Antyaborcyjna wystawa „Wybierz życie”, umieszczona w Błoniu przez Fundację Pro - Prawo do Życia za zgodą Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, została zdemontowana najpierw przez straż miejską na polecenie władz miasta, a następnie przez policję na podstawie doniesienia wiceburmistrza o „zgorszeniu publicznym” wywoływanym jego zdaniem przez treść banerów.

Antyaborcyjną wystawę „Wybierz życie” umieściła 16 września około 6.30 w Błoniu przy ulicy Grodziskiej Fundacja Pro - Prawo do Życia. Organizator uzyskał pisemne zezwolenie Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Warszawie na umieszczenie od 15 do 29 września trzech banerów w pasie drogowym. Jednak już około godz. 8 wystawa została zdemontowana i złożona nieopodal na trawniku w sposób uniemożliwiający jej oglądanie.

Straż Miejska w Błoniu poinformowała organizatorów, że nastąpiło to na polecenie sekretarza miasta Błonia Przemysława Kubickiego. Organizatorzy o godz. 9 ustawili wystawę z powrotem. Około godz. 10 Straż Miejska poinformowała telefonicznie, że wystawa zostanie ponownie zdemontowana z polecenia sekretarza Kubickiego i jako warunek jej ponownego ustawienia podała przedstawienie burmistrzowi Błonia dokumentu potwierdzającego prawo do zajęcia pasa drogowego.

W odpowiedzi Fundacja Pro - Prawo do Życia zawiadomiła policję o bezprawnym - jej zdaniem - działaniu Straży Miejskiej, prowadzącym do naruszenia prawa do korzystania z przestrzeni publicznej za zgodą Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich. Policja jednak zatrzymała i zdeponowała wystawę, ponieważ wiceburmistrz Błonia Marek Książek złożył zawiadomienie, że - jego zdaniem - treści przedstawione na wystawie wywołują zgorszenie publiczne.

Portal gosc.pl postanowił zapytać wiceburmistrza, na czym polega to „zgorszenie publiczne”. Marek Książek odparł, że to sformułowanie jest nieco niefortunne, ale tematu nie chciał rozwijać. Zapytany jeszcze, czy wie, że procesy w tej samej sprawie zostały już wielokrotnie rozstrzygnięte (odbyło się 9 procesów i wszystkie kończyły się wyrokiem korzystnym dla organizatorów wystawy) i dlaczego w tej sytuacji kolejny raz angażuje organy ścigania, nie chciał odpowiedzieć, tłumacząc się brakiem czasu.

Prawda w oczy kole.

ann/KAI/gosc.pl