W kraju, w którym żyję, w którym wychowywane są moje dzieci i dla którego płacę podatki nie może być tak, że ktoś niszczy moją pracę tylko dlatego, że mam własne zdanie - podkreśla Marek Jakubiak, prezes Grupy Browary Regionalne Jakubiak, w skład której wchodzi m.in. Browar Ciechan.

wPolityce.pl/wSumie.pl: Co Pan sądzi o wylewaniu przez niektóre knajpy produkowanego przez Pański browar piwa?

Marek Jakubiak: Jestem tym oburzony. Na mnie mogą się obrażać, ale z całą pewnością nie mogą się obrażać na produkty, które nie ja wytwarzam, ale ludzie, których oni w ogóle na oczy nie widzieli. Wylewanie piwa to mniej więcej to samo, co palenie książek pana Tochmana (członka Instytutu Reportażu, jednego z organizatorów bojkotu piwa Browaru Ciechan - przyp. red.)

Wezwał Pan warszawską knajpę Wrzenie Świata, gdzie wylano cały zapas Pańskiego piwa, do wpłaty 100 tys. zł na rzecz Muzeum Powstania Warszawskiego i przeprosin. W przeciwnym razie zapowiada Pan pozew do sądu. Dlaczego zdecydował się Pan na taki krok?

Przede wszystkim dlatego, że nie zgadzamy się deprecjonowanie czy też niszczenie produktów spożywczych wytwarzanych w Polsce. Szczerze mówiąc robię to też po to, żeby na drugi raz ktoś, komu przyjdzie do głowy niszczyć czyjąś pracę, zastanowił się, ile go to może kosztować.

Dlaczego pieniądze mają trafić właśnie do Muzeum Powstania Warszawskiego?

Ponieważ jest ono mi bardzo bliskie i jest jednym z młodszych muzeów w Polsce. A oprócz tego wszystko to dzieje się w Warszawie, na oczach warszawiaków, dlatego wydaje mi się, że to jest dobry pomysł.

Zaskoczyła Pana skala lewackiej histerii, jaka wybuchła po Pańskich słowach pod adresem popierającego postulaty homoseksualistów Dariusza Michalczewskiego?

Myślę, że czekano na taki splot wydarzeń. Wiem też, że w środowiskach LGBT toczyły się rozmowy na temat usiłowania czy też techniki prowadzenia tego rodzaju bojkotów. Ale to już jest najmniej ważne. Widać wyraźnie, że w dalszym ciągu jest to zorganizowana akcja, w której uczestniczą również niektóre media. Martwię się bardzo o państwowe radio, bo o ile Radio ZET czy „Gazeta Wyborcza” są prywatnymi mediami, tak RDC jest radiem publicznym, którego lubię słuchać. I nagle pani redaktor naczelna tego radia wylewa nasze piwo, a potem występuje szeroko z krytyką mojej osoby, równocześnie namawiając do bojkotu produktów mojej firmy. To jest zupełny paradoks. Nie jestem firmą. Nazywam Marek Jakubiak i mam własne poglądy. Firma to drugie.

Czy te ataki zmuszą Pana do milczenia? Taki jest najwyraźniej cel środowisk LGBT.

Chodzi o to, że do tej pory wszyscy im ustępowali, ja im nie ustąpię. I mogą sobie tupać nogami - ja w tej kwestii nie odpuszczę. Widzę, jaka skala nienawiści jest skierowana na mnie w związku z tym wezwaniem. Mamy tu do czynienia z nieuczciwą konkurencją i nikt nie powie, że tak nie jest. Nawoływanie do bojkotu w Polsce jest karalne i osoby, które to robiły, powinny ponieść konsekwencje.

Czy może Pan przypomnieć, jakie jest Pańskie stanowisko w sprawie adopcji dzieci przez pary homoseksualne? Bo to właśnie po wypowiedzi na ten temat stał się Pan celem największych ataków.

Nie zgadzam się na adoptowanie dzieci przez środowiska homoseksualne z powodów, które zostały opisane m.in. w jednym z artykułów na portalu wpolityce.pl. Na dzieciach nie można eksperymentować, one są dobrem narodowym, naszą przyszłością. Nie zgadzam się na prowadzenie eksperymentów na dzieciach, swojego zdania w tej kwestii nie zmienię.

Czy w związku z nagonką otrzymuje Pan jakieś głosy wsparcia?

Piszą do mnie zwykli ludzie dodając mi otuchy. Bardzo gorąco im dziękuję za to wsparcie. Ale pojawiły się też pierwsze maile z pogróżkami. Będę się zastanawiał z prawnikami, czy zawiadomić o tym prokuraturę, bo myślę, że w paru przypadkach mamy do czynienia z chorymi ludźmi. Sprawa jest gorąca i w związku z tym będziemy odpowiednio reagowali. Podobnie jak w sprawie bojkotu piwa Ciechan. W kraju, w którym żyję, w którym wychowywane są moje dzieci i dla którego płacę podatki nie może być tak, że ktoś niszczy moją pracę tylko dlatego, że mam własne zdanie. To jest po prostu niedopuszczalne. I po to, żeby oni w przyszłości nie szantażowali kogokolwiek, muszą zapłacić za swoje poczynania.

Czego dotyczą pogróżki, jakie Pan otrzymuje?

Są to poważne sprawy i wraz z prawnikami zastanawiam się nad opublikowaniem jednego z takich maili - najbardziej charakterystycznego. Myślę, że on wyraźnie pokazuje, z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Budujące jest to, że głosów poparcia jest więcej i to na nich skupiam swoją uwagę.

Rozmawiał Bogusław Rąpała

Czytaj także: Wylewają Ciechana? Producent: 100 tys. zł na Muzeum Powstania Warszawskiego albo pozew