Krzysztof Feusette: Na polskich placach Wolności wciąż kłują w oczy pomniki krwawej komuny

fot.wikipedia/ Bastet78 /licencja 3.0
fot.wikipedia/ Bastet78 /licencja 3.0

Wracam właśnie z kolejnego spotkania autorskiego w związku z „Alfabetem Salonu”, które odbyło się nieopodal przepięknej Bazyliki Matki Boskiej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej, w sporej sali, gdzie co tydzień mają miejsce spotkania z ludźmi z „naszej”, czyli prawicowo-konserwatywnej strony politycznej barykady.

Niedawno był red. Gadowski, za tydzień będzie Marek Jurek, więc otoczenie godne niezwykle. Ludzie pytają o wszystko: aferę taśmową i zniszczenie „Uważam Rze” przez władzę, o nasze spory z „Do Rzeczy” i termin ostatecznego upadku największych kłamców mainstreamu. Ale opowiadają także o sobie i codziennych bolączkach życia pod władzą eseldowsko-platformerską, bo ta właśnie w Dąbrowie Górniczej sprawuje rządy od wielu lat.

Dość powiedzieć, że kilka kroków od Ronda im. Żołnierzy Wyklętych wciąż stoi, po nieudanej próbie likwidacji w latach 90. – postsowiecki Pomnik Bohaterów Czerwonych Sztandarów. Za plecami zaś gotowych do ataku wielkich czerwonych żołnierzy wyrasta odrestaurowany za kosmiczne pieniądze… Pałac Kultury Zagłębia, jako żywo identyczny z Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, gdyby temu drugiemu przyciąć jakieś trzydzieści pięter. Obiekt błyszczy się i złoci, a odpicowano go tak kosztownie jako „wybitny przykład architektury socrealizmu”. Słowo daję – taki napis na złoconej tabliczce przeczytają wszyscy wchodzący. Mało tego, to w Dąbrowie Górniczej także, nie bardzo wiem, jakim cudem i jakim złamanym prawem, funkcjonuje centrala, uwaga, proszę usiąść… Komunistycznej Partii Polski.

Są w mieście tym na pewno ludzie usposobieni bardziej patriotycznie niż renowatorzy Pałacu Kultury, czy obrońcy koszmarnego pomnika, zaraz za centralnym placem miasta wielką ścianę zdobi piękny mural upamiętniający rocznicę Powstania Warszawskiego, a na spotkaniu z dziennikarzem tygodnika „w Sieci” (chwalili nas wszyscy) sala przy Bazylice była naprawdę wypełniona po brzegi. Ale rządzi – jak mówiono na spotkaniu – postkomuna zblatowana z Platformą, więc nawet wynajęcie gdziekolwiek poza jurysdykcją Kościoła jakiekolwiek sali, zwłaszcza w okresie przedwyborczym, graniczy z cudem. A te, jak wiadomo, pod tak zabetonowaną władzą zdarzyć się nie mają prawa.

Co szczególnie bolesne – czerwony pomnik honorujący lata komunistycznej quasi-okupacji w Polsce stoi w centralnym punkcie placu… Wolności. I nie jest jedynym tego typu obiektem, bo do zburzenia, zdaniem licznej grupy mieszkańców, która śle w tej sprawie listy protestacyjne do władz, kwalifikuje się jeszcze co najmniej kilka.

W piśmie do rady miasta Dąbrowy Górniczej czytamy:

Dwuznaczne wydaje się utrzymywanie mitu „wyzwoleńczego” Armii Czerwonej i oddawanie jej hołdu i czci, kiedy Konstytucja RP zabrania propagowania faszyzmu, hitleryzmu czy komunizmu. Armia Czerwona była organem partii komunistycznej Związku Sowieckiego mającym za zadanie siłowe, po trupach, wprowadzenie rewolucji komunistycznej w Europie i na świecie. Upokarzające dla mieszkańców tak znanego z postaw patriotycznych miasta, jak Dąbrowa Górnicza, jest pozostawienie pomników łamania praw człowieka spod znaku sierpa i młota.

Inicjatorami akcji są znany miejscowy działacz opozycyjny, Józef Kowalski i reprezentujący Kongres Nowej Prawicy, Grzegorz Jaszczura. Ten pierwszy jest ojcem chrzestnym Ronda im. Żołnierzy Wyklętych, drugi – byłym radnym PiS. Jaszczura w wypowiedziach prasowych wylicza, że chodzi o pięć pomników: w Strzemieszycach Wielkich - pomnik wdzięczności Poległym Bohaterom Czerwonej Armii, znajdujący się przy bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa, w Strzemieszycach Małych - pomnik ku czci Armii Czerwonej, w Łośniu - pomnik ku czci Armii Czerwonej, w Gołonogu - pomnik Bohaterom Armii Czerwonej oraz w Łęce Otaczarni – ponownie Bohaterom Armii Czerwonej.

Czy władze Dąbrowy Górniczej otrząsną się z socjalistycznego snu i w ćwierć wieku po pierwszych, półwolnych wyborach zaczną służyć Polsce, a nie pamięci komunistów? Osobiście pozostaję sceptyczny.

Jedyną nadzieję mogą nieść Dąbrowie Górniczej i podobnym „betonowym księstwom” wyłącznie wybory. Na początek – te najbliższe, samorządowe. Choć to naprawdę straszne, że wciąż jeszcze, mimo tylu lekcji historii, musimy powtarzać, a kiedy trzeba, to i krzyczeć: precz z komuną, precz z komuną!

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych