W otaczającym nas świecie pełnym zamętu, kłamstwa, intryg i walki o wpływy, wielkie pieniądze, władzę warto wrócić do niedawnej Ewangelii Wielkanocnej:
„A oto Jezus stanął przed niewiastami i rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego”. (Mt 28, 8-15)
10 kwietnia, rocznica narodowej tragedii pod Smoleńskiem.
Kiedy dowiemy się prawdy, czy będziemy musieli czekać tak długo jak ze zbrodnią Katyńską, która jest do dzisiaj nieprawdziwie komentowana przez wrogów narodu polskiego?
10 kwietnia 2010 roku zginęli najważniejsi przedstawiciele Państwa Polskiego, zginęli w drodze do Katynia, do grobów tych, którzy stanowili elitę wolnej i niepodległej II Rzeczpospolitej, którzy z honorem walczyli do końca w 1939 roku z dwoma wrogami, z zachodu i wschodu i zostali skrytobójczo zdradziecko zamordowani.
Niemiecki nazizm i sowiecki komunizm zostawiły po sobie trudne dziedzictwo – zbrodni, zakłamania, dziesiątków lat fałszowania historii.
10 kwietnia 2010r wydarzyła się tragedia niepojęta, trudna do ogarnięcia ludzkim umysłem. Zginęli wszyscy, którzy pojechali z prezydentem Polski Lechem Kaczyńskim do Katynia, oddać hołd polskim przedwojennym oficerom, zamordowanym z nienawiści do Polski.
Zginął też prezes Instytutu Pamięci Narodowej, prof. dr hab. Janusz Kurtyka.
„Instytut Pamięci Narodowej to ocalanie, gromadzenie i udostępnianie dokumentów wytworzonych przez organa bezpieczeństwa w latach 1939-1989, działalność edukacyjna, ściganie zbrodni nazistowskich i komunistycznych, zbrodni nie ulegających przedawnieniu, prowadzenie śledztw, weryfikacja oświadczeń lustracyjnych. To wszystko jest konieczne, jak operacja ratująca życie pacjenta – życie narodu polskiego”.
Tu należy przypomnieć znamienne słowa Zbigniewa Herberta z początku lat 90-tych:
„Musimy zagwarantować sobie jako naród prawo do prawdy o przeszłości tych, którzy sięgają po najwyższą władze w Polsce, bo tylko wtedy Polska nie przepadnie.”
29 grudnia 2005r. złożył przysięgę prezes IPNu dr. hab. Janusz Kurtyka. Zaczęła się wielka ofensywa, ciężka praca, walka z czasem, aby jak najwięcej ocalić, przejąć dokumentów, opracować, zabezpieczyć i przygotować do jak najszerszego udostępniania społeczeństwu. Ocalić od zniszczenia. Wyjść do ludzi, publikować, organizować wystawy, spotkania, udostępniać naukowcom, dziennikarzom – przywracać od początku prawdę o wydarzeniach, procesach, ludziach – prawdę o Ojczyźnie. I nawet, gdyby nie wiem jak to patetycznie brzmiało, a niektórym wydawałoby się „niepotrzebnym babraniem w odkreślonej grubą kreską przeszłości”, to mądry człowiek wie, ze „tylko prawda czyni jednostki, narody, państwa naprawdę wolnymi.”
Zaraz po tragedii po 10 kwietnia postanowiłam zrobić film dokumentalny o Januszu Kurtyce i kierowanym przez niego Instytucie Pamięci Narodowej. Wiedziałam, że później już nie będzie mógł powstać tak autentycznie poruszający i prawdziwy dokument. Z projektem filmu przyszłam do Dyrektor Gabinetu Prezesa IPN, Doroty Koczwańskiej – Kality, bez wahania podjęła temat i z właściwą sobie energią znalazła środki i możliwości realizacji filmu. Pytałam pracowników co udało im się zrobić, jak wyglądała współpraca, jakim był szefem, człowiekiem, naukowcem, kolegą, przyjacielem, którego nagle zabrakło … . Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, ale na pewno są ludzie, których bardzo brakuje.
