Pytanie o wolność i poziom polskich uczelni, potrzeba drugiej fali polskiego kapitalizmu i recepty na masową emigrację młodych Polaków - to główne sprawy, które poruszył Jarosław Kaczyński podczas poniedziałkowego spotkania na Uniwersytecie Warszawskim. Konferencję pod hasłem „Czy studiowanie się jeszcze opłaca? Młodzi na rynku pracy” zorganizowało Stowarzyszenie Młodzi dla Polski.Spotkanie prowadzili Wojciech Łukowski oraz Igor Janke.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości szeroko odnosił się do problemów, z jakimi zmaga się polska nauka, a także studenci i pracodawcy. Odpowiadając na tytułowe pytanie Kaczyński zastanawiał się nad efektami dostępności do wyższego wykształcenia.

Jeżeli stawiać to pytanie, to trzeba odwołać się do trzech aspektów tej sprawy. Pierwszy jest związany z chęcią zdobycia zawodu – to aspekt profesjonalny; wiedza, umiejętności. Drugi aspekt dotyczy chęci zdobycia lub potwierdzenia statusu. 85% Polaków na pytanie, kim chcieliby, by były ich dzieci, odpowiada, że inteligentami. To nobilitacja, która łączy się z trzecim aspektem – to kwestia okresu studiów jako okresu zdobywania inteligenckiego poloru w dobrym tego słowa znaczeniu. To pewien zestaw umiejętności, zachowania się, kultury, języka. Państwo spędzają na studiach 5 lat, jeżeli te studia idą normalnym trybem. To jest trochę mniej niż 10% przeciętnego życia człowieka po ukończeniu szkoły średniej. To bardzo specyficzna część życia związana ze studenckością – zawieszeniem między pełną dorosłością, a młodością niedorosłą, szkolną. Bycie studentem to część stylu życia inteligenta. Wreszcie oddzielna kwestia – aspekt wspólnotowy, ten, który wiąże się z jakością społeczeństwa i narodu. Czym naród jest bardziej wykształcony, tym jest silniejszy i bardziej zdolny do rozwoju

— tłumaczył były premier.

Fot. Kamilla Kufajew
Fot. Kamilla Kufajew

Kaczyński przekonywał przy tym, że dzisiejszy system szkolnictwa wyższego wymaga głębokiej rekonstrukcji i zmiany.

Czy dzisiejsze uczelnie państwowe są skonstruowane w sposób właściwy? Czy reforma przeprowadzona niedawno jest reformą, która przyniosła odpowiednie skutki? Moja odpowiedź jest krótka: nie. Ta reforma nie przyniosła właściwych skutków – uczelnie nie są lepsze niż były. Ktoś sformułował radykalny sąd, że w gruncie rzeczy przy obecnym systemie opłacania szkół opłacana jest tylko dydaktyka. To należy zmienić i uwzględnić także aspekt odnoszący się do pracy naukowej, by podnieść jej walory, a jednocześnie zreformować system finansowania badań – przez granty. Ze względu na jego patologie, a także dlatego, że ten system i włączone do niego mechanizmy awansu mają bardzo silny element oportunizacyjny. Nie ma niczego gorszego w nauce niż oportunizm. Nie można być dobrym naukowcem – celowo przesadzam, bo pamiętam oportunizm naukowy w komunizmie – będąc oportunistą

— ocenił.

Kaczyński stwierdził przy tym, że uniwersytety i generalnie nauka w Polsce ma problem z wolnością, której w ostatnich kilkunastu latach - zdaniem szefa PiS - jest coraz mniej. Krytycznie odniósł się do tzw. systemu bolońskiego na uczelniach (3+2).

To coś, co przypomina czasy stalinowskie. My proponujemy zmianę na 5-2, które można skończyć po trzech latach, ale to nie jest naturalny proces. Uważamy, że system boloński po prostu się nie sprawdza – także w postępowaniu odnoszącym się do doktoratu i kolejnych pięter awansu naukowego. Wreszcie byliśmy i jesteśmy przeciwnikami opłat za drugi kierunek studiów. Ten system jest obciążony biurokracją i powinien być bardzo zmieniony. Do tego dochodzą postulaty podniesienia rangi profesury także pod względem finansowym. Pensja profesora zwyczajnego to powinny być 3-4 średnie pensje krajowe. Dziś ta sytuacja jest bardzo niedobra i w porównaniu z komunizmem po prostu gorsza. Profesor wówczas zarabiał więcej niż przeciętną, a dziś wygląda to źle

— ocenił.

Zapewnił przy tym, że PiS ma przygotowany kompleksowy program zmian również w polskiej nauce, ale i ściśle związanej z nią gospodarce.

