Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej o zwolnieniu prof. Chazana: „Atak na wolność lekarzy”

Fot. PAP / Jakub Kamiński
Fot. PAP / Jakub Kamiński

Prof. Bogdan Chazan padł ofiarą nagonki medialnej – ocenił prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL), dr Maciej Hamankiewicz, komentując odwołanie z pracy prof. Bogdana Chazana. Przyznał, że zaskoczyła go decyzja prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz o zwolnieniu z pracy dyrektora stołecznego szpitala Świętej Rodziny. Ocenił też, że odwołanie z pracy prof. Chazana dowodzi chęci ograniczenia wolności lekarzy.

Dr Hamankiewicz podkreślił, że najpierw należałoby ocenić, czy prof. Chazan złamał prawo, zaś decyzję w tej sprawie może podjąć jedynie sąd.

Mamy niewątpliwie przykład nagonki medialnej rozpętanej przez środowiska, które wyraźnie potrzebowały wojny ideologicznej

-– powiedział KAI prezes NRL.

Zdaniem dr. Hamankiewicza w tym wypadku można też mówić o prowokacji, jaką zastosowano wobec prof. Chazana.

Skoro na sąsiedniej ulicy jest profesor, który chętnie i w każdej sytuacji wykonuje aborcję, to zwrócenie się do prof. Chazana wkrótce po opublikowaniu jego deklaracji, iż nie będzie przerywał ciąży, ma charakter nagonki będącej elementem wojny ideologicznej

-– ocenił rozmówca KAI.

Zwrócił też uwagę na znaczące sukcesy zawodowe prof. Chazana. Zdaniem lekarza, na szpital św. Rodziny nałożono kolejną karę. Poprzednio była to sankcja finansowa w wysokości 70 tys. zł., zaś teraz pacjentki szpitala pozbawia się opieki wybitnego specjalisty.

Profesor Chazan jest wyśmienitej klasy specjalistą, człowiekiem, który uratował dotychczas wiele istnień ludzkich, człowiekiem, któremu polska ginekologia i polskie położnictwo zawdzięczają bardzo wiele

-– zaznaczył dr Hamankiewicz.

Zdaniem prezesa NRL odwołanie z pracy prof. Chazana jest oczywisty i dowodzi chęci ograniczenia wolności lekarzy.

Przed laty ktoś usiłował zastraszyć lekarzy mówiąc, że odeśle nas wszystkich w kamasze. Teraz wydaje się, że celem całego zamieszania i zwolnienia prof. Chazana jest zastraszenie lekarzy, by lekarz był urzędnikiem państwowym, który bezwolnie wykonuje polecenia administratorów

-– stwierdził dr Hamankiewicz. Ocenił też, że jest to „bardzo zły sygnał dla polskich pacjentek na nadchodzące lata”.

Przypomnijmy, że NRL już w marcu br. złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie przepisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, które dotyczą klauzuli sumienia. Chodzi o zapis mówiący o tym, że lekarz, który powołując się na klauzulę sumienia, odmawia dokonania aborcji, ma obowiązek wskazać ciężarnej kobiecie „realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej (…)”.

Uzasadniając złożenie wniosku do TK, prezes Hamankiewicz wskazywał na dużą wagę problemu.

We wniosku wywodzimy, że przepisy ustawy w sposób niekonstytucyjny ograniczają wolność sumienia

-– mówił prezes NRL. W czerwcu wniosek został oficjalnie przyjęty do rozpatrzenia, o czym Trybunał Konstytucyjny poinformował wnioskodawcę.

Nie wiadomo, kiedy Trybunał rozpatrzy wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej, jednak orzeczenia nie należy spodziewać się zbyt szybko.

Średni czas jaki upływa od złożenia wniosku do wydania orzeczenia to 19 miesięcy

-– zaznaczyła Grażyna Leśniak z Biura Prasowego TK.

