Prof. Staniszkis: Ewa Kopacz jest zagrożeniem dla wartości. Jest gotowa naruszać najgłębszą warstwę społeczną

Za sprawą prof. Hartmana w Polsce rozpoczęła się dyskusja na temat związków kazirodczych.

To jest testowanie społeczeństwa, ile zmian jest w stanie zaakceptować

— stwierdza Jadwiga Staniszkis w rozmowie opublikowanej na rp.pl.

Zdaniem socjolog

Poważnym zagrożeniem dla tych wartości jest Ewa Kopacz, która – być może nieświadomie – jest gotowa naruszać najgłębszą warstwę społeczną.

Prof. Staniszkis dostrzega to w forsowaniu konwencji o zwalczaniu przemocy. Jej zdaniem ten akt, to demontaż rodziny.

Gdzie pani widzi tę gotowość?

Skoro konwencja dotyczy przemocy wobec kobiet i w rodzinie, a wprowadza się do niej definicję płci jako kategorii społecznej i kulturowej, to w ten sposób zmienia się charakter rodziny

— tłumaczy i dodaje, że w taką strategię demontażu wpisuje się Ewa Kopacz.

Nowa premier próbuje utrzymać wizerunek osoby koncyliacyjnej.

Ale jednocześnie pozwala na burzenie fundamentów społecznych. Pozwala na wyrzucenie z rządu Michała Królikowskiego, który mówił o godności osoby ludzkiej. Być może akceptuje aborcję eugeniczną, bo głosowała przeciwko zakazowi przerywania ciąży ze względu na występowanie wad u dziecka. A nie ma w ustawie wyznaczonych granic niepełnosprawności. Na dodatek ma wokół siebie takie osoby jak Małgorzata Fuszara

— argumentuje prof. Staniszkis.

Jej zdaniem ludzie przestali dostrzegać racjonalne argumenty np. dotyczące wspomnianej konwencji.

W takim klimacie można zrobić wszystko. Znaleźliśmy się w ogromnie niebezpiecznym momencie. Mamy do czynienia z cichą rewolucją na wielu poziomach, która jest możliwa do przeprowadzenia przy obojętności społeczeństwa

— stwierdza profesor.

Ten proces demontażu społecznego rozpoczął jeszcze Donald Tusk. Jeżeli pójdziemy w tym kierunku, to wejdziemy na ruchome piaski, i to w sytuacji, gdy tożsamość narodowa stała się decydującym czynnikiem geopolitycznym. Podważenie fundamentu może doprowadzić do zniszczenia polskiego społeczeństwa

dodaje. Jej zdaniem inną płaszczyzną rewolucji jest umowa o wolnym handlu i wymianie technologii między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, którą Jadwiga Staniszkis chwali. Jednak zauważa, że i tam pojawiają się niebezpieczne fragmenty

Chodzi na przykład o podwyższenie płac, zmiany w kodeksie pracy lub zaostrzenie wymogów środowiskowych. (…) Dla takich krajów jak Polska, o niskich standardach pracowniczych czy środowiskowych, to jest szalenie niebezpieczne, bo oznaczałoby spetryfikowanie obecnego stanu rzeczy. Te wszystkie nowe rozwiązania i społeczne, i gospodarcze działają na zasadzie kija i marchewki. Pozytywna walka z przemocą, ale w pakiecie z rozwiązaniami gender.

Prof. Staniszkis zauważa, że równolegle do rewolucji, rozpoczął się proces degradacji klasy średniej.

typ mieszczańskości, który ona reprezentuje, nie jest już potrzebny, a po drugie, w sytuacji, gdy rewolucja technologiczna poszła bardzo daleko, nie ma zapotrzebowania na tak wiele rąk do pracy. Dokonuje się więc przegrupowanie, za które zapłacą takie kraje jak Włochy, Grecja czy Polska. Im pokaże się miejsce w szeregu, przekonując, że nie są zdolne do uczestniczenia w rewolucji technologicznej, a więc mogą być wyłącznie rezerwuarem taniej siły roboczej

— mówi.

Za 15 lat możemy się obudzić w świecie, w którym jednych ludzi trzeba klonować, bo mamy kryzys demograficzny i potrzeba rąk do najprostszych prac fizycznych, a do naturalnych relacji będą wybierani ludzie z elit. Geny będzie się brało od pięknych, zdolnych, przebojowych, energicznych. (…) Jedyną obroną przed takim rozwojem sytuacji jest Kościół katolicki, który broni niezbywalnej godności jednostki ludzkiej

— stwierdza.

mc,rp.pl

———————————————————————————————

Poznaj świat manipulacji!

Polecamy książkę Marzeny Nykiel „Pułapka Gender. Karły kontra orły. Wojna cywilizacji”.

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...