Elbląg jest kolejnym miejscem, skąd docierają szokujące informacje na temat nieprawidłowości wyborczych. W kilku obwodowych komisjach wyborczych głosujący otrzymali karty do głosowania z… zakreślonymi już kratkami przy nazwiskach kandydatów.

Jak poinformował portal „Elbląg24.pl” 25-30 procent głosów uznano za nieważne. Portal dywaguje, że być może tak wysoka liczba wynika stąd, że wiele wydanych kart już miało zaznaczonego kandydata. Wezwani na miejsce policjanci sporządzili notatki służbowe.

W sześciu komisjach obwodowych uszkodzone były plomby na urnach, a jedna z nich nie miała jej wcale.

Dochodziło też do „cudów nad urną”. Jeden z elbląskich portali opublikował po głosowaniu dane z 16 komisji obwodowych, z których wynikało, że pierwsze miejsce zajmuje Witold Wróblewski z wynikiem ponad 35 procent, zaś na kolejnej pozycji znalazł się Jerzy Wilk z wynikiem 31%. Kolejni byli Edmund Szwed i Janusz Nowak.

Pierwsze szczątkowe wyniki z 31 komisji radykalnie się różniły. Jerzy Wilk wyszedł na prowadzenie z 40 procentami, a Wróblewski spadł na drugie z 37 procentami. Jednak kolejnym kandydatom: Edmundowi Szwedowi i Januszowi Nowakowi po przeliczeniu głosów z tych 31 komisji nie przybył, ani nie ubył ani jeden głos, co przecież jest praktycznie niemożliwe.

Interesująca sprawa była też z frekwencją. Ta podana o godz. 21, w chwili zamykania lokali wyborczych, była identyczna jak ta podana pięć godzin wcześniej, co też zakrawa na przypadek z serii niemożliwych.

Slaw/ „elblag24.pl”