Ramy tego programu to utrzymanie złotówki i odrzucenie koncepcji polaryzacyjno-dyfuzyjnej na rzecz koncepcji zrównoważonego rozwoju. Polska gospodarka jest za słaba na euro i złotówka jest osłoną dla polskiej gospodarki

— mówił.

I wymieniał kolejne punkty tego programu: nowy system podatkowy, mobilizację środków na inwestycje, politykę propopytową, udomowienie (polonizację) banków i potrzebę zdobywania rynków dalekowschodnich.

Szef PiS przywoływał statystki, powoływał się na sytuację polityczno-gospodarczą Korei Południowej czy Włoch i wyliczał szereg ciekawych anegdot.

Kaczyński ocenił, że Polsce potrzebna jest tzw. druga fala polskiego kapitalizmu. Deklarował, że PiS jest przygotowane, by pomóc przedsiębiorcom, którzy chcieliby wziąć udział w tej fali.

Pierwsza powstała jeszcze w latach 80. była podjęta przez tych, którzy mieli mniej niż podstawowe wykształcenie. Dzisiaj mamy gigantyczny postęp, jeśli chodzi o kształcenie na poziomie wyższym. (…) Jest przygotowany szereg ułatwień dla ludzi, którzy będą chcieli wchodzić na rynek bez nadmiernego ryzyka. To pomysły przeniesione także z innych państw

— zapewnił.

Jako przykład podawał pomysł, według którego jeśli nowa firma funkcjonuje dwa lata bez zysków, to przedsiębiorca mógłby zrezygnować z działalności bez dodatkowych obciążeń.

To apel do państwa pokolenia – bądźcie gotowi ryzykować, pójść na własne

— mówił Kaczyński.

Szef PiS szeroko odniósł się również do problemu poziomu, jaki prezentują polskie uczelnie. Zastanawiał się, czy lepszym wyjściem jest bardzo szeroki dostęp do wyższego wykształcenia czy stworzenie systemu, w którym studia byłyby czymś elitarnym.

Jest także w mojej partii spór o tę sprawę. Odwołuję się do specyficznego i indywidualnego doświadczenia .Zdarzyło mi się w latach 80., by mieć stempel w dowodzie, być ankieterem, który w Puszczy Kampinoskiej badał oceny służby zdrowia. Jak ktoś miał skończoną szkołę zawodową (w systemie 7+3), to można z nim się było porozumieć. Jak tego nie było, to był z tym kłopot – nie było możliwości nawiązania kontaktu. Nawet tak marna szkoła i związana z tym selekcja była istotna. (…) Czy przydałby się nam Oxford i Cambridge? Tak, ale proszę pamiętać, że powstanie tych szkół było długim procesem historycznym, sięgającym nawet średniowiecza

— mówił.

Zdaniem Kaczyńskiego mimo wielu wad powszechna dostępność do wyższego wykształcenia jest czymś pozytywnym.

To, co mówię, nie jest sprzeczne z innym zamierzeniem – by podjąć działania, w tym koncentrację środków, by polskie uczelnie znalazły się w pierwszej setce rankingu. Niemcy mają uczelnię ok. 80. miejsca, a potencjał mają większy. Sposób liczenia jest szczególny i nawet UW musiałby stać się nowymi Atenami, by szybko awansować

— zaznaczył.

Pytany o to, jaką wybrałby drogę, gdyby dziś został studentem, Kaczyński żartował:

Lubię rozważać historię alternatywną, ale i życiorysy alternatywne, w tym własne. W tym jedna rzecz jest stała – studia prawnicze. Chciałbym być prawnikiem, choć pewnie skończyć i inne wydziały. Dziś elementem moich studiów byłby jeszcze jeden wydział, pewnie historię. Może i trzeci… Dobre wykształcenie, a później? Byłem tak wychowany i to mi się chyba nie zmieniło, że zostanie naukowcem było u mnie obecne od dzieciństwa. To w fazie wstępnej się udało, a potem porwała mnie historia. Jestem człowiekiem niespecjalnie ambitnym materialnie, więc dążyłbym, by awansować na drodze naukowej, a z czasem otwierałyby się inne możliwości

— mówił.

I dodawał:

Gdyby wszystko poszło według moich dziecinnych planów, to byłby to 31. rok moich rządów, ale to szybko by się nie skończyło, bo trwałoby do 91 lat, a ja mam 65

— śmiał się Kaczyński.

Pytany o przyczyny emigracji młodych Polaków, zaznaczył, że problemem jest zarówno brak socjalnego zabezpieczenia, jak i obciążenia dla przedsiębiorców.

To nie jest całkowicie sprzeczne – ci, którzy tak formułują, kierują się swoimi interesami. (…) W naszym programie jest system zachęt, by 200 mld, które są na kontach przedsiębiorstw, uruchomić. To na przykład możliwość zaliczenia całej sumy inwestycji do sfery wydatków, które nie są opodatkowane

— mówił.

