„Szokujące programy, które z ostrością skalpela” łamią prawa dziecka

Fot.screenshot "Życie bez wstydu"
Fot.screenshot "Życie bez wstydu"

Prawie jedenaście tysięcy osób zgłosiło się do udziału w drugim sezonie programu „Życie bez wstydu”, emitowanego właśnie na antenie TVN Style i ukazującego operacje plastyczne i różne zabiegi medycyny estetycznej. W tym tłumie chętnych nie zabrakło… dzieci, a raczej ich rodziców i opiekunów, bo to oni podejmują decyzje zarówno o leczeniu i operowaniu dzieci, jak i ich udziale w programach telewizyjnych.

Co najmniej jedna dziewczynka została zakwalifikowana i wystąpi w programie, którego widzowie (jak czytamy na stronie tego reality show):

będą śledzić codzienne życie kliniki. Zobaczą kilkanaście operacji chirurgicznych. Dowiedzą się też o nowoczesnych, nieinwazyjnych, bezbolesnych i bezpiecznych metodach podciągania opadających policzków, usuwania tłuszczu z podbródka, napinania skóry twarzy i szyi, odmładzania kobiecych miejsc intymnych, ujędrniania pośladków czy ujednolicania kolorytu skóry.

Ta dziewczynka, widoczna już w zwiastunie drugiego sezonu, to nie jedyne dziecko, które wzięło udział w „Życiu bez wstydu”. W pierwszym, emitowanym w zeszłym roku, sezonie wystąpił 14-latek, którego problemem była blizna na klatce piersiowej. Lekarze z prezentowanej w tym programie kliniki pomogli chłopcu, robiąc to samo, co robili wcześniej inni specjaliści – tj. podając mu sterydy w zastrzyku i zapraszając do powtórzenia zabiegu za rok. Nastolatek płakał więc przed kamerami, opowiadając o wyzwiskach, jakimi obrzucają go rówieśnicy, ale swojego problemu i tak nie rozwiązał (a kłopot z rówieśnikami być może pogłębił…).

Przyczynił się natomiast do realizacji celu tego reality show – tj. reklamowania jednej z klinik medycyny estetycznej oraz promowania „wartości” piękna zewnętrznego, możliwego do osiągnięcia dla każdego, kto ma wystarczająco dużo pieniędzy, by poddać się operacjom plastycznym i innym zabiegom upiększającym i/lub odmładzającym. A „odmłodzić” można dziś nawet miejsca intymne i kobiety coraz częściej poddają się operacjom sprawiającym, że ich krocze wygląda – jak mówił lekarz w innym programie tego rodzaju – „mniej dojrzale, bardzo dziewczęco”. Co ciekawe jednak, w „Życiu bez wstydu” zabiegowi zmniejszenia warg sromowych poddała się dziewczyna w wieku zaledwie 18 lat, której najwyraźniej nikt nie powiedział, że kobiece miejsca intymne zwykle nie wyglądają jak na filmach porno.

W programie służącym promocji tak przemijających i w gruncie rzeczy nieistotnych „wartości” jak uroda i młodość występują więc dzieci i nastolatki, które i tak są przecież zewsząd bombardowane przekazem „piękno jest najważniejsze” i wizerunkami wyfotoszopowanych „gwiazd” czy modelek. Dziewczynka ukazana w zwiastunie drugiego sezonu mówi:

Ja nie chcę być taka już. Chcę być jak wy.

Czyli jaka? Każdy człowiek jest inny i to właśnie różnorodność jest piękna, a dzieci powinny być uczone szacunku dla inności oraz akceptowania własnego ciała, a nie – dążenia do jakiegokolwiek „ideału”, zwłaszcza na drodze operacji plastycznych.

„Życie bez wstydu” – choć ukazuje wiele wstydliwych, najintymniejszych problemów, mnóstwo łez i emocji (w zamian za które bohaterowie otrzymują „nowy wygląd”) oraz operacje plastyczne i różne inne zabiegi – nie jest jednak najdrastyczniejszym polskim reality show o medycynie estetycznej. W programie tym nie wszystko jest bowiem pokazywane – nigdy nie widać np. wnętrza operowanego człowieka. Inaczej jest w „Sekretach chirurgii”. Trzy sezony tego programu były emitowane na antenie TVN Style w latach 2012-2014. Pierwszy sezon reklamowano opisem:

Szokujący program, który z ostrością skalpela narusza tabu związane z operacjami plastycznymi. To jedyna okazja, żeby śledzić pracę renomowanej kliniki chirurgii dr. Marka Szczyta od kuchni, odkryć sekrety lekarzy i najbardziej intymne tajemnice pacjentów. To wszystko w pierwszym polskim reality show o operacjach plastycznych. Czas na ostre cięcie!”