Na konferencję Hanny Gronkiewicz-Waltz zareagował pełnomocnik dr. Chazana mec. Jerzy Kwaśniewski z Instytutu Ordo Iuris:

Profesor jest zaskoczony wyrokiem ogłoszonym w mediach, prawo domniemanej niewinności zostało naruszone, to decyzja polityczna

— powiedział. Zwrócił też uwagę, że żadne z postępowań administracyjnych w szpitalu, mających wyjaśnić sprawę, nie zostało jeszcze ukończone, wbrew informacjom rozpowszechnianym przez ministra zdrowia, rzecznika praw pacjenta czy prezydent Warszawy. Każde z postępowań administracyjnych, zgodnie z zasadą wysłuchania obu stron, musi uwzględnić zgłoszone uwagi lub zastrzeżenia osoby lub podmiotu, którego dotyczy. W tej konkretnej sytuacji szpital jeszcze nie miał możliwości zajęcia stanowiska.

Mamy bardzo istotne uwagi co do przebiegu i wyniku tej kontroli

— mówił prawnik. Zwrócił uwagę na istotne sprzeczności w wynikach kontroli Ministerstwa Zdrowia, NFZ i Urzędu Miasta. Minister Zdrowia i NFZ nie mają zastrzeżeń co do tego, że prof. Chazan opiniował przypadek tej pacjentki, z kolei UM uważa, że konsultowanie tego przypadku medycznego nie leżało w gestii profesora. MZ i NFZ stwierdzają, że naruszył on swoje obowiązki poprzez powoływanie się na klauzulę sumienia, zaś władze miasta powołują się na fakt, że zostały popełnione błędy w dokumentacji medycznej.

Tę sprzeczność trzeba wyjaśnić w toku dalszego postępowania, które nie zostało zakończone. Zaś ferowanie jakichkolwiek wyroków przez władzę wykonawczą, w tym Urząd Miasta, jest naruszeniem prawa do obrony i domniemania niewinności

— podkreślił mec. Kwaśniewski.

Jego zdaniem, ogłoszona dziś decyzja jest deklaracją polityczną i zapowiedział jej zaskarżenie w ustawowo przewidzianym terminie.

Uważam, że nie ma przesłanek prawnych do dyscyplinarnego zwolnienia prof. Chazana, dyscyplinarnego zerwania stosunku pracy

— przekonywał. Ostatecznie oceni to sąd, który skontroluje tę decyzję i jeśli były przesłanki do zwolnienia dyrektora Szpitala Świętej Rodziny, przyzna rację pani prezydent.

W ocenie prawnika w ostatnich dniach doszło do licznych praw konstytucyjnych profesora - jego prawa do obrony, prawa do udziału w tych postępowaniach. Jasno wynikało z nich, że postępowania te mogły zmierzać w sposób skoordynowany do zakończenia stosunku pracy.

Co do przedwczesnego formułowania ocen prawnik przypomniał, że kilka lat temu minister sprawiedliwości także ferował wyroki wobec jednego z lekarzy. Skończyło się to wyrokiem Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który zasądził odszkodowanie od państwa polskiego za naruszenie domniemania niewinności. A ta sprawa jest zbieżna z tamtą sytuacją - stwierdził prawnik.

Mec. Kwaśniewski odniósł się też do zlecenia dodatkowych badań pacjentce. Przypomniał, że zasady etyki lekarza nakazują sprawowanie opieki zarówno nad matką, jak i dzieckiem, także nienarodzonym.

W tym przypadku lekarz ma dwóch pacjentów - matkę i dziecko. Diagnostyka wobec dziecka musi być prowadzona tak długo, jak dziecko żyje. Celem diagnostyki nie jest stwierdzenie przesłanek aborcyjnych, jej celem jest również udzielenie pomocy, w tym pomocy dziecku umierającemu po urodzeniu, jeżeli matka nie podejmie decyzji o zakończeniu ciąży. Stąd zlecenie diagnostyki nie może być rozumiane jako naruszenie praw pacjenta

— podkreślił pełnomocnik prof. Bogdana Chazana.

KAI, znp

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...