Ksiądz Adam Boniecki w najnowszym numerze Tygodnika Powszechnego uspokaja po decyzji rządu o skierowaniu do ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Bierze w obronę ten dokument, choć argumenty, jakie przytacza w swoim tekście - stanowisko polskiego Kościoła, obszerną wypowiedź Abp Hozera czy cytaty z Konwencji, powinny raczej powodować alarm wobec tego dokumentu i zamiaru jego wprowadzenia w nasze życie społeczne.

Tak się jednak nie dzieje, a dlaczego nie wiadomi. Czy Ks. Boniecki tak przejął się tytułem, który mówiąc o przeciwdziałaniu przemocy, jest bliski każdemu, czy tym, że sygnuje go Rada Europy? Nie podaje argumentów za jego przyjęciem poza ogólnikowym stwierdzeniem, że

plaga przemocy występuje także w Polsce, a mimo istniejących ustaw możliwości ingerowania w te sytuacje są ograniczone z powodu zastraszenia czy życiowej (finansowej) bezradności ofiar przemocy.

Tymczasem Konwencja nie dodaje nowych instrumentów przeciwdziałania przemocy, a polskie ustawodawstwo zaangażowało już w przeciwdziałanie przemocy setki tysięcy osób (wszystkich nauczycieli, pracowników pomocy społecznej, policjantów, kuratorów sądowych, pracowników poradni przeciwalkoholowych i.t.d.) i jest już poważnie przeregulowane. Za przejaw przemocy wymagający założenia Niebieskiej Karty, uznaje nawet „krytykowanie” członka rodziny czy „ograniczanie kontaktów” dziecka, co zresztą narusza prawa rodzicielskie.

Kilka lat temu, gdy nowelizowana była ustawa o przeciwdziałaniu przemocy, rząd twierdził, że zawiera rozwiązania optymalne. Po co zatem Konwencja, nowa struktura jaka będzie potrzebna do jej realizacji, ponoszenie kosztów jej wprowadzenia w życie i funkcjonowania, nadzór międzynarodowego organu do jej przestrzegania, który będzie ingerował w nasze wartości, w tym w życie rodzinne?

**W konwencji nie chodzi o eliminację przemocy, ale o zmianę kulturową, która zmarginalizuje małżeństwo, rodzinę, tradycję, ograniczy wpływ rodziców na wychowanie dzieci. Polecam Ks. Bonieckiemu choćby dwa artykuły z tej Konwencji, które nie powinny uspokajać, bo świadczą o inżynierii społecznej, jakiej mamy zostać poddani.

Art 12.1 Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorach zachowań kobiet i mężczyzn, w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn.

Art. 14.1 Strony podejmują w stosownych przypadkach, działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych, dotyczących równouprawnienia kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról przypisanych płciom…” ( podkreślenia autora).

Dodać należy, że Konwencja nie definiuje co uważa za stereotyp. Określenie tego będzie zadaniem międzynarodowego organu (GREVIO) powołanego do jej przestrzegania.

Antoni Szymański