Polityczne tło katastrofy smoleńskiej z każdym rokiem staje się coraz bardziej oczywiste. Zwijanie państwa za rządów Donalda Tuska dobitnie wpisuje się w ten kontekst. Wczorajszy zamach na Trybunał Konstytucyjny i agresywna próba wyeliminowania prezydenta Karola Nawrockiego są kontynuacją tych samych wrogich działań, które Tusk rozpętał przeciwko śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Człowiek, który odpowiada za oddanie śledztwa Rosjanom, za tchórzliwą uległość Putinowi, za powielanie ich haniebnych kłamstw, za milczącą zgodę na bezczeszczenie ciał ofiar i trwającą do dziś nagonkę, wrócił do władzy i kontynuuje dzieło zniszczenia państwa. Nie stać go nawet na symboliczne oddanie hołdu ofiarom narodowej tragedii.
Donald Tusk oddałby wszystko, by wymazać zbiorową pamięć. Oskarżając PiS o rzekomą prorosyjskość, próbuje odwrócić uwagę od swojej haniebnej relacji z Władymirem Putinem, od przechadzki po sopockim molo, na której ponoć rozmawiali o rozdzieleniu wizyt prezydenta i premiera na uroczystościach w Katyniu, od ściskania się z rosyjskim zbrodniarzem nad ciałem śp. prezydenta Kaczyńskiego w Smoleńsku. Tamte zdarzenia pozostają w ścisłym związku ze wszystkim, co dzieje się dzisiaj. Na stanowiska wrócili ci, którzy powinni z polityki na zawsze zniknąć. Im bardziej skompromitowani, tym bardziej zuchwale i bezczelnie niszczą polski ład prawny.
Tusk oddał wszystko Putinowi
Śmierć polskiego prezydenta, Pierwszej Damy oraz najwyższych urzędników i dowódców wojskowych NATO w katastrofie lotniczej na terenie Rosji była ciosem paraliżującym Polskę na wielu poziomach. Bezdyskusyjnym zadaniem rządu było uruchomienie najwyższych stanów alarmowych, dążenie do rzetelnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy i zachowania wszelkiej ostrożności wobec Rosji. Donald Tusk oddał śledztwo Rosjanom. Zgodził się na wszystkie warunki, nie zadbał o zabezpieczenie wraku tupolewa, nie zadbał nawet o zabezpieczenie ciał ofiar, ani ich rzeczy – w tym telefonów i komputerów – które znalazły się w rękach Rosjan. Po 16 latach od katastrofy, po wieloletnich wojennych zbrodniach Putina, nie mamy wątpliwości jak daleko może posunąć się Rosja. Śp. Prezydent Lech Kaczyński wiedział o tym od dawna i dlatego był oczywistym wrogiem Putina. Ktokolwiek śledził liczne badania ekspertów, nie ma wątpliwości, że nad Smoleńskiem doszło do zamachu. A jednak stwierdzenie to jest w państwie Tuska zakazane i wręcz wyśmiewane.
Smoleńskie kłamstwa
Zdjęcia z tamtych wydarzeń nadal budzą grozę. Zwłaszcza żółwiki Donalda Tuska przybijane z Władimirem Putinem w kilka chwil po katastrofie smoleńskiej. Równie mroczny jest widok Ewy Kopacz pozującej z rozbawionymi Rosjanami do zdjęć w prosektorium. Trudno wymazać z pamięci także pęd Bronisława Komorowskiego do objęcia funkcji głowy państwa. W tym pośpiechu nie czekał nawet na oficjalne potwierdzenie śmierci. Ten wątek nabiera w kontekście ostatnich wydarzeń szczególnego znaczenia. Ośmielony przez Tuska Czarzasty już teraz siłą próbuje przejąć kompetencje prezydenta, czego kulminację widzieliśmy wczoraj w Sejmie, podczas absurdalnego teatrzyku składania ślubowania sędziów TK przez sprowadzonym z miasta notariuszem.
Kłamstwo smoleńskie stało się dla Donalda Tuska gwarantem dalszych działań politycznych. Człowiek, który porzucił wyjaśnienie największej współczesnej katastrofy (od początku noszącej znamiona zamachu) i tchórzliwie przyjmujący decyzje Kremla, jest u władzy wyjątkowo pożyteczny dla zewnętrznych interesów. Łatwo go skłonić do dowolnych działań. Nic dziwnego, że kłamstwo i obca propaganda coraz bardziej dominują naszą przestrzeń społeczno-polityczną.
Tradycja siłowych przejęć
Sposób, w jaki ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, wszedł w rolę głowy państwa, mówi wszystko o sposobie działania Platformy Obywatelskiej. W kilka godzin po katastrofie wyrecytował zimno orędzie żałobne, pospiesznie wkraczając do pałacu prezydenckiego, nie czekając na pisemne potwierdzenie faktu śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego. Jedną z jego pierwszych decyzji było usunięcie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia, mające zakończyć modlitewne spotkania ludzi oczekujących rzetelnego śledztwa. Błyskawicznie zdecydował także o nominowaniu Marka Belki na prezesa NBP, który został nim jeszcze przed wyborami prezydenckimi. Pierwsze, czego dokonał, to podpisanie umowy z MFW, która kosztowała nas 60 milionów euro rocznie. Warto pamiętać, że mimo licznych nacisków, nie godził się na to jego poprzednik – Sławomir Skrzypek, który zginął w Smoleńsku. Analogie nasuwają się same.
Rozpoczęta wówczas tradycja siłowych przejęć realizowana jest dziś . Rząd Donalda Tuska zawłaszcza kolejne instytucje pomimo braku podstawy prawnej, a nawet z jej głębokim naruszeniem. Odkąd funkcję marszałka Sejmu przejął Włodzimierz Czarzasty, można spodziewać się absolutnie wszystkiego. Nigdy nie przeszedł weryfikacji służb, nie ma poświadczenia bezpieczeństwa, a z urzędu posiada dostęp do największych tajemnic państwowych. Skoro więc podejmowane przez niego działania służą trwałej destabilizacji państwa, kluczowe pytania narzucają się w sposób oczywisty.
Czytaj także
Na wiele sposobów można pozbawiać państwo niepodległości. Sytuacją wymarzoną przez wroga jest utrzymanie układu politycznej sterowności. Wraca więc przywoływane tyle razy pytanie śp. premiera Olszewskiego: Czyja będzie Polska? Każde kolejne działanie Donalda Tuska i jego rządu rozwiewa złudzenia o utrzymaniu suwerenności. Co jeszcze musi się stać, żebyśmy zdołali oprzytomnieć?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/smolensk/757673-smolensk-tusk-i-czarzasty-kolejne-proby-przejecia-panstwa
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.