Przywołał przy tym tezę mówiącą o tym, że wiele przedsiębiorstw rozwija się w Polsce na zasadzie folwarku pańszczyźnianego, przez co nie opłaca się stawiać na innowacje.

Była badana tendencja polskich przedsiębiorców do tego, by wprowadzać innowacje czy inwestycji – one są bardzo niskie. Czy nowa fala polskiego kapitalizmu nie powinna dać szansy ludziom, którzy mają znacznie lepsze cechy, mniej uwikłań, które pomagają w działalności gospodarczej, ale i ograniczają możliwości?

— zastanawiał się Kaczyński.

Nawiązał przy tym do problemu tzw. umów śmieciowych. Zdaniem Kaczyńskiego tego typu umowy mogłyby zostać zachowane dla studentów, ale nie powinny być nagminne.

Umowy o pracę to jedno z osiągnięć XIX wieku. To nie jest dobre rozwiązanie, by z tego rezygnować. Dobry rozwój gospodarczy to taki, który pozwala rozwijać się szybko – my mamy 67% PKB średniej UE i 55% Niemiec, więc mamy dużo do nadrobienia

— ocenił.

Fot. Kamilla Kufajew
Fot. Kamilla Kufajew

I dodawał:

To cząstkowy problem – jeżeli chodzi o ludzi, których głównym zajęciem jest studiowanie, a jednocześnie pracują, to takie umowy mogłyby być zawierane. Ja mówię o dążeniu wyrażonym radykalnie przez premiera Włoch, że nie ma niczego takiego jak stała praca. To bardzo młodzieńcze postawienie sprawy i daleko idące przekroczenie granicy dopuszczalności

— zaznaczył.

Kaczyński przekonywał, że brak normalnych umów o pracę może doprowadzić do barbaryzacji społeczeństwa.

We Włoszech uprawnienia pracownicze są monstrualne, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, ale to nie oznacza, że nie powinno być umów o pracę i prawo pracy ma być zlikwidowane. Jestem tego zdecydowanym przeciwnikiem. (…) To zubożanie nas jako wspólnoty. Pytanie praktyczne brzmi, jak zapobiec tej fali emigracji. Rozwiązanie wiedzie albo przy użyciu przymusu państwowego, albo też poprzez tworzenie systemu, gdzie tego rodzaju ludzie mają szansę w Polsce

— zaznaczył.

Podkreślił przy tym konieczność podniesienia wydatków na naukę. Pytany o dostosowanie studiów do rynku pracy, odparł:

43 lata temu zacząłem pracę w zakładzie badań nad szkolnictwem. I wtedy także padało to pytanie, docierało z obcej literatury. W moim przekonaniu stworzenie mechanizmu pełnej symetrii między zapotrzebowaniami przedsiębiorstw i uczelniami oznacza koniec idei uniwersytetu. Oznaczałoby to pełne uzawodowienie

— mówił.

Według niego uczelnia powinna przygotować człowieka także do tego, by mógł dalej się uczyć.

Pytany o obiecany przez Ewę Kopacz pomysł wsparcia przez państwo studentów, którzy chcieliby uczyć się za granicą, a następnie wracać do Polski, Kaczyński odparł, że to dobra idea.

To nie jest zły pomysł, jeśli założyć, że ci ludzie wrócą. Cykl kształcenia elity w Polsce powinien obejmować studia na najwyższych uczelniach, a nie wszystkich na to stać. Jeśli ktoś ma częściowe spojrzenie na tych wywodzących się ze sfery zamożnej, to wie, że większość tych młodych ludzi znika, bo studiuje za granicą. Ale z reguły jak znikają po maturze, to już nie wracają. (…) Jeśli ludzie, którzy nie mają możliwości dzięki rodzinie studiować za granicą, będą mogli to zrobić dzięki pomocy państwa, to z tego się można cieszyć – ale trzeba, żeby oni wrócili do Polski. W Polsce jest klub harvardczyków, ale nie wiem, czy zająłby dwa rzędy w tej sali

— mówił.

Spotkanie trwało ok. 1,5 godziny, a Kaczyński odpowiadał też na pytania studentów, odnosząc się do problemów związanych z sytuacją ludzi młodych. Szefa PiS pożegnały oklaski szczelnie wypełnionej auli na UW.

maf

———————————————————————————————

Uwaga!

Super oferta dla czytelników tygodnika „wSieci”!

Zamów roczną prenumeratę tygodnika „wSieci”, miesięcznika „wSieci Historii” lub prenumeratę PAKIET (oba tytuły) a otrzymasz w prezencie książkę historyczną  z oferty bestsellerów wydawnictwa Zysk i Spółka. Oferta ważna do wyczerpania zapasów!

Tylko dla prenumeratorów ceny niższe niż w kiosku o 30%!

Więcej informacji na: http://www.wsieci.pl/prenumerata.html