem firma wypowiada mu umowę na dostarczanie gazu. Po wyjaśnieniach okazało się, że nie podawał ostatnio odczytu stanu licznika. Gdy podał wszystkie informacje i zapłacił rachunki okazało się, że ma nadpłatę.

Tata uznał, że to wyjaśnia i zamyka sprawę i dalej robił opłaty za gaz. Nie wiedział tylko, że procedura jest taka, iż musi iść do gazowni podpisać nową umowę

—opowiadał syn 90-latka.

Umowy nie było więc dostawca gazu chciał zdemontować licznik w mieszkania pana Zdzisława. Okazało się to trudne, bo w domu najczęściej nikogo nie ma. Sprawą zajął się i w trybie zaocznym wydał nakaz zdjęcia licznika i skierował papiery do komornika.

Ten w grudniu wysłał do mojego ojca pismo o wszczęciu postępowania. Ale mój ojciec o niczym nie wiedział, bo był wtedy nad morzem, więc nie odebrał tego pisma

—opowiadał syn 90-latka pan Krzysztof.

W mieszkaniu pojawił się więc komornik w asyście policji. Pana Zdzisława nie było w domu, ślusarz otworzył drzwi i wymienił zamki, a pracownicy gazowni zdemontowali licznik. Gdy 90 - latek wrócił do siebie ok. godz. 21 okazało się, że nie może otworzyć mieszkania. Na drzwiach mieszkania wisiała kartka, że klucze do nowych zamków można odebrać w kancelarii komorniczej w Mysłowicach. Niestety ta była czynna tylko do 16.

Ojciec nie miał się gdzie podziać, a w nocy był wtedy kilkustopniowy mróz

—mówił pan Krzysztof.

Prawnie wszystko było w porządku. Tylko komornik zachował się bezdusznie. Gdyby spojrzał na numer PESEL, wiedziałby, że tata ma 90 lat. Przecież wystarczyło zostawić klucze u sąsiadów lub u dzielnicowego i nie byłoby problemu.

—mówił rozgoryczony syn staruszka.

Komornik nie chciał komentować sprawy.

To kolejny przykład kontrowersyjnych posunięć komorników. Komornik zabrał rolnikowi ciągnik za długi sąsiada… przez pomyłkę

ann/katowice.gazeta.pl/