Po raz trzeci ustawa wprowadzającą Konwencję Rady Europy o przemocy wobec kobiet i przemocy domowej CAHVIO spadła z porządku obrad, tym razem połączonych komisji sejmowych, które miały ją zaopiniować w dniu 9 października 2014 r. Mają się one spotkać na posiedzeniu 21 października. To zapewne wynik wątpliwości wobec tej konwencji w samej Platformie Obywatelskiej. Symptomatyczna jest postawa posła Marka Biernackiego byłego Ministra Sprawiedliwości, który po zapoznaniu się z konwencją CAHVIO dostrzegł, że odpowiedzialnością za przemoc obarcza ona cywilizację łacińską, chrześcijańską i jest to dla niego nie do przyjęcia. W środowisku PO pojawia się obawa, jak wypadnie głosowanie w tej sprawie, szczególnie po jednoznacznie negatywnym stanowisku Rady do Spraw Rodziny Konferencji Episkopatu Polski oraz całego Episkopatu.

Nakłada się na to ujawnianie różnych aspektów prawnych i społecznych tej konwencji, co mobilizuje bardzo wielu ludzi i środowisk do zajęcia negatywnego stanowiska. Przypomnę, że konwencja nie była konsultowana ze społeczeństwem, a jedyną organizacją, z którą na ten temat rozmawiano było feministyczne Stowarzyszenie Kongres Kobiet, podczas gdy w Polsce funkcjonuje tysiące organizacji kobiecych i prorodzinnych. Marszałek Sejmu nie skierował jej nawet do zaopiniowania przez komisje polityki społecznej i edukacji, chociaż zapisy tego dokumentu jednoznacznie wchodzą w zakres ww. komisji.

W oświadczeniach wielu środowisk podkreśla się, że problem przemocy wobec kobiet jest w tym przypadku instrumentalnie wykorzystywany,  aby zmienić nasze życie społeczne zgodnie ideologią feministyczną. Konwencja nie wprowadza lepszych rozwiązań przeciwdziałania przemocy niż te, które w Polsce już mamy. Mówi ona natomiast o „wykorzenianiu stereotypowych ról kobiet i mężczyzn”, co jest równoznaczne z marginalizowaniem małżeństwa i rodziny. Promuje natomiast „niestereotypowe role i zachowania kobiet i mężczyzn”. Nie precyzuje jednak, o jakie niestereotypowe role chodzi, co budzi uzasadnioną obawę, że na przykład samotne wychowanie dzieci będzie upowszechniane jako niestereotypowe, chociaż mamy już poważne problemy w tym zakresie.

Polska nie ma żadnego obowiązku ratyfikowania konwencji CAHVIO. Trzeba też zaznaczyć, że ewentualne wprowadzenie jej w nasze życie społeczne będzie bardzo kosztowne. Ponadto proponowane przez konwencję zmiany w naszym życiu społecznym są niezgodne z aksjologią Konstytucji RP, która chroni podstawowe wspólnoty, jakimi są małżeństwo i rodzina oraz pozytywną tradycję. Dlatego sprawa ratyfikacji powinna być odsunięta w czasie. Potrzebujemy otwartej i poważnej dyskusji na temat zapisów proponowanych przez tę konwencję i ich następstw dla polskiego społeczeństwa czyli dla nas wszystkich. Nie do przyjęcia są próby wpisywania przeciwników konwencji w postawę obojętności wobec przemocy. Te zarzuty zupełnie nie mają podstaw. Społeczeństwo ma prawo mieć wpływ na swoją przyszłość i nie może się godzić z narzucaniem mu rozwiązań ideologicznych.

Powinniśmy rozmawiać o tym jaka będzie przyszłość małżeństwa i rodziny w kontekście tej konwencji. Czy będą nadal szanowanymi wspólnotami, znajdującymi się w sercu społeczeństwa, czy mają być marginalizowane przez „nienormatywne praktyki rodzinne”? W kontekście procesu jej ratyfikacji warto też zadać pytanie: czy jesteśmy społeczeństwem obywatelskim, decydującym o sobie, czy też zostaliśmy pozbawieni jakiegokolwiek głosu nawet w kwestii tak radykalnych zmian społecznych jakie będą konieczne jeśli konwencja zostanie ratyfikowana? Zachęcam jednocześnie do zapoznania się z opinią prawną na temat konwencji CAHVIO przygotowaną przez Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris.