W Parczewie (Lubelskie) odbyła się dziś uroczystość nadania rondu imienia śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. O życiu i działalności swojego brata, zmarłego tragicznie w Katastrofie Smoleńskiej, opowiedział krótko prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Można powiedzieć, że jeśli dziś w Polsce mamy taki bieg historii, jaki mamy, to w wielkiej mierze jest to wynik jego działania. Dziś jesteśmy w trudnym momencie tego biegu, tej historii. Ale wierzymy, że to, co choćby tu dzisiaj w Parczewie się dzieje, przyczyni się do tej kolejnej zmiany, do zwycięstwa tych wszystkich, którzy chcą suwerennej, sprawiedliwej Polski” - podkreślił lider największej partii opozycyjnej. Jarosławowi Kaczyńskiemu towarzyszyli dziś w Parczewie m.in. senator Grzegorz Bierecki i poseł Monika Pawłowska.
Decyzję o nadaniu rondu w Parczewie imienia śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego podjęła wcześniej rada miejska.
To uhonorowanie człowieka, którego biografia jest świadectwem konsekwentnej pracy na rzecz niepodległej, sprawiedliwej i suwerennej Polski
— uzasadnili radni.
„Do końca życia pozostał człowiekiem Solidarności”
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas przemówienia stwierdził, że rondo imienia jego brata – poza pomnikami i tablicami - będzie jednym z aktów pamięci o Lechu Kaczyńskim. Jak wskazał, tragicznie zmarły prezydent Polski prowadził politykę inną niż jego poprzednicy, tzn. odrzucił przekonanie – jak wyjaśnił szef PiS - że Polska nowoczesna, współczesna to powinna być Polska oderwana od przeszłości, tradycji, patriotyzmu.
To dla mnie moment bardzo wzruszający. Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za tę uchwałę z listopada, ale też za to, że została wykonana i dzisiaj mamy już to rondo otwarte, poświęcone. Że ono będzie jednym z aktów pamięci o moim świętej pamięci bracie. To bardzo ważne, żeby ta pamięć była podtrzymywana
— rozpoczął swoje wystąpienie lider PiS.
Mój brat, Lech Kaczyński, prezydent Rzeczpospolitej, miał, mimo zbyt krótkiego życia, długą drogę polityczną. Zaczął, jak wielu innych z jego pokolenia, jego rocznika, wtedy najmłodszego na uniwersytetach, od wydarzeń marcowych 1968 r. Później przyszła opozycja lat 70. i jeśli chodzi o niego, to była opozycja w Gdańsku czy w ogóle w Trójmieście, ale i w Sopocie. Tam mieszkał i działał, najpierw w tzw. biurze interwencyjnym KOR, a później – i to była najważniejsza i najbardziej brzemienna część tej działalności – działał w Wolnych Związkach Zawodowych. Później przyszła „Solidarność” w tym okresie od 31 sierpnia do 13 grudnia 1981 r. Do marca ‘81 roku był członkiem nieformalnych władz „Solidarności”. Był zresztą człowiekiem, który odegrał bardzo dużą rolę w tym samym momencie, 17 września 1980 roku, żeby Solidarność jako jeden związek w całym kraju powstała. Był współprzewodniczącym tego ówczesnego spotkania działaczy z całego kraju, a przede wszystkim zakulisowo odegrał tam rolę tego, który doprowadził do zgody Lecha Wałęsy, zgody tych głównych doradców, na to, żeby ten akt nastąpił
— wspominał.
Później jego losy były różne. Służba Bezpieczeństwa - mamy to w dokumentach IPN - chwaliła się tym, że w marcu ‘81 r. zdołała go jakimiś operacyjnymi działaniami wyeliminować z kierownictwa, ale w dalszym ciągu jednak pracował w „Solidarności”. Później stan wojenny, internowanie. Po internowaniu z jednej strony ścisła współpraca z Lechem Wałęsą, która doprowadziła w pewnym momencie w 1988 roku do decyzji Lecha Wałęsy, że zostanie jego zastępcą w „Solidarności”, ale także aktywność w tym podziemiu, to znaczy tymczasowej komisji koordynacyjnej, później jeszcze przed 1989 rokiem w KKW, Krajowej Komisji Wykonawczej, a później już oficjalnie jako wiceprzewodniczącego związku. Ale to była tylko część jego działalności, choć do końca swojego życia pozostał człowiekiem „Solidarności”, jak powiedział na jego pogrzebie Janusz Śniadek, ówczesny przewodniczący tego związku
— mówił Jarosław Kaczyński.
Od NIK do prezydentury
W dalszej części wystąpienia nakreślił karierę polityczną Lecha Kaczyńskiego po 1989 r.
W 1989 roku został senatorem, a później został szefem Najwyższej Izby Kontroli i doprowadził tę instytucję, jeszcze wtedy całkowicie właściwie komunistyczną, do generalnej zmiany i bardzo dużego podniesienia jej autorytetu społecznego. Można powiedzieć, że ponownie ją uruchomił. Później była przerwa w działalności politycznej. Do władzy znów wrócili komuniści, już jako SLD. Kiedy przestał być szefem NIK, został profesorem Uniwersytetu Gdańskiego. Później wrócił do tej polityki, po niespełna czterech latach, już jako minister sprawiedliwości
— mówił Kaczyński.
W dziedzinie walki z przestępczością zdołał odnieść duże sukcesy. Po prostu przywrócił w Polsce pewien porządek i to otworzyło mu drogę do ponownego poselstwa, ale także drogę do tego, żeby zostać prezydentem Warszawy, prezydentem Warszawy w pierwszych wyborach powszechnych, wprowadzonych właśnie w 2002 roku w samorządach
— powiedział prezes PiS.
Później został prezydentem Rzeczypospolitej i prowadził politykę inną niż ta, która była prowadzona poprzednio. To znaczy: odrzucił przekonanie, że Polska nowoczesna, Polska współczesna powinna być oderwana od przeszłości, od tradycji, od patriotyzmu, od tradycji patriotycznej. Jednocześnie odrzucił przekonanie, że jesteśmy tylko państwem, które musi prosić o różne rzeczy. Uznał, że możemy na wschodzie prowadzić politykę bardzo czynną, ale walczyć także twardo o nasze interesy w Unii Europejskiej, w której wtedy już byliśmy
— dodał.
Polityka wschodnia Lecha Kaczyńskiego
I ta polityka przynosiła naprawdę dobre rezultaty, to wielkie przedsięwzięcie zmierzające do tego, by kraje, które kiedyś były częścią Związku Radzieckiego, mogły swoje bogactwa, przede wszystkim ropę i gaz sprzedawać nie poprzez Rosję, ale bezpośrednio. (…) Przypomnę też atak na Gruzję, 2008 rok i - z inicjatywy mojego brata - podróż kilku prezydentów i jednego premiera z Polski i krajów bałtyckich do Tbilisi. A przede wszystkim rozmowę między Lechem Kaczyńskim a ówczesnym prezydentem Stanów Zjednoczonych, Bushem, po której Bush złożył bardzo ważne oświadczenie, które zatrzymało wojska rosyjskie, które właściwie wchodziły już do Tbilisi. To był ważny moment, w Gruzji do dziś bardzo, ale to bardzo mocno pamiętany
— wskazał.
Ale i ta polityka odnosząca się do handlu gazem i ropą, samodzielność, przypominanie zarówno tej dalszej przeszłości patriotycznej, jak i „Solidarności”, która już wtedy bywała spychana na margines, wszystko w różnych miejscach na tym świecie, przede wszystkim na wschodzie, w Moskwie bardzo się nie podobało. Ja jestem głęboko przekonany, że to była przyczyna jego śmierci, śmierci jego małżonki Marii - jak to się w domu mówiło: Marylki - i 94 innych osób, w tym wielu bliskich współpracowników i przyjaciół mojego brata, ale także wielu tych, którzy tam polecieli po prostu dlatego, że taki mieli obowiązek służbowy. To też byli ludzie, którzy, lecąc tam służyli ojczyźnie. I tam zginął. Sprawa tej śmierci jest do dziś niewyjaśniona. Twierdzenie, że nie było tam zamachu, to jest twierdzenie, które nie ma żadnych podstaw wszelkiego rodzaju przyczyny o których tu bardzo krótko wspomniałem jak i wszelkiego rodzaju dane odnoszące się do samego wydarzenia wskazują na to że został on i wszyscy inni którzy tam zginęli, zamordowany
— zaznaczył.
Jarosław Kaczyński wskazał, że życie jego brata było życiem owocnym dla Polski i tych, którym śp. Lech Kaczyński, jako specjalista od prawa pracy, starał się służyć przez całe lata.
Owocne także w tej bardzo znaczącej i ciągle trwającej przemianie polskiej świadomości
— podkreślił.
To wielki skrót, co tutaj o nim powiedziałem. Ale ten skrót, choć pokazuje tylko część jego działalności, to pokazuje rzeczy najważniejsze. Odegrał w Polsce w dziejach naszego narodu naprawdę niezwykłą rolę. Przyczynił się do powstania Prawa i Sprawiedliwości tak jak przedtem do Porozumienia Centrum, i to przyczynił się w sposób decydujący. I można powiedzieć, że jeśli dziś w Polsce mamy taki bieg historii, jaki mamy, to w wielkiej mierze jest to wynik jego działania. Dziś jesteśmy w trudnym momencie tego biegu, tej historii. Ale wierzymy, że to, co choćby tu dzisiaj w Parczewie się dzieje, przyczyni się do tej kolejnej zmiany, do zwycięstwa tych wszystkich, którzy chcą suwerennej, sprawiedliwej Polski, takiej, gdzie nie będzie sytuacji, w której władza jest silna wobec słabych, a słaba wobec silnych, gdzie podporządkowujemy się innym, gdzie nasze interesy, nasze sprawy są dla rządzących na drugim albo w ogóle dalekim miejscu. Przyjdzie taka Polska i sądzę, że wielu wtedy pomyśli o tym, że jednym z jej bardzo ważnych twórców był właśnie Lech Kaczyński
— zakończył wystąpienie prezes PiS.
Uchwała rady miejskiej
W listopadzie 2025 r. radni miejscy Parczewa podjęli uchwałę w sprawie nadania nazwy rondu przy zbiegu ulic: Aleje Jana Pawła II, Aleje Zwycięstwa i ulicy Szkolnej. Za było ośmiu radnych, przeciw opowiedziało się sześć osób.
Wybór Lecha Kaczyńskiego na patrona ulicy – jak podano w uzasadnieniu uchwały – jest formą „uhonorowania męża stanu, prawnika oraz Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, którego życiorys jest nierozerwalnie związany z walką o wolną Polskę oraz budową jej instytucji po 1989 roku”.
Dodano, że w powiecie parczewskim nie ma żadnego miejsca upamiętniającego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zatem nadanie dla ronda imienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego będzie „należytym i potrzebnym uhonorowaniem człowieka, którego biografia jest świadectwem konsekwentnej pracy na rzecz niepodległej, sprawiedliwej i suwerennej Polski”.
PAP/wPolsce24/oprac. Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/smolensk/758913-nowe-miejsce-upamietniajace-sp-lecha-kaczynskiego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.