Gdzie będzie Pani oszczędzała na emeryturę: w OFE czy tylko w ZUS?

Moje pokolenie nie będzie miało żadnej emerytury. Wobec grożącej nam zapaści demograficznej a co za tym idzie także gospodarczej, żadne OFE nas nie uratuje. Ludzie urodzeni w czasach wyżu demograficznego lat 70’ i 80’, będą ofiarami obecnego systemu. Jesteśmy ponad miarę obciążeni podatkami i parapodatkami, musimy utrzymywać pokolenie naszych dziadków i za chwilę naszych rodziców, którzy mają jeszcze dość wysokie emerytury. Jednocześnie państwo przez brak polityki prorodzinnej utrudnia nam posiadanie dzieci, które mogłyby utrzymywać nas na starość. Tak więc gdy słyszę premiera, który chce ozusować umowy zlecenie, to nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo to nie troska, ale dodatkowe opodatkowanie ludzi, którzy i tak nie będą mieli emerytur. Tusk może grać dobrego wujka i martwić się, że nie odkładamy na emeryturę, ale za 30 lat, gdy przyjdzie do wypłaty, nie on będzie się wywiązywał z tego zobowiązania. Dziwię się też związkom zawodowym, które walczą z tzw. śmieciówkami. Przecież to oznacza, że młode rodziny będą miały mniej pieniędzy na bieżące potrzeby, po to, żeby rząd miał z czego płacić dzisiejszym emerytom.

Nie wierzy Pani w ZUS?

Raczej w matematykę. Jeśli rzesza emerytów, którzy nie pracują rośnie, a liczba rodzących się dzieci, które za kilkadziesiąt lat będą musiały utrzymywać seniorów, maleje, to wiara w emeryturę graniczy z głupotą. Gospodarka bez młodych będzie się kurczyć, a dziura w ZUS - rosnąć. Podwyższenie wieku emerytalnego oznacza większe bezrobocie wśród młodych, którzy masowo uciekają z Polski, tam płacą podatki i co najgorsze: tam rodzą dzieci. ZUS już pada. Młode matki albo bezpardonowo pozbawiane są zasiłku macierzyńskiego, albo z noworodkiem na ręku czekają dwa miesiące na należne im pieniądze z ubezpieczenia. Żeby było zabawniej ZUS inwestuje pieniądze w reklamę. A na stronie tego zakładu można sobie dla rozrywki porozmawiać z wirtualną panią Moniką.

Oszczędzacie z mężem na emeryturę?

Nie znam rodziny wielodzietnej, która miałaby z czego odkładać na starość. Z naszych obserwacji wynika, że rodziny wielodzietne w Polsce generalnie żyją w długach. Pożyczają często na zupełnie podstawowe potrzeby. I nie mówię o rodzinach patologicznych, ale ludziach wykształconych, którzy inwestują w edukację swoich dzieci, są lekarzami, informatykami. Nasze państwo ma jeden z najwyższych podatków od życia, jakim jest Vat. Ta danina najbardziej uderza w ubogich, którzy całe swoje dochody muszą przeznaczyć na bieżącą konsumpcję. A rodziny wielodzietne płacą najwyższy VAT, bo kupują najwięcej jedzenia, ubrań, butów, a nie są firmami więc nie mogą go odliczać. Dla przykładu: rodzina z 7 dzieci musi kupić około 25 litrów mleka tygodniowo. Parze bez dzieci wystarczyłby pewnie litr.

Możecie zaoszczędzić na odpisach podatkowych

Z odpisów podatkowych na większą liczbę dzieci w pełnym wymiarze korzysta tylko kilka procent najzamożniejszych rodzin. Byłoby inaczej, gdyby odliczyć można było parapodatek jakim jest składka do ZUS. Państwo opowiada o polityce prorodzinnej, ale realnie rzecz biorąc niewiele się dzieje. Mamy jeden z najniższych wskaźników urodzeń w Europie i najniższy procent PKB przekazywany na politykę prorodzinną. Posiadanie dzieci jest dziś z perspektywy ekonomicznej zupełnie „nieopłacalne”. Młodzi ludzie boją się mieć w Polsce dzieci. Dla porównania: Polki na Wyspach Brytyjskich rodzą średnio 2,3 dziecka. Czyli budujemy kapitał społeczny dla innych narodów. Co ciekawe o wsparciu młodych rodziców pomyślały już państwa o wiele uboższe od nas takie jak Ukraina czy Rosja. Demograficzny impas zaczęły też przełamywać Węgry.

Ale jako matka siedmiorga dzieci ma Pani przekonanie, że nigdy nie zostanie sama. To chyba daje jakieś poczucie bezpieczeństwa, komfortu?

Z jednej strony tak, ale nikt nie chce przecież być zależnym od innych. W Wielkiej Brytanii matka 7 dzieci żyje jak królowa i o emeryturę nie musi się martwić. W Polsce rodziny wielodzietne, wbrew PR-owskim zapowiedziom rządu, pozostawione są samym sobie. Dobrze to widać na przykładzie programu „rodzina na swoim”, który dotyczył tylko mieszkań do 75 metrów, a dziś skierowany jest do singli. Gdy przychodzi do wyborów głos emeryta liczy się tak samo jak głos ojca rodziny. A zdobycie tego drugiego jest o wiele kosztowniejsze, bo wymaga inwestycji w żłobki, przedszkola, szkoły itd. Rodziny wielodzietne nie myślą o emeryturze, bo w codziennej „walce o przetrwanie” to nie jest ich najważniejszy problem.

Czego Pani oczekuje od polityków, ekonomistów, instytucji?

Po wieloletnich doświadczeniach z reformą edukacji, mam ochotę powiedzie: żeby zostawili nas w spokoju. Problemem w naszym kraju nie jest tylko brak mądrej polityki prorodzinnej, ale chyba przede wszystkim brak szacunku dla rodziców. Ostatnie wypowiedzi pani Rzecznik Praw Obywatelskich, która w odpowiedzi na interwencję naszej Fundacji stwierdziła, że „możemy wychowywać dzieci po szkole i w weekendy” jest na to najlepszym przykładem. Z jednej strony rząd kompletnie nie liczy się z rodzicami, sejm odrzuca wniosek miliona obywateli w sprawie referendum, a dziś odebrałam z ministerstwa zaproszenie na konferencję: „Rodzice kapitałem społecznym nowoczesnej szkoły”. Tego rodzaju kpiny są u nas na porządku dziennym. Najpierw minister edukacji uroczyście ogłasza, że zwiększa środki na program „wyprawka szkolna” a potem okazuje się, że i tak prawie nikt nie może z niego skorzystać. Progi dochodowe uprawniające do tego programu są tak niskie, że dotyczą rodzin, które już dawno musiałyby zrezygnować z jedzenia.

Ktoś powinien pomóc w oszczędzaniu na emeryturę rodzinom wielodzietnym?

Dziś bardziej martwię się w jakim świecie będą żyły moje dzieci. Jeśli nasz rząd natychmiast nie podejmie działań, aby zachęcić młodych ludzi do rodzenia dzieci, czeka je bardzo smutny scenariusz. Polska będzie krajem biednych, starych ludzi. Młode pokolenie nie będzie już w stanie odrobić demograficznych strat, wobec obciążenia armią emerytów. Wyobraża sobie pani jak będą za kilkadziesiąt lat wyglądały te budowane na potęgę centra handlowe? Zamiast butików dla nastolatek będą tam sklepy dla seniorów „wszystko po 2 zł”.

Rozmawiała Ewa Wesołowska