Internauta o nicku „Co to ja powiedziałem”, którego można znaleźć na Facebooku oraz Twitterze nie daje odpocząć satelitom rządu Tuska.

Tym razem dostało się zasłużonemu dla władzy Tuska Jackowi Żakowskiemu.

Najwyraźniej publicysta „Polityki”, strojący się w piórka demiurga zapomina, że archiwa, zwłaszcza te internetowe, nie płoną.

Latem ubiegłego roku, gdy światło dzienne ujrzała nagrana rozmowa kandydata PiS w Elblągu Jerzego Wilka, na której słychać kilka mało cenzuralnych słów Żakowski niemal eksplodował:

Zadziwiające jest też to, jaki poziom kulturowy i intelektualny zaprezentował pan Wilk. To jest wstrząsające.

Kolejny cytat:

Nawet nie chodzi o treść, ale o jakość kulturową tej komunikacji, bo ona oddaje też jakość motywacji takiego człowieka w polityce.

I następny:

Myślę, że pozwala (ta rozmowa – przyp. red.) spodziewać się różnych poważniejszych nadużyć, gdyby ten polityk sprawował jakąkolwiek funkcję.

No to teraz na lewą – ulubioną przez red. Żakowskiego nóżkę. Po taśmach z bluzgami polityków Platformy:

Teraz połóżcie sobie worek lodu na głowie rozgrzanej przez bulwersującą estetykę oraz histerycznych polityków i dziennikarzy, by na zimno pomyśleć, o czym jest ta rozmowa.

Następna mądrość:

Gdyby nie infantylny język i idiotyczne plotkarstwo, byłaby to budująca rozmowa polityków poważnie martwiących się o państwo i gospodarkę.

No i trzeci cytat:

Wystarczy odrobina lodu, by przy dobrej wierze „taśmy Wprost” odczytać w proporcjach, na jakie zasługują.

Żakowski trafiony i zatopiony.

Slaw/ facebook.com

facebook.com/ cotojapowiedzialem/
facebook.com/ cotojapowiedzialem/