I rzeczywiście, „cięcie” było ostre. Tak ostre, że w opisie powinny znaleźć się dopiski „Tylko dla widzów o mocnych nerwach” i „Nie oglądać przy jedzeniu”, a zakwalifikowanie tego show do kategorii wiekowej od 12 roku życia to chyba jakiś żart.

W „Sekretach chirurgii” można bowiem zobaczyć pracę lekarzy z kliniki medycyny estetycznej nie tyle „od kuchni”, ile – „od podszewki” każdego pacjenta. Wszystkie operacje przedstawione są w całej okazałości – widzowie śledzą ruchy skalpela, zaglądają do wnętrza ludzkiego ciała, oglądają wkładanie implantów piersi, wycinanie fragmentów żeber i tworzenie z nich małżowiny usznej, wyłamywanie części nosa w celu zmniejszenia go i wiele, wiele innych obrazów, na widok których co wrażliwsi widzowie mogą dostać mdłości lub stracić przytomność.

Widzowie przed telewizorami i komputerami (wszystkie odcinki są dostępne online) oglądają również dzieci, np. dwunastoletnią dziewczynę, z której żebra lekarze tworzą ucho, co twórca opisu programu na stronie internetowej uważa za „czystą magię, majstersztyk, artyzm”. Czy nastolatka podziela lub podzieli w przyszłości ten zachwyt i nie ma nic przeciw temu, że cały świat może oglądać ją w takiej sytuacji? Czy jej rodzice naprawdę nie mieli innego wyjścia i uznali, że udział w programie to jedyna szansa na rekonstrukcję brakującego ucha?

W jednym z odcinków można zobaczyć również chłopca, który także potrzebuje rekonstrukcji małżowiny usznej, a ponadto – operacji żuchwy. Lekarze z kliniki nie operują go jednak, lecz mówią to, co mówili wcześniej inni lekarze – że musi jeszcze poczekać, bo tak małe dzieci nie mogą być poddawane tego rodzaju operacjom. Ale nowa porcja łez bohaterów i wzruszeń widzów – gotowa. I o to chodzi. Aby wzruszających momentów było jeszcze więcej, twórcy „Sekretów chirurgii” zadbali również o ukazywanie dorosłych bohaterów w otoczeniu rodzin. Oprócz dziecięcych pacjentów kliniki widzowie mogą więc oglądać także dzieci występujące jako osoby towarzyszące matkom zmniejszającym nos czy powiększającym piersi. Na przykład synek jednej z pacjentek płacze ze strachu, że mama po operacji nosa nie wybudzi się z narkozy.

Same łzy i rozpacz szybko znudziłyby się widzom, więc w programie nie brakuje emocji innego rodzaju. Widzimy więc m.in. atrakcyjną kobietę powiększającą sobie biust, by móc uprawiać stosunki międzypiersiowe, co wielokrotnie z uśmiechem, bardzo zalotnie podkreśla, również po operacji, w domu, przy swojej małej córeczce. Dziewczynka jest zbyt mała, by rozumieć, czym jest „hiszpan”, i być może w przyszłości nie będzie jej przeszkadzała (upubliczniona) wiedza o upodobaniach seksualnych rodziców. Być może ani ona, ani jej rówieśnicy nie obejrzą tego programu. Czy jednak twórcy „Sekretów chirurgii” i „Życia bez wstydu” mogą zagwarantować, że żadne z dzieci biorących udział w tych programach nie odczuje negatywnych skutków wystawienia na widok publiczny spraw niewątpliwie najintymniejszych?


W kwietniu Rzecznik Praw Dziecka i Rzecznik Praw Pacjenta podjęli decyzję o publikacji jeszcze w tym roku Karty Praw Pacjenta-Dziecka – plakatu, na którym, jak czytamy na stronie RPD,

znajdą się m.in. najważniejsze prawa przysługujące dzieciom-pacjentom, ich rodzicom. Plakat będzie w jasny, czytelny i interesujący sposób informował o prawach dziecka, które korzysta ze świadczeń zdrowotnych, w szczególności o prawie do poszanowania intymności […].

Prawo dziecka, w tym dziecka-pacjenta, do poszanowania intymności i godności, jest gwarantowane przez Konstytucję PR, Konwencję o Prawach Dziecka, Europejską Kartę Praw Dziecka w Szpitalu i Ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. W najbliższym czasie powstanie kolejny dokument przypominający o tym prawie. Pytanie tylko, czy to cokolwiek zmieni? Ile jeszcze sezonów najróżniejszych programów łamiących prawa dziecka (nie tylko w szpitalu) zostanie wyprodukowanych, zanim dziecięce prawo do intymności zacznie być w końcu naprawdę chronione?

Anna Golus

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...