Oto kilka cytatów z wypowiedzi, które w całości będą mogli Państwo zobaczyć i usłyszeć w filmie zamieszczonym na końcu. *
„Janusz to był taki chodzący dynamit. Pełen energii, miał mnóstwo pomysłów…Romantyk, a zarazem pozytywista. Świetne książki, doskonałe analizy, syntetyczny umysł, a wewnątrz taka iskra, moc. Miał ją do końca. Co by nam powiedział? Mnie się nasuwają te słowa, które słyszałem od niego osobiście i które są nadal aktualne, czyli : „Bądź wierny Rzeczpospolitej, swojej Ojczyźnie, dbaj o jej honor, włącznie z poświęceniem swojego życia.” W Jego ustach brzmiały te słowa niezwykle autentycznie i był im wierny. Nie rozumiał tego patetycznie, to był wyraz Jego naturalnego patriotyzmu.”
„Dla mnie to był przede wszystkim kolega, przyjaciel…strasznie trudno to wszystko mówić w czasie przeszłym. To jest trudne, najtrudniejsze…”
„Postawił sobie za cel utrwalanie pamięci o ludziach, których podziwiał i których dzieło próbował na miarę możliwości, kontynuować. Podziw budzi ogromny wysiłek, jaki dokonał, dokumentując działania wdeptanego w ziemie pokolenia bohaterów walki o niepodległość po 1945r. To on upomniał się o ich pamięć”
„Dla Niego praca była nie tylko pracą. Swoje Zycie poświęcił działalności dla państwa, dla państwa niepodległego. Od opozycji przełomu lat 70-tych i 80-tych przez odkrywanie nieznanych jeszcze kart historii w latach 80., działalność w „Solidarności”, aż po kierowanie „Zeszytami historycznymi WiNu” i w końcu dziełem Jego życia – Instytutem Pamięci Narodowej…. Był niezwykle wymagający – fenomen Jego polegał na tym, że wymagał bardzo dużo od nas, ale jeszcze więcej wymagał od siebie. Był perfekcjonistą i jednocześnie człowiekiem, który kontrolował wszystko. On naprawdę był w stanie powiedzieć cos o każdej książce, która została wydana za Jego prezesury. Był w stanie z równą swobodą wypowiadać się o badaniach naukowych, co o prowadzonych śledztwach, jak i na temat podejmowanych postępowań lustracyjnych. Świetnie orientował się w tym, co robią poszczególne biura oddziałowe naszego archiwum, wiedział dokładnie o stanie prac, o tym, jakie akta są przejęte, a jakie będą przejmowane. On rzeczywiście koordynował całość prac tej gigantycznej instytucji….Był przekonany, że Instytut, że On, że wszyscy, którzy z nim pracowaliśmy jesteśmy powołani do pisania prawdy, nawet jeśli była bolesna.”
„Co tu dużo mówić, na pewno pod względem wartości intelektualnej Jego prace zaliczają się do rozpraw mistrzowskich, a sam autor do jednego z najlepszych polskich historyków. Z pewnością ta najważniejsza Jego idea – dążność do prawdy, odbijała się na wszystkich Jego pracach. Zarówno tych XX-wiecznych, jak i tych mediewistycznych, które znam dobrze i które możemy podziwiać, dlatego, ze rzadko który historyk posiada taką erudycję. Wyjątkowa umiejętność, by poruszać się swobodnie po dwóch tak odległych epokach historycznych, z równie dobrym skutkiem. To jest po prostu mistrzostwo!”
