Moim zdaniem ekshumacje to czynność, do której będzie musiało dojść. Natomiast ze względu na szczególnie delikatną materię – trzeba się do tego niezwykłe dobrze przygotować

— mówi Małgorzata Wassermann, córka ś.p. Zbigniewa Wassermanna, posłanka PiS, w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce. pl.: Prokurator Pasionek na dzisiejszej konferencji powiedział, że prokuratura nie na razie nie planuje ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, choć takich czynności nie wyklucza w przyszłości. Zapowiedział też ofensywę dyplomatyczną ws. zwrotu raku oraz dopuścił możliwość zmiany kwalifikacji prawnej śledztwa. Zapewnił też, że na dzień dzisiejszy żadna hipoteza co do przyczyn tej katastrofy nie jest wykluczona. Czy te zapowiedzi sprawiają, że jest pani spokojniejsza o przebieg śledztwa? Czy to jest to, czego oczekuje pani od prokuratury?

Małgorzata Wassermann: Ja o przebieg śledztwa jestem teraz spokojna. Jestem przekonana, ze ten zespół prokuratorski powstał po to by tę rzecz spokojnie i rzetelnie wyjaśnić.**

Fakt odkładania w czasie sprawy ekshumacji nie budzi pani niepokoju? To jest konieczne?

Jeżeli chodzi o ekshumacje jest dla mnie naturalne, że to jest trudny i przykry moment. Wydaje się, że one są nieuniknione. Zdaję sobie sprawę z tego, że prokuratura ma możliwość dokonania tego bez pytania kogokolwiek o zgodę. W 90 a właściwe w 100 procentach takich czynności nikt rodziny nie pyta, czy ona się na to zgadza, czy nie i czy ona sobie tego życzy. Zdaję sobie sprawę z tego, że prokuratura stara się być tutaj delikatna i dlatego mówi, że najpierw poprosi o spotkanie rodziny i będzie się starała je przygotować do tego i omówić te kwestie. Choć takiego obowiązku nie ma. Natomiast jest to niewątpliwie bardzo trudne przedsięwzięcie wymagające przygotowania i organizacji. Tego nie robi się w ten sposób, że dziś się wymyśla, a jutro przeprowadza. Ja pamiętam, że w moim przypadku, cała procedura od momentu podjęcia decyzji do momentu przeprowadzenia trwała wiele miesięcy. Jest kwestia organizacji zespołu biegłych, którzy mieliby ewentualnie tego dokonywać. Moim zdaniem jest to czynność, do której będzie musiało dojść. Natomiast ze względu na szczególnie delikatną materię – trzeba się do tego niezwykle dobrze przygotować.

Czy pani zadaniem są dziś jakieś większe szanse na zwrot wraku? Na wywarcie skutecznego nacisku na Rosję, żeby nam w końcu szczątki tupolewa – oddała?

Powiem uczciwie: uważam, że nie. Uważam, że jedyny realny moment, kiedy ten wrak mógł się znaleźć w naszych rękach to był koniec kwietnia i początek maja 1010 roku. Myślę, że każdy kolejny ,miesiąc nas od tego oddala. Bardzo bym chciała,żeby ten wrak wrócił do Polski ale mam wrażenie, że strona rosyjska robi nam tu na złość i to od dłuższego czasu. Ale tutaj i nie tylko tutaj będzie pokutował grzech zaniechania, ze strony ówczesnych prokuratur i ówczesnego rządu.

A czy pani dostrzega potrzebę zmiany kwalifikacji prawnej tego śledztwa? Prokurator Pasionek wspominał o „nieumyślnym spowodowaniu śmierci”.

To jest akurat bez znaczenia. Zmiana kwalifikacji może nastąpić w każdym czasie zarówno na etapie postępowania prokuratorskiego jak i sądowego. I do  tego nie należy się nigdy przywiązywać.

Rozmawiała Anna Sarzyńska


Nieznane kulisy katastrofy i śledztwa smoleńskiego: „Zamach na prawdę” autorstwa Małgorzaty Wassermann i Bogdana Rymanowskiego. Książka dostępna „wSklepiku.pl”. Polecamy!