Ja tzw. śmierć mózgową uważam za ludożerczy szwindel. Zmieniono definicję śmierci, żeby dostosować ją do tych praktyk medycznych - twierdzi w rozmowie z portalem wPolityce.pl / wSumie.pl prof. Bogusław Wolniewicz, filozof i publicysta.

W ostatnich dniach głośno było o 17-letnim Kamilu, którego wbrew woli matki chciano odłączyć od respiratora, a narządy wykorzystać do przeszczepu. Czy według Pana istnieje coś takiego jak śmierć mózgowa, która uzasadniałaby takie postępowanie?

Ja tzw. śmierć mózgową uważam za ludożerczy szwindel. Gdy 50 lat temu pojawiła się sprawa przeszczepów, zaczęło się od przeszczepu serca, to wtedy pojawiła się też kwestia, że to ludzkie mięso, żeby się nadawało się do przeszczepu, musi być świeże i trzeba się do niego jak najszybciej dobrać. Zaczęto kombinować, jak to zrobić, żeby ten moment uznania człowieka za zmarłego przesunąć jak najwcześniej. I wymyślono nową definicję śmierci, bo przedtem definicja śmierci była po prostu taka, że człowiek nie żyje wtedy, kiedy się w nim skończy krążenie krwi. A to z przeszczepowego punktu widzenia, który ja uważam za ludożerczy, było za późno, wtedy ten organ się nie nadaje. I dlatego zmieniono definicję śmierci, żeby dostosować ją do tych praktyk medycznych. Dlatego mój stosunek do całej tej sprawy jest całkowicie negatywny. Podzielam tutaj stanowisko prof. Talara z Poznania.

Cały wywiad z prof. Wolniewiczem na portalu Stefczyk.info

Czytaj także:

Chcą odłączyć 17-latka od respiratora. Rodzina i znajomi protestują

Nie ma czegoś takiego jak „śmierć mózgowa”. 17-letni Kamil może żyć! Trwają protesty w jego obronie

Zmarł 17-letni Kamil, którego wbrew woli matki i bliskich chciano odłączyć od respiratora