Expose Pani Premier zawiera szereg słusznych zapowiedzi z kręgu polityki rodzinnej. Jest nią zapowiedź objęcie urlopami rodzicielskimi tych, którzy tego uprawnienia obecnie nie mają, a zostali rodzicami.

Potrzebne jest zwiększenie nakładów na żłobki i przedszkola, oraz tworzenie żłobków przy zakładach pracy. Projektowane działania są jednak nieadekwatne do kryzysu polskiej rodziny, wyrażającego się problemami demograficznymi, coraz mniejszą trwałością małżeństwa i rodziny, osłabieniem jej wychowawczej funkcji. W takie sytuacji retuszowe zmiany nie wystarczą.

Rząd powinien przygotować całościowy Narodowy Program Polityki Rodzinnej, skonsultować go z rodzinami i organizacjami prorodzinnymi i systematycznie wdrażać. Niestety taka zapowiedź nie padła.

Nie ma np.: żadnych działań mających na celu wspieranie trwałości małżeństwo, np. poprzez wprowadzenie obligatoryjnej mediacji pomiędzy małżonkami mającymi małoletnie dzieci, jako warunku złożenia rozwodowego pozwu. Takie rozwiązanie nic nie kosztowałoby budżetu państwa. Brak jest reakcji na obawy znacznej części rodziców na wprowadzanie do szkół edukacji seksualnej typu B, pozbawionej kontekstu małżeństwa i rodziny, czy liczenia się z rodzicami, co zostało silnie podważone w sprawie nauki szkolnej sześciolatków, gdy odrzucono wniosek obywatelski o referendum. Przy najlepszej woli trudno uznać, że rząd zamierza autentycznie wzmacniać polskie rodziny, gdy jednocześnie forsuje ideologiczne ustawy wprost w nie uderzające. Przykładem niech będzie Konwencja Rady Europy o przemocy wobec kobiet.

Pod hasłem przeciwdziałania przemocy - z którym wszyscy się zgadzają - ukrywa ideologiczne rozwiązania uderzające we wspólnoty podstawowe małżeństwo i rodzinę, które traktuje jako opresyjne i zmierza do ich marginalizacji.