„Doskonale zdawał sobie sprawę, ze wpływowe środowiska chcą likwidacji Instytutu lub przynajmniej ograniczenia jego funkcjonowania. Wiedział, że jest mało czasu. Dlatego tak się spieszył, aby przejąć akta z Urzędu ochrony Państwa, uratować to, co nie trafiło do ognisk i papierowych młynów. Załadowanie kilku ton teczek było nie małym wysiłkiem, a pracowali wszyscy, pot spływał po plecach, stąd nazywano to zajęcie „fitnessem”. Wystarczyło hasło „fitness” – czwartek 20.00” i wszyscy wiedzieli, co mają robić. Wiele razy mówił: „Musimy wydać tyle książek, aby potem nie można było już kłamać”…. Janusz Kurtyka jako pierwszy w IPN zainicjował ekspozycję wystaw poza Krakowem, w małych miasteczkach, szkołach. W Jego Oddziale powstały pierwsze uliczne wystawy, które później stały się wizytówką Instytutu. To On zainicjował stałą współpracę z lokalną społecznością, prasą… Janusz Kurtyka był niezależny i odporny na naciski, a Jego zażenowanie budziły działania służące obronie agentury. Wiedział, że dzieło, którego się podjął, przysporzy mu wielu zaciętych wrogów, podobnie jak całemu Instytutowi. W miarę poznawania przejętych akt, ujawniano nazwiska kolejnych donosicieli, niektórzy z nich pełnili ważne funkcje w życiu publicznym.
„Chciał dyskutować i odważnie mówił o swoich poglądach. W Jego wypowiedziach nie istniało coś, co nazywa się „poprawnością polityczną”.
„W IPN pracuje kilka tysięcy osób. Janusz , jak nikt inny, doskonale ogarniał całość prac Instytutu, panował nad nim i nad wszystkimi polami jego aktywności, a jednocześnie potrafił zadzwonić do „najmniejszego” specjalisty pracującego w jednym z Oddziałów i przekazać mu swoje polecenie, by napisał stosowny artykuł, i przypomnieć ostatnią rozmowę. Jego wszechstronność i błyskotliwość widać było choćby podczas posiedzeń sejmowych czy senackich komisji, kiedy to przez kilka godzin potrafił odpowiadać na wszystkie pytania obejmujące kwestie śledcze, naukowe, lustracyjne, ale także konkretne przypadki, książki, artykuły, które wyszły z logo IPN. Było w tym cos fascynującego, gdy podczas cotygodniowych narad kierownictwa, potrafił w ciągu godziny omówić kilkadziesiąt spraw, podjąć tyleż samo, albo i więcej decyzji. W jego rękach cały czas pracował miecz Aleksandra Wielkiego, przecinający węzły – wydawać by się mogło - nie do rozplątania. Był człowiekiem niezwykle silnym, opanowanym. Potrafił być uroczym, ale także groźnym szefem wobec swoich pracowników, niezależnie od ich miejsca w strukturze urzędu. Chciał być i był gospodarzem Instytutu Pamięci Narodowej, który to urząd – pod Jego kierownictwem – stał się jedną z najistotniejszych instytucji polskiego życia społecznego i politycznego.”
„Jesteśmy ludźmi wolnymi, więc zachowujmy się jak ludzie wolni, nie jak niewolnicy - to zdanie padało nieraz, gdy w trakcie dyskusji nad jakimś problemem pojawiały się obawy, jaka będzie reakcja mediów, świata polityki czy opinii publicznej na jakieś działania IPN. Janusz Kurtyka uważał, ze Polacy wciąż nie przywykli do korzystania z wolności. Ta lekcja jest konieczna do odrobienia.””Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej, Januszu! Pracowaliśmy razem z Tobą dziesięć lat, znaliśmy się znacznie dłużej. Przeżywaliśmy razem chwile tryumfu i gorzkich porażek. Nigdy nie widzieliśmy Ciebie załamanego, zniechęconego, skłonnego do kapitulacji. Teraz Ciebie zabrakło. Ale my ani przez chwilę nie wątpimy w sens tej walki, którą prowadziłeś – o prawdziwie niepodległą, dumną i wolną duchem Polskę.”
„Januszu, mogę mieć tylko nadzieję, ze nasza pamięć i łzy zdołają zapisać historię wartości, które ucieleśniałeś.”
Zapraszam Państwa do obejrzenia filmu dokumentalnego, któremu dałam tytuł będący treścią jednego z bardzo wielu telegramów, jakie przyszły w dniach żałoby do Instytutu Pamięci Narodowej:
„Trwajcie!”. Janusz Kurtyka (2005 – 2010)
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/smolensk/757642-10-kwietnia-rocznica-narodowej-tragedii-pod-smolenskiem
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.