Piorun zabił 12-latka? Tajemnicza śmierć chłopca wracającego z placu zabaw

Fot. freeimages.com
Fot. freeimages.com

12-letni Janek z Radomia najprawdopodobniej został rażony piorunem. Nastolatek zginął wracając do domu z odległego placu zabaw.

Oficjalna przyczyna zgonu będzie znana dopiero po przeprowadzeniu sekcji zwłok. Według sąsiadów, którzy znali chłopca, mógł on żyć, gdyby huśtawki znajdowały się pod blokiem, a nie na innym odległym osiedlu.

Na miejscu zdarzenia zjawił się patrol policji, została też wezwana karetka pogotowia. Natychmiast zostały podjęte czynności reanimacyjne. Chłopiec jeszcze żył i został odwieziony do szpitala

— informuje echodnia.eu Justyna Leszczyńska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Wiadomo, że przez Radom przeszła burza z piorunami.

Najpierw był gwałtowny deszcz, a potem padał jeszcze taki drobny, no i waliły pioruny. Wtedy usłyszałem, że od pioruna zginął chłopiec

— opowiada jeden z mieszkańców miasta.

12-latek bawił się na placu zabaw z dwiema koleżankami. Dziewczynki wróciły do domu wcześniej. Janek został, gdyż znalazł 10 złotych i postanowił pójść do pobliskiego sklepu.

Codziennie chodziliśmy się bawić na plac zabaw koło przystanku. To daleko, bo przy naszym domu na Mieszka I nie ma takiego placu. Janek chodził z nami. W środę też się bawiliśmy na huśtawkach i gdy już wracałyśmy do domu, to Janek znalazł 10 złotych. Wrócił się do sklepu, bo chciał sobie coś kupić za te znalezione pieniądze, a my poszłyśmy do domu. I on tam zginął

—powiedziały dziewczynki.

MG/echodnia.eu

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych